Dobry chrześcijanin
Jay Bonansinga, The Walking Dead. Żywe Trupy. Zejścietytuł oryginalny: The Walking Dead: Descent
przekład: Bartosz Czartoryski
seria: The Walking Dead
wydawnictwo: Sine Qua Non
data wydania: 9 września 2015 r.
liczba stron: 336
ISBN: 978-83-7924-350-1
okładka: broszurowa ze skrzydłami
Zanim do moich rąk trafiła kolejna książka z serii The Walking Dead, zastanawiałam się czego będzie dotyczyć fabuła. Nie ma już przecież głównego schwarz charakteru, grupa Ricka uciekła z więzienia, które opanowały hordy głodnych zombie. Co teraz? Czy po tamtych brawurowych akcjach coś jeszcze byłoby w stanie wstrząsnąć czytelnikiem i wciągnąć go w wir wydarzeń? Okazuje się, że tak.
Gubernator nie żyje. Woodbury powoli przechodzi renesans, a jego mieszkańcom przewodzi Lilly Caul. Jest trudno, tym bardziej że w nieudanym ataku na więzienie zginęło dużo osób, które były niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania miasteczka. Szybko się jednak okazuje, że ostatnia walka Philipa Blake’a odbije się rykoszetem na ocalałych. W stronę Woodbury, w zaskakująco szybkim tempie, zbliża się niespotykana dotychczas horda nieumarłych. Mieszkańcy osady mają niewiele czasu na niezbędne przygotowania. Wkrótce ma się jednak okazać, że nie tylko żywe trupy stanowią dla nich zagrożenie.
The Walking Dead. Żywe Trupy. Zejście to kolejna powieść z serii o ludziach, którzy przeżyli czas Przemiany. Główną bohaterką książki w dalszym ciągu jest Lilly Caul. Dziewczyna w demokratyczny sposób sprawuje rządy w Woodbury, chcąc tym samym zmienić osadę w miejsce, które stanie się bezpiecznym i przyjaznym schronieniem. Lilly w niczym nie przypomina młodej kobiety, którą była w drugim tomie serii. Zhardziała, potrafi kierować ludźmi i podejmuje samodzielne decyzje. Nie jest już wystraszoną dziewczyną, szukającą pomocy u wszystkich dookoła. Ostatnie wydarzenia zmieniły ją, lecz nie zniszczyły w niej empatii i wrodzonej troski o drugiego człowieka, co okaże się decydującym czynnikiem.
W Zejściu pojawiają się bohaterowie znani z wcześniejszych tomów serii, jak Bob czy Sternowie, lecz autor wprowadził też spore grono nowych postaci, które mają decydujący wpływ na wydarzenia opisane w powieści. Są wśród nich wilki w owczej skórze, które – świadomie lub nie – staną się zagrożeniem dla mieszkańców Woodbury. Drugie zagrożenie, które wisi nad osadą może i nie jest sprytne i podstępne, lecz równie zabójcze. Są nimi tysiące zombie. Jest ich znacznie więcej niż we wcześniejszych tomach serii i w pewien sposób... ewoluowały, przez co stanowią o wiele większe niebezpieczeństwo. Wraz z nieumarłymi wróciło też gore w „najczystszej postaci”. Tradycyjnie już napiszę, że nie jest to powieść dla osób o słabych nerwach. I żołądkach.
To, co szalenie spodobało mi się w tej części serii The Walking Dead to ukazanie destrukcyjnej siły fanatyzmu religijnego. W jaki sposób silna osobowość, obdarzona charyzmą, potrafi doprowadzić do katastrofy. Jak ludzie zaślepieni wiarą, będący pod wpływem innych, są w stanie bezmyślnie wykonywać rozkazy innych, które są ukryte pod pięknymi sloganami zbawienia. Choć w pewnym sensie z charyzmatycznym przywódcą czytelnicy mieli do czynienia w pierwszych trzech tomach cyklu, to w Zejściu sprawa przedstawia się zgoła inaczej. Okazuje się bowiem, że kierowanie się szeroko pojętą dobrocią i miłosierdziem, może przynieść równie katastrofalne skutki, jak terror i dyktatura.
Na dobrą sprawę Zejście można czytać bez znajomości wcześniejszych tomów serii. Powieść została skonstruowana ten sposób, że tworzy zgrabną całość, a liczne odwołania do wydarzeń z poprzednich części, zostały delikatnie czytelnikowi zasugerowane. Nie ma więc konieczności zapoznania się z historią Gubernatora, by zrozumieć wydarzenia z Zejścia. Niemniej jednak przez to traci się coś ważnego: późniejszą przyjemność czytania w przypadku, gdy odbiorca zdecyduje się na lekturę pierwszych trzech tomów serii.
W przypadku obu części Upadku Gubernatora narzekałam na to, że z początku trudno mi było wciągnąć się w lekturę. Choć akcja rozkręcała się już od samego początku powieści, jakoś nie mogłam się do niej przekonać. W przypadku Zejścia było zupełnie inaczej: już od pierwszych stron zaczytywałam się w lekturze, ciekawa tego, co w Woodbury stanie się w tej części. Akcja powieści jest brawurowa, szybka, pełna nieprzewidywanych zwrotów. Żywi i plastyczni bohaterowie dopełniają obrazu.
Książkę The Walking Dead. Żywe Trupy. Zejście polecam osobom, które znają wcześniejsze tomy serii, ale też tym, którzy dopiero zagłębiają się w krwawy świat zombie. Jeśli chodzi o mnie, z niecierpliwością czekam na kolejną część cyklu, Inwazja. Biorąc pod uwagę fakt, jak zakończyło się Zejście, jestem skłonna stwierdzić, że na ocalałych czeka teraz wszystko, co najgorsze.
To, co szalenie spodobało mi się w tej części serii The Walking Dead to ukazanie destrukcyjnej siły fanatyzmu religijnego. W jaki sposób silna osobowość, obdarzona charyzmą, potrafi doprowadzić do katastrofy. Jak ludzie zaślepieni wiarą, będący pod wpływem innych, są w stanie bezmyślnie wykonywać rozkazy innych, które są ukryte pod pięknymi sloganami zbawienia. Choć w pewnym sensie z charyzmatycznym przywódcą czytelnicy mieli do czynienia w pierwszych trzech tomach cyklu, to w Zejściu sprawa przedstawia się zgoła inaczej. Okazuje się bowiem, że kierowanie się szeroko pojętą dobrocią i miłosierdziem, może przynieść równie katastrofalne skutki, jak terror i dyktatura.
Na dobrą sprawę Zejście można czytać bez znajomości wcześniejszych tomów serii. Powieść została skonstruowana ten sposób, że tworzy zgrabną całość, a liczne odwołania do wydarzeń z poprzednich części, zostały delikatnie czytelnikowi zasugerowane. Nie ma więc konieczności zapoznania się z historią Gubernatora, by zrozumieć wydarzenia z Zejścia. Niemniej jednak przez to traci się coś ważnego: późniejszą przyjemność czytania w przypadku, gdy odbiorca zdecyduje się na lekturę pierwszych trzech tomów serii.
W przypadku obu części Upadku Gubernatora narzekałam na to, że z początku trudno mi było wciągnąć się w lekturę. Choć akcja rozkręcała się już od samego początku powieści, jakoś nie mogłam się do niej przekonać. W przypadku Zejścia było zupełnie inaczej: już od pierwszych stron zaczytywałam się w lekturze, ciekawa tego, co w Woodbury stanie się w tej części. Akcja powieści jest brawurowa, szybka, pełna nieprzewidywanych zwrotów. Żywi i plastyczni bohaterowie dopełniają obrazu.
Książkę The Walking Dead. Żywe Trupy. Zejście polecam osobom, które znają wcześniejsze tomy serii, ale też tym, którzy dopiero zagłębiają się w krwawy świat zombie. Jeśli chodzi o mnie, z niecierpliwością czekam na kolejną część cyklu, Inwazja. Biorąc pod uwagę fakt, jak zakończyło się Zejście, jestem skłonna stwierdzić, że na ocalałych czeka teraz wszystko, co najgorsze.
Cykl The Walking Dead:
| Narodziny Gubernatora | Droga do Woodbury | Upadek Gubernatora. Część I | Upadek Gubernatora. Część II | Zejście | Inwazja |
| Narodziny Gubernatora | Droga do Woodbury | Upadek Gubernatora. Część I | Upadek Gubernatora. Część II | Zejście | Inwazja |
Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non!


Nie inspiruje mnie, nie mój typ.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;)
Cóż, nie każdy - tak jak ja - pała miłością do zombie ;) Jestem w stanie to zrozumieć ;)
UsuńNie jestem fanką Zombie, także nie wiem, czy kiedyś się skuszę. Jednak nie skreślam tej serii całkowicie :)
OdpowiedzUsuńTeż z początku nieufnie podchodziłam do tej tematyki, a teraz... jaka książka o zombie by się nie ukazała na rynku wydawniczym, muszę ją przeczytać ;)
UsuńMiałam przyjemność przeczytać książkę. Jestem wielką fanką serialu, ale do tej serii nigdy nie miałam okazji dotrzeć. Była to moja pierwsza książka z uniwersum TWD. Nie zawiodłam się, a wręcz zachwyciłam. Bałam się, że jeśli nie jest to grupa Ricka to nie może się udać, a jednak! :) I wyszło rewelacyjnie. Opisy sprawiały, że czułam się jakbym razem z nimi walczyła o życie wśród grupy zombie. Polecam tę książkę nie tylko fanom :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Iza z bloga Świat książkomaniaczki
Niech książki będą z Tobą! :)
W takim razie dobrze by było przeczytać wcześniejsze tomy serii, w których lepiej poznasz się z osobą Gubernatora ;)
UsuńJak na razie przeczytałam tylko pierwszy tom :)
OdpowiedzUsuńW sensie, że "Narodziny Gubernatora"? :)
UsuńCześć Czy "Inwazja"się pojawiła.
OdpowiedzUsuń?
OdpowiedzUsuń