O miłości codziennej
Alice Munro, Odcienie miłościtytuł oryginalny: The Progress of Love
przekład: Agnieszka Kuc
wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
data premiery: 11 września 2014 r.
liczba stron: 510
ISBN: 978-83-05408-6
Alice Munro. Swego czasu co rusz nazwisko tej kanadyjskiej pisarki przewijało się przed moimi oczami. Swoisty boom na jej dzieła nastąpił rok temu, w 2013, kiedy to została uhonorowana Nagrodą Nobla w dziedzinie literatury. Kiedy wszystko się nieco wyciszyło, zdecydowałam się sięgnąć po książkę jej autorstwa. Wybór padł na Odcienie miłości, zbiór opowiadań, który w Polsce będzie miał premierę 11 września bieżącego roku.
Miłość jest nieodgadniona i jej drogi są nieodgadnione. (...) Miłość może nas skłonić do podłości. Tak się zdarza. Jeśli jesteśmy od kogoś uzależnieni emocjonalnie, niekiedy zaczynamy tę osobę źle traktować.
Odcienie miłości to wybór jedenastu opowiadań, które autorka napisała na przełomie 1985 i 1986 roku. Ich fabuła osadzona jest na kanadyjskiej prowincji sprzed kilku dekad. Z jednej strony można by powiedzieć, że w tamtych czasach ludzie żyli w znacznie większym kontakcie ze sobą na wzajem, w rozmowach, tych mniej i bardziej intymnych „nie przeszkadzała” im technologia, lecz bywało, że na przeszkodzie stawały konwenanse i społeczna moralność. Oba te czynniki nie sprzyjają okazywaniu uczuć, które bardzo często bywają tłumione, nie okazywane światu. Dotyczy to też szeroko pojętej miłości, bowiem właśnie z nią bardzo często występuje cała gama innych, towarzyszących uczuć. I to właśnie o nich pisze w tym zbiorze Alice Munro.
Ataki wściekłego pożądania, uzależnienie od drugiej osoby, bałwochwalcze uwielbienie i cześć, wreszcie perwersja – wszystkie te dobrowolne i z determinacją realizowane, choć straszne przemiany – to nie jest prawdziwa miłość.
Tytuł antologii mógłby sugerować, że czytelnik dostaje w swoje ręce opowiadania romantyczne, pełne uniesień i westchnień. Wszak taka w ocenie większości jest miłość. Jednakże historie zwarte w Odcieniach miłości, mimo iż poświęcone temu uczuciu, skupiają się na emocjach, o których wspomniałam wcześniej. Na przyjaźni, pragnieniu akceptacji i bliskości drugiego człowieka, lecz również zdradzie, stracie czy namiętności, która już dawno wygasła. W opowiadaniach Munro zawartych w tym zbiorze czytelnik otrzymuje całą gamę emocji, z którymi musi się zmierzyć osobiście, zastanowić się nad nimi, bowiem w miłości nic nie jest oczywiste i powiedziane wprost. Uczucie to bywa zarówno uskrzydlające, jak i przynoszące cierpienie, skomplikowane i płynące prosto z serca. Dwuznaczne i niemoralne, lecz zarazem wymarzone i pełne czułości. I o takiej właśnie namiętności pisze autorka.
Muszę jednak zaznaczyć, że lektura opowiadań Alice Munro nie jest prosta. Wymaga od czytelnika skupienia i niejako cierpliwości, bowiem pisarka bardzo powoli rozwija swoje opowiadania. Jeśli ktoś oczekuje szybkich zwrotów akcji, to tego w historiach noblistki nie znajdzie. Fabuła jest przedstawiona rozwlekle, opiera się na sprawach błahych, codziennych, lecz za każdym razem zakończona jest celną puentą. Co ciekawsze, nie zawsze jest ona przedstawiona czytelnikowi wprost, czasem trzeba po prostu wsłuchać się w siebie, by ją dojrzeć i zrozumieć. Kolejnym plusem są głębokie portrety psychologiczne bohaterów opowiadań. Na kilkunastu, tudzież kilkudziesięciu stronach Munro nakreśla obraz osób, które bardzo często są zagubione i szukają własnej drogi, która pozwoli im odnaleźć się w otaczającym je świecie.
Moje pierwsze spotkanie z prozą ubiegłorocznej noblistki okazało się zarazem zaskakujące i udane. W moje ręce trafiła książka, która nie opisuje niczego wprost i zmusza do refleksji, lecz jednocześnie niesie za sobą całą gamę uczuć, towarzyszących zwyczajnej, codziennej miłości.
Muszę jednak zaznaczyć, że lektura opowiadań Alice Munro nie jest prosta. Wymaga od czytelnika skupienia i niejako cierpliwości, bowiem pisarka bardzo powoli rozwija swoje opowiadania. Jeśli ktoś oczekuje szybkich zwrotów akcji, to tego w historiach noblistki nie znajdzie. Fabuła jest przedstawiona rozwlekle, opiera się na sprawach błahych, codziennych, lecz za każdym razem zakończona jest celną puentą. Co ciekawsze, nie zawsze jest ona przedstawiona czytelnikowi wprost, czasem trzeba po prostu wsłuchać się w siebie, by ją dojrzeć i zrozumieć. Kolejnym plusem są głębokie portrety psychologiczne bohaterów opowiadań. Na kilkunastu, tudzież kilkudziesięciu stronach Munro nakreśla obraz osób, które bardzo często są zagubione i szukają własnej drogi, która pozwoli im odnaleźć się w otaczającym je świecie.
Moje pierwsze spotkanie z prozą ubiegłorocznej noblistki okazało się zarazem zaskakujące i udane. W moje ręce trafiła książka, która nie opisuje niczego wprost i zmusza do refleksji, lecz jednocześnie niesie za sobą całą gamę uczuć, towarzyszących zwyczajnej, codziennej miłości.
Dziękuję!


Zapamiętam, zapiszę, przeczytam :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że się spodoba :)
UsuńMam jakiś tom Munro na półce, bardziej z tego powodu, że wypada poznać noblistkę, niż z ciekawości, ale Twoja recenzja tchnęła mnie optymizmem :D mam nadzieję, że moje spotkanie z jej prozą będzie równie udane :)
OdpowiedzUsuńWiesz, sama przeczytałam dopiero jedną jej książkę, więc trudno jest mi się odnieść do innych i pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że autorka cały czas trzyma ten sam, dobry poziom :)
UsuńKocham celne puenty, nie przeszkadza mi uzasadniona "rozwlekłość", uwielbiam przemyślane lektury. Z chęcią przeczytam. Nie miałam jeszcze styczności z autorką, choć oczywiście nazwisko nie jest mi obce. 11 opowiadań, ponad 500 stron - to rzeczywiście mogło się udać. Choć opowiadania są trudne dla czytelników i chyba nie lubiane :)
OdpowiedzUsuńWłaśnie nie wiem skąd bierze się ta niechęć wielu czytelników do opowiadań. Ja osobiście bardzo takowe lubię :)
UsuńCzytałam jej poprzedni zbiór opowiadań. Zrobił na mnie ogromne wrażenie. Ten mam w planach ;)
OdpowiedzUsuńWięc już jesteś zaznajomiona z jej prozą, to dobrze :)
UsuńNie czytałam jeszcze książek Alice Munro, ale mam w planach, podobno sa świetne. Ale sama muszę się przekonać. Ciekawa recenzja :)
OdpowiedzUsuńhttp://pasion-libros.blogspot.com
Dokładnie, najlepiej przekonać się samemu :)
Usuńnigdy nie czytałam żadnej książki tej autorki. W bibliotekach zawsze są po nią kolejki. Może w końcu uda mi się jakąś zdobyć :)
OdpowiedzUsuńŻyczę powodzenia w takim razie :)
UsuńI jak tu nie przeczytać kolejnego utworu Noblistki? :)
OdpowiedzUsuńJeśli ktoś już poznał jej prozę, to na pewno zdecyduje się na lekturę kolejnego tomu jej opowiadań :)
UsuńA. Munro to moja jedna z ulubionych pisarek. Czytałam już kilka z jej książek i z niecierpliwością czekam na "Odcienie miłości" :)
OdpowiedzUsuńPremiera już wkrótce, więc całe szczęście nie będziesz musiała długo czekać :)
Usuńjedną z jej powieści mam na półce i chcę ją poznać! ogólnie jestem ciekawa jej twórczości!
OdpowiedzUsuńMyślę, że Ci się spodoba. O ile nie będzie Ci przeszkadzać, że jej proza jest... powolna :)
UsuńZa książki tej autorki mam zamiar się wziąć. Ciekawa jestem : )
OdpowiedzUsuń