Morze nadziei
Tove Alsterdal, Kobiety na plażytytuł oryginalny: Kvinnorna på stranden
przekład: Beata Walczak-Larsson
wydawnictwo: Akurat
data wydania: 30 kwietnia 2014 r.
liczba stron: 464
ISBN: 978-83-7758-685-3
okładka: broszurowa
Choć formalnie niewolnictwo zniesiono blisko dwa wieki temu (z wyjątkami w postaci Arabii Saudyjskiej, która zakazała go w 1962 roku, i Mauretanii, gdzie dopiero 33 lata temu (!) zostało ono zniesione), to prawda jest taka, że niewolnictwo w dalszym ciągu jest praktykowane. Niezależne antyniewolnicze instytucje szacują, że obecnie na świecie żyje blisko trzydzieści milionów ludzi, którzy są zmuszani do pracy niewolniczej. Część osób stanowią nielegalni imigranci, pracujący na czarno w fabrykach czy gospodarstwach rolnych, inni – najczęściej kobiety i dzieci – są sprzedawane i zmuszane do prostytucji. Wydawać by się mogło, że dotyczy to tylko krajów azjatyckich czy afrykańskich, które wielu osobom jawią się jako miejsca o niższej kulturze społecznej i negujące podstawowe wartości człowieka. Prawda jest jednak taka, że wiele z tych ludzkich tragedii ma miejsce u nas, na naszym kontynencie. Europa wcale nie jest tak demokratyczna i czysta. Taki właśnie obraz przedstawiła w swojej debiutanckiej powieści Tove Alsterdal, Kobiety na plaży.
Obudziwszy się na plaży hiszpańskim kurorcie, Tarifie, młoda Szwedka stwierdza, że chłopak, z którym spędziła upojną noc, zniknął wraz z jej portfelem i paszportem. Kilka kroków od miejsca, w którym leżała, nieopodal skał, znajduje zwłoki młodego, czarnego mężczyzny. Nowy Jork. Ally Cornwall dowiaduje się, że jest w ciąży. Chciałabym podzielić się tą informacją ze swoim mężem, Patrickiem, lecz ten jest od jakiegoś czasu nieosiągalny. Pracujący jako wolny strzelec dla nowojorskiego magazynu mężczyzna jakiś czas wcześniej wpadł na niezwykle kontrowersyjny materiał, który tym razem powinien zagwarantować mu nagrodę Pulitzera. Choć Ally doskonale zdaje sobie z pasji i oddania dla pracy swojego męża, zaczyna odczuwać niepokój, gdy od kilku tygodni nie daje znaku życia. Z tego, co udaje się jej ustalić, ostatnimi czasy był w Paryżu. Młoda kobieta postanawia wyruszyć na Stary Kontynent, by odnaleźć swojego męża. Tym samym wplątuje się w sam środek historii, w którą zamieszani są prominentni politycy i przedsiębiorcy.
Europejska kontrola graniczna rozciąga się teraz aż po Senegal, plaże są kontrolowane przez radary, a mimo to rzesze nowych imigrantów przekraczają granice na tirach i na przeładowanych statkach. Niektórzy przylatują samolotem, posługując się fałszywymi dokumentami. Niektórzy się zapożyczają, by sfinansować podróż, jeszcze inni są przemycani i sprzedawani na potrzeby przemysłu seksualnego; coraz więcej osób wykorzystuje się jako niewolniczą siłę roboczą.
Kobiety na plaży to lektura trudna ze względu na swoją tematykę. Jak wspomniałam na wstępie powieści, wydawać by się mogło, że okowy niewolnictwa zostały zrzucone raz na zawsze. Jest jednak inaczej, aczkolwiek obecnie zniewolenie człowieka jest o tyle subtelniejsze, iż nie jest związane z żelaznymi łańcuchami. Tym samym jest ono zarazem brutalniejsze, bo takiego człowieka krępuje psychika, świadomość, iż jego ciemiężyciele mogą w każdej chwili odnaleźć i skrzywdzić jego bliskich. Wszystko dla pieniędzy: z jednej strony chęć wyzysku, z drugiej nadzieja na poprawę bytu swojego i swojej rodziny. Temu właśnie zagadnieniu poświęciła swoją debiutancką powieść szwedzka pisarka Tove Alsterdal.
Na samym początku czytelnik poznaje losy dwu kobiet. Jedną z nich jest uciekinierka z jakiegoś kraju afrykańskiego. Nie zostaje podane jej imię, pochodzenie, nic, tylko walka o przetrwanie, jaka wiązała się z przeprawą przez morze w okolicach Cieśniny Gibraltarskiej. Drugą jest pewna młoda Szwedka, która po upojnej nocy na plaży, zamiast swojego adoratora, znajduje zwłoki młodego mężczyzny, który według ustaleń policji jest jednym z imigrantów z Afryki Subsaharyjskiej, który próbował nielegalnie dostać się do Hiszpanii. Jednakże główną bohaterką powieści jest Ally Cornwall, scenografka z Nowego Jorku, która martwiąc się o brak wiadomości od swojego męża, freelancera, pracującego dla Reportera, wylatuje do Paryża, gdzie ma nadzieję go odnaleźć. W swojej ostatniej rozmowie telefonicznej Patrick wspomniał jej, że jest na tropie afery, która poruszy świat dziennikarski i opinię publiczną całego świata.
Na samym początku czytelnik poznaje losy dwu kobiet. Jedną z nich jest uciekinierka z jakiegoś kraju afrykańskiego. Nie zostaje podane jej imię, pochodzenie, nic, tylko walka o przetrwanie, jaka wiązała się z przeprawą przez morze w okolicach Cieśniny Gibraltarskiej. Drugą jest pewna młoda Szwedka, która po upojnej nocy na plaży, zamiast swojego adoratora, znajduje zwłoki młodego mężczyzny, który według ustaleń policji jest jednym z imigrantów z Afryki Subsaharyjskiej, który próbował nielegalnie dostać się do Hiszpanii. Jednakże główną bohaterką powieści jest Ally Cornwall, scenografka z Nowego Jorku, która martwiąc się o brak wiadomości od swojego męża, freelancera, pracującego dla Reportera, wylatuje do Paryża, gdzie ma nadzieję go odnaleźć. W swojej ostatniej rozmowie telefonicznej Patrick wspomniał jej, że jest na tropie afery, która poruszy świat dziennikarski i opinię publiczną całego świata.
W latach osiemdziesiątych XIX wieku niewolnik transportowany przez Atlantyk do Ameryki kosztował tysiąc dolarów, co w przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze daje trzydzieści osiem tysięcy. A to znaczy, że obecnie można kupić cztery tysiące niewolników za cenę jednego, obowiązującą w czasach, które powszechnie uważa się za najmroczniejsze w dziejach ludzkości.
W Kobietach na plaży Alsterdal pokazała w jaki sposób współczesna gospodarka i sytuacja ekonomiczna w wielu zakątkach świata sprawiają, że ludzie decydują się podjąć ryzyko i spróbować swojego szczęścia gdzieś indziej, gdzie będą mogli zarobić wystarczająco dużo pieniędzy, by ułożyć życie swoje i swoich bliskich. Dlatego też ze swoistą naiwnością zgłaszają się do osób, które deklarują swoją pomoc w przedostaniu się na teren innego państwa – w przypadku recenzowanej książki – na inny kontynent i znalezieniu tam pracy. Jak to się zazwyczaj kończy? Myślę, że to wie większość osób: ci, którzy przetrwają podróż przez bardzo często wzburzone morze, prędzej czy później stają się niewolnikami, zmuszanymi do ciężkiej, fizycznej pracy, a część kobiet zostaje sprzedana do domów publicznych. Niektórzy próbują ucieczki, co też nie zawsze ma szczęśliwe zakończenie. Jeśli zostaną złapani przez swoich oprawców, grozi im najczęściej śmierć; jeśli zgłoszą się na policję, zostaną deportowani z powrotem do kraju, z którego uciekli. Nie ma łatwego rozwiązania....
Obok tej niezwykle trudnej tematyki, autorka porusza kwestię miłości oraz tego, co kobieta jest w stanie zrobić dla swojego mężczyzny, by go odnaleźć, by go ratować. Sposób, w jaki Alsterdal przedstawiła ten wątek, sprawia, że czytelnik zdaje sobie sprawę z tego, że jest to kwestia równie bolesna i trudna, jak wspomniane wyżej współczesne niewolnictwo.
Akcja powieści rozwija się powoli, lecz pisarka wykorzystała to do stopniowego budowania napięcia i zagęszczania atmosfery. Muszę przyznać, że byłam zaskoczona tym, że początkująca autorka tak dobrze radzi sobie z prowadzeniem fabuły, której zakończenie nie jest do przewidzenia. Kobiety na plaży to przykład skandynawskiego kryminału, w którym jest ważne nie tylko kto zabił, ale też wyjaśnione zostaje dlaczego, jakie motywy nim kierowały. I to dopełnia obraz opowiedzianej historii.
Kobiety na plaży to powieść trudna, bolesna i dająca do myślenia nad ciemną stroną globalizacji. Wydawać by się mogło, że żyjemy na kontynencie, gdzie wszyscy ludzie są wolni. Jak się okazuje, nic bardziej mylnego...
Obok tej niezwykle trudnej tematyki, autorka porusza kwestię miłości oraz tego, co kobieta jest w stanie zrobić dla swojego mężczyzny, by go odnaleźć, by go ratować. Sposób, w jaki Alsterdal przedstawiła ten wątek, sprawia, że czytelnik zdaje sobie sprawę z tego, że jest to kwestia równie bolesna i trudna, jak wspomniane wyżej współczesne niewolnictwo.
Akcja powieści rozwija się powoli, lecz pisarka wykorzystała to do stopniowego budowania napięcia i zagęszczania atmosfery. Muszę przyznać, że byłam zaskoczona tym, że początkująca autorka tak dobrze radzi sobie z prowadzeniem fabuły, której zakończenie nie jest do przewidzenia. Kobiety na plaży to przykład skandynawskiego kryminału, w którym jest ważne nie tylko kto zabił, ale też wyjaśnione zostaje dlaczego, jakie motywy nim kierowały. I to dopełnia obraz opowiedzianej historii.
Kobiety na plaży to powieść trudna, bolesna i dająca do myślenia nad ciemną stroną globalizacji. Wydawać by się mogło, że żyjemy na kontynencie, gdzie wszyscy ludzie są wolni. Jak się okazuje, nic bardziej mylnego...
Dziękuję!

Prawda jest taka, że nikt z nas niestety nie jest wolny, a różnią się tylko formy ucisku. Po prostu niektóre psy mają dłuższy łańcuch. Zresztą to cena jaką płacimy za utopijne idee równości. Sam czytam właśnie "Na południe od Lampedusy" i muszę przyznać, że to jak dotąd bardzo ciekawy reportaż, traktujący właśnie o nielegalnej emigracji. Niestety są to pozycji poruszające tak drażliwe kwestie, że trzeba mieć ogromne wyczucie, żeby uczciwie przedstawić temat.
OdpowiedzUsuńFakt, muszę przyznać Ci rację: każdy z nas jest w jakiś sposób zniewolony.
UsuńKoniecznie muszę ją przeczytać.
OdpowiedzUsuńNie jestem wielką fanka kryminałów, ale ten tytuł mnie zaintrygował! Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńJako że lubisz trudne tematy, to myślę, że ta książka by Ci się spodobała :)
UsuńW sumie to widzę siebie lezącą na plaży i czytającą tę ksiązkę! To jest myśl! Teraz to już muszę przeczytać :D
UsuńCiepło, plaża, książka... ah! Tylko pomarzyć! ;)
UsuńLubię trudne tematy, a niewolnictwo... to prawda, iż oficjalnie zostało zniesione nadal występuje.
OdpowiedzUsuńA i owszem. I coraz częściej staje się tematem książek, zarówno tych naukowych, jak i popularnonaukowych.
UsuńO! Powinnam się skusić, bo to książka przecież dla mnie... :)
OdpowiedzUsuńSkoro tak, to rzeczywiście powinnaś ;)
UsuńCóż, od pewnego czasu nie czytuję skandynawskich kryminałów. Tak trochę wbrew tym wszystkim entuzjastom i czasem chyba przesadzam, bo nie wszystkie książki autorów Północy były w końcu takie złe. Może i będę nadrabiać. Tej pozycji jednak chyba nie nadrobię. Nie ta tematyka.
OdpowiedzUsuńNie są złe, ale trzeba je lubić. A w przypadku powieści Alsterdal dochodzi jeszcze tematyka, o której wspomniałaś, a która nie wszystkim musi odpowiadać. Ale wśród literatury skandynawskiej jest całe mnóstwo innych powieści, które zdecydowanie warto przeczytać i takiego podejścia należy się trzymać :)
UsuńWłaśnie zaczynam skrobać recenzję na temat tej książki ;).
OdpowiedzUsuńHistoria Ally i Patricka przypominała mi trochę losy Mariane i Danny'ego Pearlów. Przez całą lekturę myślałam - oby Patrickowi nic się nie stało... Nie spodziewałam się, że ta powieść zrobi na mnie duże wrażenie. W ogóle nie przypomina zwyczajnych skandynawskich kryminałów, na które do tej pory się natykałam. Dobra, gorzka, trudna, warta polecenia.
Zgadzam się: nie przypomina większości kryminałów ze Skandynawii rodem :) Ale czym się różni, to już musi poznać każdy osobiście :)
UsuńTakie lektury bardzo lubię czytać. Poszerzają horyzonty, zmuszają do myślenia. Ja często zaczynam później drążyć temat, dowiadywać się nowych rzeczy na temat danego zjawiska, wydarzenia i to sprawia, że zaczynam na pewne rzeczy patrzeć inaczej i szerzej. Z pewnością sięgnę! :)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że zachęciłam :)
Usuńte motywy mnie przekonują, lubię gdy dostajemy coś więcej,,,;) pozdrawiam cieplutko!
OdpowiedzUsuńW tym przypadku jak najbardziej dostaje się coś więcej, i właśnie "to więcej" bardzo zmusza do myślenia.
UsuńJa oczywiście jak najbardziej jestem zainteresowana. Coraz bardziej mi się podoba to, że kryminał to nie tylko zbrodnia, ale też dużo więcej.
OdpowiedzUsuńTeż to lubię, aczkolwiek nie będę zaprzeczać, że nie lubię, jak krew mi zachlapuje ręce, ściekając ze stron powieści.
UsuńAle ta książka zdecydowane zmusza do myślenia.
Racja, w końcu w powielanych schematach zaczyna się dziać coś nowego i świeżego.
OdpowiedzUsuń