Czarny Czwartek
Sarah Lotz, Trojetytuł oryginalny: The Three
przekład: Arkadiusz Nakonieczny
wydawnictwo: Akurat
data premiery: 22 maja 2014 r.
liczba stron: 480
ISBN: 978-83-7758-701-0
okładka: broszurowa ze skrzydełkami
Dawno nie byłam tak zaintrygowana książką, która trafiła w moje ręce. Mroczna okładka, gdzie obok czerni występują krwistoczerwone akcenty i szary, przydymiony tytuł. Poczernione brzegi książki dodatkowo przyciągały do niej wzrok. Gdy leżała na mojej półce, czekając na moment, kiedy po nią sięgnę, jej kolorystyka sprawiała, że znikała mi z oczu. Wiedziałam jednak, że tam jest i starałam się jak najszybciej po nią sięgnąć. W końcu mi się udało. Zaczęłam w niedzielny wieczór, powoli czytając pierwsze rozdziały Trojga, lecz tak naprawdę za lekturę wzięłam się dopiero wczoraj. Skończyłam czytać chwilę przed pierwszą w nocy. I choć jestem nieco niewyspana, to nie żałuję czasu, który poświęciłam na dokończenie powieści.
Ten dzień nazwano Czarnym Czwartkiem. 12 stycznia 2012 roku, w czterech katastrofach lotniczych, które przydarzyły się w Japonii, USA, Portugalii i RPA zginęły setki ludzi. Jednak jakimś cudem tragedię przeżyło troje dzieci, dwóch chłopców oraz dziewczynka. Wyszły one ze stosunkowo niewielkimi obrażeniami i stosunkowo szybko trafiły pod opiekę swoich bliskich. W tym samym czasie coraz częściej w mediach zaczynają się pojawiać różnorakie teorie, mające na celu wyjaśnienie przyczyn katastrof. Począwszy od zamachów terrorystycznych, przez usterki techniczne i ludzkie błędy, po tezy o tym, jakoby dzieci, które przeżyły, miały być Jeźdźcami Apokalipsy, zwiastującymi koniec świata...
– Widziałem ich – powiedział, potrząsając głową. – Widziałem ich. Ludzi bez stóp.
Zabrałem go do namiotu, gdzie prawie natychmiast zasnął. Rano nie chciał mówić o tym, co się wydarzyło. Nie wspomniałem o tym Jackeyowie, ale powiedziałem Yoji’emu, który wyjaśnił mi, że japońskie duchy nie mają stóp i że w Japonii godziną duchów – ushi-mitsu, nie ma mowy, żebym zapomniał to słowo – nie jest północ, ale właśnie trzecia nad ranem.
Troje to książka w książce. Po pierwszym rozdziale, zatytułowanym Jak się zaczęło, czytelnik natrafia na stronę tytułową książki Czarny Czwartek. Od katastrofy do spisku, autorstwa Elspeth Martins. Jest to reportaż, wywiad-rzeka, w którym zawarto rozmowy z osobami, które były świadkami katastrof z 2012 roku oraz opiekunami Trojga i ludźmi z nimi związanymi. Oczywiście Troje i książka weń zawarta to fikcja literacka, lecz forma, na którą zdecydowała się autorka sprawia, że wydarzenia w niej przedstawione są bardzo realistyczne, niemalże rzeczywiste. Wrażenia płynące z lektury dodatkowo potęgują fragmenty czatów internetowych, artykułów prasowych czy transkrypcje nagrań głosowych.
Już po kilkunastu przeczytanych stronach Trojga określiłam tą lekturę jako... niepokojącą. I wrażenie to pozostało ze mną do ostatniej strony. Książka autorstwa Sarah Lotz działa na wyobraźnię, czasami w sposób, jaki sobie tego można nie życzyć. I mówię to ja, racjonalnie myśląca czytelniczka, która za każdym razem zagłębiając się w lekturę, ma świadomość, że opisane historie, jak ta przedstawiona w niniejszej lekturze, są fikcją literacką. Mimo to, kiedy odkładałam przeczytaną już książkę – przypominam, że była pierwsza w nocy – czułam mały dyskomfort psychiczny gasząc światło.
Jak już wspomniałam, powieść Troje ma formę reportażu. Niektórzy mogą stwierdzić, że brakuje w nim rozmów z samymi ocalałymi. Według mnie nie było to potrzebne, bo to, czego można się dowiedzieć z rozmów zarówno z osobami postronnymi, jak i ich opiekunami, wszystko rekompensuje. Mnogość relacji, pokazujące tragedię z różnych punktów widzenia, daje czytelnikowi pełnię obrazu. Ich wypowiedzi są pełne emocji: radości, nadziei, konsternacji, a nawet i... strachu. Jak się bowiem okazuje, trójka, która przeżyła tragedię, zmieniła się. Najmocniej odczuł to Paul Craddock, opiekun Jessiki Craddock, która przeżyła katastrofę u wybrzeży Portugalii. Historia, którą on opowiada i której staje się bohaterem jest przerażająca, creepy. Naprawdę, jego wyznania mogą wywołać ciarki na plechach.
Bądź co bądź, Troje dali ludziom – a przynajmniej wyznawcom Dni Ostatnich – to, czego chcieli: rzekome dowody na zbliżający się koniec świata. Jess z kolei dała Paulowi to, czego on chciał: sławę. Hiro dał Chiyoko powód do życia, a Bobby... Bobby oddał Lilian jej męża.
Troje to powieść nie tylko o ludzkiej tragedii i paraliżującym strachu, lecz również za jej przykładem autorka pokazuje w jaki sposób ludzka naiwność i ślepa wiara może się odbić zarówno na życiu społecznym, jak i politycznym. Sarah Lotz (Elspeth Martins) posłużyła się tu przykładem amerykańskich telewizyjnych kaznodziei, którzy dzięki swojej charyzmie i umiejętności przekonywania ludzi co do swojej wielkości, potrafią doprowadzić do ogromnego nieszczęścia. W obliczu ogólnoświatowej paniki nie ma miejsce na racjonalne myślenie, większość ludzi słucha tylko swojego instynktu przetrwania. Niebezpieczeństwo płynie z faktu, że jednostki słabsze podporządkowują się autorytetom i bezsprzecznie wypełniają ich wolę. Czasami wpływ ten jest tak silny, że nie zawahają się nawet przed popełnieniem najgorszych czynów, byleby tylko ocalić siebie. Równie mocno zaakcentowany został proces narodzin teorii spiskowych, które przechodząc z ust do ust, zaczynają żyć własnym życiem i stają się coraz bardziej absurdalne, lecz mimo to ciągle zyskują sobie nowych zwolenników.
Powieść autorstwa Sarah Lotz to lektura, której nie sposób zapomnieć. Świetnie skonstruowana i przemyślana. Niepokojąca. Jedna z lepszych książek, jakie miałam okazję przeczytać w tym roku. Należy jednak pamiętać o jednym: to fikcja... chociaż, czy aby na pewno?
Dziękuję!


Dopiero wczoraj rozpoczęłam spotkanie z tą książką i już mnie zelektryzowała. Muszę i dziś znaleźć na nią czas. Świetna recenzja.
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńCałkiem niedawno dowiedziałam się o "Trojgu", ale sam opis nie zachęcił mnie do przeczytania tej książki. Dopiero Twoja recenzja sprawiła, że na pewno chcę ją przeczytać i myślę, że niedługo to zrobię. Wydaje się nie tyle co interesująca, ale intrygująca.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Mnie właśnie opis zachęcił, ale jak później zobaczyłam jak książka została wydana... Byłam jeszcze bardziej zachęcona i zaintrygowana nią :)
UsuńMam apetyt na tę książkę. Fabuła jest niezwykle interesująca! I ta nutka tajemnicy w opisie. Nie mogę się doczekać kiedy ją przeczytam! :)
OdpowiedzUsuńBędę w takim razie czekać na Twoją opinię na jej temat :)
UsuńMam nadzieję, że szybko przeczytam <3
OdpowiedzUsuńOkaże się z czasem ;)
UsuńRecenzja niezwykle zachęcająca :) Już nie mogę się doczekać kiedy dostanę "Troje" w moje łapki :D
OdpowiedzUsuńJedyne, co mogę powiedzieć to to, że Twoja będzie na pewno w ładniejszym wydaniu niż moja, jako że ja mam egzemplarz recenzencki ;) I myślę, że Ci się spodoba :)
UsuńZ tego, co zdążyłam wywnioskować z innych opinii, to jest to wręcz fikcja, która ,,wżera się" w realizm. Do tego ta reportażowa forma i tajemnicza otoczka Trojga, która wszystkiemu towarzyszy... Aż ciarki przebiegają po grzbiecie.
OdpowiedzUsuńZgadzam się w 100%, w szczególności z ostatnim zdaniem :)
UsuńOstatnio pojawiło się w blogosferze wiele pozytywnych opinii na jej temat. Twoja recenzja utwierdziła mnie w przekonaniu, że warto ją przeczytać.
OdpowiedzUsuńDziękuję.
UsuńCiekawa forma i fabuła, chętnie przeczytam, książka może zrobić furorę :)
OdpowiedzUsuńW blogosferze już zaczęła robić :)
UsuńCzekam na tę książkę, więc pozwolisz, że nie będę czytam Twojej recenzji, by nie psuć sobie zabawy. Po skończeniu porównam wrażenia ;)
OdpowiedzUsuńJak najbardziej! Czekam na Twoje zdanie na temat "Trojga" ;)
UsuńTylko pobieżnie przejrzałam recenzję, bo czekam na swój egzemplarza :) Po przeczytaniu pierwszego rozdziału jestem zaintrygowana, choć jednocześnie nieco się obawiam, że książka okaże się przereklamowana.
OdpowiedzUsuńJa miałam akurat tą sposobność, że od razu dostałam całą książkę, nie musiałam "pobudzać apetytu" jej pierwszym rozdziałem ;)
UsuńA to, czy jest przereklamowana... to już osądzisz sama, jak przeczytasz "Troje" :)
Zdecydowanie coś dla mnie! Narobiłaś mi apetytu ta recenzją.
OdpowiedzUsuńNiezmiernie się z tego powodu cieszę ;)
UsuńPonieważ lada moment będę czyta te książkę to przeczytałam tylko końcówkę recenzji, ale wrócę i nadrobię resztę po lekturze. :)
OdpowiedzUsuńDobrze ;) Będę czekała na Twoją recenzję ;)
UsuńŚwietna recenzja! Widzę, że miałaś podobne odczucia, to jedna z lepszych książek tego roku (a do tego wielkie zaskoczenie).
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńKoniecznie muszę ją zdobyć! Pozdrawiam ciepło:)
OdpowiedzUsuńJest do wygrania w konkursie u Książkówki:
Usuńhttp://www.ksiazkowka.pl/2014/05/konkurs-u-ksiazkowki-wygraj-troje-s-lotz.html
kurcze naprawdę zachęca ta książka...trochę szumu wokół niej jest, ale widać że warto;)
OdpowiedzUsuńTak, szumu jest sporo, ale dzięki temu więcej osób po nią sięgnie ;)
Usuń