Przygotowania do wojny
Robert Kirkman & Jay Bonansinga, The Walking Dead. Żywe Trupy: Upadek Gubernatora, część pierwsza
tytuł oryginału: The Walking Dead: The Fall of the Governor. Part One.
przekład: Bartosz Czartoryski
cykl: Gubernator tom 3
seria: The Walking Dead
wydawnictwo: Sine Qua Non
data wydania: 19 lutego 2014 r.
data wydania: 19 lutego 2014 r.
liczba stron: 340
ISBN: 978-83-7924-140-8
okładka: broszurowa ze skrzydełkami
Jak wielu z Was wie, zombiaczki są mi bardzo bliskie. I gdy tylko w mediach pojawia się coś na temat nieumarłych, moje serce zaczyna bić mocniej. W sumie można by powiedzieć, że nic nowego w temacie zombie napisać już nie da rady. Może to i prawda, ale są książki lepsze i gorsze, a seria The Walking Dead zdecydowanie należy do tych najlepszych.
Woodbury nadal trwa, rządzone twardą ręką Philipa Blake’a, każącego nazywać się Gubernatorem. Przeprowadzona w zimie przez garstkę ocalałych próba zamachu stanu okazała się niewypałem. Choć utrzymał się na stanowisku, to jego sposób sprawowani władzy w ogóle się nie zmienił. Lilly, doktor Stevenson, Alice i Martinez w dalszym ciągu mieszkają w miasteczku, lecz starają się – oprócz Stevensona – zachować swoje poglądy na temat Gubernatora, dla siebie. Sytuacja zmienia się jednak diametralnie, gdy do Woodbury dociera niewielka grupka ocalałych, należących do innej społeczności. Żądny władzy absolutnej Philip Blake decyduje się ich uwięzić i tym samym zapoczątkowuje wojnę...
– Lilly, tak sobie myślę... a co, jeśli nie ma niczego więcej? Jeśli to już wszystko, na co możemy liczyć? Jeśli nie istnieje nic lepszego?Ostatni raz w Woodbury byłam w zeszłym roku, w maju, gdy obserwowałam walkę Lilly Caul z socjopatą, jakim okazał się Gubernator. Wróciłam tam kilka dni temu, gdy u Pauliny przeczytałam recenzję pierwszej części Upadku Gubernatora. Nie mogłam się powstrzymać, swego rodzaju tęsknota sprawiła, że musiałam jak najszybciej sięgnąć i na własne oczy przekonać się czy Woodbury w stanie Georgia zmieniło się, czy zmienili się ludzie w nim zamieszkujący.
Kobieta nie odpowiada od razu.
– To nieistotne – mówi po chwili. – Dopóki mamy siebie... i jesteśmy gotowi dać z siebie to, co potrzeba... przetrwamy.
Na dobrą sprawę wszystko wygląda tak samo, miasto z wierzchu wygląda na ostatni spokojny azyl, gdzie ocaleni mogą w egzystować z dala od szwędaczy. Lecz trzewia miasta toczy choroba, która przybrała oblicze Gubernatora. Zamach, a raczej próba zamachu, którą w zimie, czyli przekładając na czas książkowy, kilka miesięcy wcześniej, dokonała czwórka mieszkańców Woodbury: Lilly, Martinez, Alice oraz doktor Stevenson, nie zmieniła w Blake’u nic. W dalszym ciągu sprawuje władzę twardą ręką, kierując się przy tym zasadą, że ludziom przede wszystkim potrzeba chleba i igrzysk. O ile te drugie dość łatwo można zorganizować, co udowodnił jeszcze w poprzednim tomie serii, tak z chlebem bywają problemy. Wypady szabrownicze stanowią coraz większe ryzyko, bowiem liczba kąsaczy stale się powiększa.
Lecz nie jest to jedyna wiadomość, która spędza sen z powiek Gubernatora. Otóż pod murami miasta została złapana grupa zwiadowcza w liczbie trzech osób: dwóch mężczyzn i kobiety. Gubernator, kierując się chorą wizją chronienia mieszkańców Woodbury, decyduje się uwięzić trójkę przybyszy, którymi okazują się być znani już z serialu (i komiksów) The Walking Dead Rick, Glenn i Michonne, i zmusić ich do wyjawienia miejsca swojego schronienia.
Lecz nie jest to jedyna wiadomość, która spędza sen z powiek Gubernatora. Otóż pod murami miasta została złapana grupa zwiadowcza w liczbie trzech osób: dwóch mężczyzn i kobiety. Gubernator, kierując się chorą wizją chronienia mieszkańców Woodbury, decyduje się uwięzić trójkę przybyszy, którymi okazują się być znani już z serialu (i komiksów) The Walking Dead Rick, Glenn i Michonne, i zmusić ich do wyjawienia miejsca swojego schronienia.
Lilly, dziewczyno, my wszyscy jesteśmy dzikusami. Chodzi o to, że to my musimy być tymi najgroźniejszymi.Zabrzmi to jak herezja, ale początek książki strasznie mnie... nudził. Przy okazji lektury wcześniejszych tomów serii, praktycznie od pierwszych stron z chciwością pochłaniałam kolejne rozdziały. Tu jednak było inaczej. Mimo iż akcja trwa już od pierwszych stron Upadku Gubernatora, to jakoś trudno było mi się w nią wciągnąć. Dopiero w okolicach trzeciego czy czwartego rozdziału z coraz większym zainteresowaniem zaczęłam śledzić wydarzenia opisane w powieści. Wtedy bowiem pojawiły się pierwsze wzmianki o intruzach znalezionych w okolicy murów chroniących Woodbury. Od tego momentu akcja zaczęła nabierać rumieńców. Choć część czytelników, którzy mieli okazję oglądać serial, może wydawać się nieco zdezorientowanych przebiegiem zdarzeń, bowiem zostały one przedstawione inaczej niż w serialu, bliżej im do komiksu.
Przyznam jednak, że w powieści brakowało mi opisu wydarzeń, z jakiejkolwiek perspektywy, w których Gubernator decyduje się uwięzić Ricka, Michonne i Glenna. Ta wyrwa nie dawała mi spokoju, dopiero nieco później, w dalszych rozdziałach, zostało wyjaśnione co wtedy zaszło między Blake’iem a ocalałymi z więzienia.
Można powiedzieć, że wydarzenia opisywane w Upadku Gubernatora, przebiegają dwutorowo, podobnie jak to było w przypadku Drogi do Woodbury. Z jednej strony czytelnik widzi świat oczami Gubernatora, z drugiej poznaje wydarzenia z perspektywy Lilly Caul, która tym razem ma inne zmartwienia na głowie niż walka z Philipem Blake’iem. Dziewczyna nadal żyje przeszłymi wydarzeniami, wini siebie za śmierć Josha i Megan. Jej obojętność stara się przełamać niedawno przybyły do Woodbury, dwudziestokilkuletni Austin, wyraźnie urzeczony młodą kobietą.
Zakończenie powieści, a raczej jej pierwszej części, to... majstersztyk. Coś, co sprawiło, że niezbyt udany, w mojej opinii, początek został w rewelacyjny sposób zrównoważony, a nawet i więcej. Bo, tak na dobrą sprawę, zombiaczków w Upadku Gubarnatora jest naprawdę mało, więc brutalnych, krwawych opisów też jest niewiele, ale ostatnie rozdziały książki są... wręcz soczyste i perwersyjnie bolesne.
Podobnie jak we wcześniejszych książkach serii, czytelnikowi zostaje przedstawiony obraz ludzkości znajdującej się nad przepaścią. Zagłada cywilizacji, do której wszyscy byli przywiązani sprawia, że z ludzi zaczynają wychodzić wszystkie najgorsze cechy. Zamiast myśleć "my", zaczyna się myślenie w kategoriach "ja". Empatia znika, w jej miejsce pojawia się egoistyczna walka o przetrwanie. Świat przedstawiony w całej cyklu The Walking Dead jest przepełniony brutalnością, cyniczny, mroczy, lecz zarazem niesamowicie realny.
Wydawnictwo SQN dopiero na jesień zapowiada premierę drugiego tomu Upadku Gubernatora, więc osoby, które nie miały dotychczas okazji przeczytać poprzednich części, mają na to spory kawałek czasu. Bo chociaż nie jestem zwolenniczką czytania serii po kolei, to w przypadku powieści z cyklu The Walking Dead mimo wszystko jest to konieczne, by w pełni zrozumieć poszczególnych bohaterów, a przede wszystkim Gubernatora, centralnej postaci serii. Bowiem teraz nie pozostaje nic innego, jak szykować się do wojny...
Cykl The Walking Dead:
| Narodziny Gubernatora | Droga do Woodbury | Upadek Gubernatora część 1 |
| Upadek Gubernatora część 2 | Zejście | Inwazja |
| Upadek Gubernatora część 2 | Zejście | Inwazja |

Czytałam dwie pierwsze części, "The Walking Dead" uwielbiam, więc nie trzeba zachęcać mnie do lektury najnowszej książki należącej do uniwersum. Ale cieszę się, że powieść trzyma poziom i fajnie będzie poznać nieco inny niż w serialu przebieg wydarzeń.
OdpowiedzUsuńMyślę nawet, że niektórzy będą nieco zszokowani tym, co przeczytają w powieści :)
UsuńTo tym bardziej muszę szybko dorwać tę książkę :)
UsuńJa jednak zostanę tylko przy serialu. Do serii książek mnie nie ciągnie.
OdpowiedzUsuńJa też się boję, ale jak będzie już całość i nie przekroczy pięciu tomów, to może spróbuję :P
UsuńEwa: Szkoda, ale rozumiem :)
UsuńŁukasz: Mi się wydaje, że Ty tak czy inaczej będziesz robił podejścia do tej serii... Bez względu na to, czy będzie miała ona pięć czy dziesięć tomów ;)
Ja nie znoszę zombie, więc to nic dla mnie :D
OdpowiedzUsuńJak przestaniesz lubić zombie, to będzie chyba oznaczało koniec świata :P A na poważnie, to jak uporam się z "Deadline", to może skuszę się na ten cykl :)
OdpowiedzUsuńKochana, przez "Deadline" przelecisz szybciutko, nawet się nie obejrzysz, a już będziesz ostatni rozdział czytała ;)
UsuńTak, tylko muzę zacząć. Nic na to nie poradzę, że jak gruba książka to jakoś się tak ociągam, a potem okazuje się, że niepotrzebnie :P
Usuńa ja jak wiesz nie przepadam za zombie i nawet serial nie do końca nie pasuje choć jest robiony z rozmachem;)
OdpowiedzUsuńWiem, że tematyka nie dla wszystkich, ale kto wie, może kiedyś się wciągniesz...? ;)
Usuńna pewno pomyślę choćby dlatego, że brat uwielbia zombie;))
UsuńOstatnimi czasy dość mocno wciągnęłam się w powieści z zombiakami jako motywem przewodnim, więc z miłą chęcią sięgnę także i po tę serię :)
OdpowiedzUsuńBędzie Ci się podobać, oj, będzie... :)
UsuńI tak w ogóle dzięki za komentarz, bo dzięki niemu przypomniałam sobie o tym, by dopisać recenzję do wyzwania ;)
Nie miałam jeszcze okazji zapoznać się z tą serią, jeśli będę miała okazję ku temu na pewno skorzystam
OdpowiedzUsuńJeśli tylko lubisz tematykę zombie, to jak najbardziej :)
UsuńAleż mnie dawno u Ciebie nie było... :)
OdpowiedzUsuńMam tę serię w planach. Oczywiście chciałabym zacząć od pierwszej części.
W tym przypadku jest to konieczne, bo trzeba poznać początki Gubernatora :)
UsuńJak to jest z tym całym cyklem? Od czego zacząć?
OdpowiedzUsuńOd "Narodzin Gubernatora". Potem jest "Droga do Woodbury" i dwie części "Upadku Gubernatora", z czego wydana została póki co tylko pierwsza. Premiera drugiej tej jesieni.
UsuńDzięki za recenzję :P Sam jestem właśnie po lekturze tejże książki i z racji tego, że ostatnio zbyt wiele i zbyt szybko staram się przeczytać... No, sporo informacji wyleciało mi już z głowy :) A do recenzji właśnie zasiadam, więc jakoś całkiem niebawem się ona pojawi :) Zapraszam na Recenzjum.pl
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
No niestety, czasami te drobne szczególiki umykają z pamięci, albo mieszają się z treścią innych powieści - przynajmniej ja tak mam :)
Usuń