Konwencja, konwencja i jeszcze raz konwencja
Łukasz Radecki, Horror klasy Bwydawnictwo: Oficyna Wydawnicza Literat
data wydania: 7 stycznia 2015 r.
liczba stron: 157
ISBN: 978-83-939150-2-6
okładka: miękka
Nie wiem jak Wy, ale swego czasu zaczytywałam się horrorami klasy B. Pod tym względem szczególnie upodobałam sobie powieści autorstwa Guy’a N. Smitha. Ich fabuła prosta, często schematyczna, a dialogi niewyszukane. To, co wyróżniało te powieści to duża dawka makabry i brutalności. W publikowaniu takich książek wiodło w Polsce prym nieistniejące już wydawnictwo Phantom Press. W moim odczuciu było w nich coś pociągającego. Tania, może niewyszukana rozrywka, ale za to sprawiająca radość. Kiedy w moje ręce trafiła książka Łukasza Radeckiego, zatytułowana Horror klasy B, liczyłam na to, że będę miała okazję powrotu do młodzieńczych fascynacji. Nie zawiodłam się.
Horror klasy B to zbiór dziesięciu, a właściwie jedenastu
historii. Trzech kolegów wpada pewnego dnia na pomysł, by zrealizować własny,
niskobudżetowy film klasy B. Kolejne snute przez nich opowieści są koncepcjami
przyszłego scenariusza. Owe rozmowy okazują się być opowieścią samą w sobie z
dość intrygującą puentą, ale o niej czytelnik musi przekonać się sam. Ja
natomiast wrócę do najistotniejszego tematu, czyli historii przedstawionych w
zbiorze. Jest ich dziesięć i każda z nich zawiera w sobie inną konwencję
horroru. Są zombie, zwierzęta mutanty, psychopatyczni zabójcy, jest science-fiction horror, ghost story i survival horror. Słowem: dla każdego coś miłego.
Wśród moich ulubionych opowiadań znalazły się: „Smak
miłości”, „Wadera” i... „Ciężkozbrojni kontra cycate zombie”. Pierwsza historia
spodobała mi się ze względu na dwie sprawy: dużą brutalność i psychologiczną
puentę (tak, tak). Druga z kolei chwyciła mnie swoim smutkiem i
fatalistyczną atmosferą. To poruszająca opowieść o poszukiwaniu zemsty. I
ostatnie, „Ciężkozbrojni kontra cycate zombie”. Myślę, że nie muszę nikomu
przybliżać o czym ono traktuje. To fantastycznie napisana historia, przy której
nie sposób się nie uśmiechnąć. Rewelacyjny akcent zamykający antologię.
Autor bawi się konwencją horroru klasy B, prezentując
mnogość jego gatunków oraz wspominając o co ważniejszych ekranizacjach. Ukazuje
ich pomysłowość oraz kiczowatość. Niektóre dzieła
wywoływały u widza obrzydzenie, inne z kolei rodziły śmiech. Ale taki właśnie
jest urok tego kina. Dlatego też Horror klasy B Łukasza Radeckiego można potraktować jako swoisty przegląd
rodzajów horrorów. A wśród wymienionych przez autora tytułów filmów można
znaleźć jedną czy dwie perełki, które
umilą kilka wieczorów.
Ciekawym zabiegiem zastosowanym przez pisarza jest swoista
recenzja przytoczonych historii. Dokonują jej wspomniani już trzej kumple,
którzy kolejno wytykają plusy i minusy każdego kolejnego opowiadania. Tym samym
jednocześnie pokazują czytelnikowi na czym bazowali twórcy horrorów klasy B,
jakie były ich założenia i główne cele. Pouczające ciekawostki.
Wspomnę jeszcze o istotnym – z mojego punktu widzenia –
elemencie książki. Jest nim posłowie, w którym twórca przybliża genezę
poszczególnych opowiadań oraz wspomina o ewentualnych wcześniejszych
publikacjach danej historii. Osobiście lubię takie wstawki, bowiem pozwalają mi
na poszerzenie mojej wiedzy o autorze.
Co więcej mogę napisać o Horrorze klasy B Łukasza
Radeckiego? To zbiór skierowany głównie do czytelników, którzy wiedzą o co z tym chodzi i z czym to się je. Lektura tej książki stanowi swego rodzaju podróż
w czasie do lat młodzieńczych i wspomnień związanych z wypiekami na twarzy
towarzyszącymi seansom wspomnianego już gatunku. A jako miłośniczka książek
wydawanych pod egidą Phantom Press jestem zdecydowanie na tak. Polecam.
Dziękuję!


Oho, coś dla Łukasza :D On lubuje się w takich filmach, więc może i książka mu podpasuje.
OdpowiedzUsuń"Ciężkozbrojni kontra cycate zombie"
gdyby nie to, że wydałam w marcu w cholerę kasy, to kupiłabym sobie tę książkę XD
Fakt, to coś dla mnie - tak dobrze mnie znasz... :D
UsuńTrzeba było tyle grów nie kupować, to byś miała. Ja nie kupowałem i też nie mam... kurczę, nie to chciałem udowodnić...
W tym miesiącu nie poszło na gry. W listopadzie i grudniu wydałam w ch*j kasy na gry :/ Książków teraz nakupowałam. Musze uważać na siebie. Bo jak umrę, to się wkurwię, że wydałam tyle kasy i nie zdążyłam wszystkiego przeczytać.
UsuńDziewczynko, ta książka kosztuje niecałe 20 zł, więc nie jest to taki wielki wydatek, jak mógłby się wydawać, a rozrywka przednia :)
UsuńCo do zakupów książkowych, to nie martw się. Podaj tylko adres, a jak Ci się zejdzie z tego świata, to zaopiekuję się Twoimi książkami. I kotami. Zwłoki zostawię tam, gdzie aktualnie będą leżały.
Jestem wzruszona Twoją dobrocią i bezinteresownością XD
UsuńNic nie poradzę na to, że mam dobre serduszko :)
UsuńCzytało się te horrory i dlatego też sięgnę po książki Radeckiego. Z sentymentu, z ciekawości, po te jedną, czy dwie perełki ;)
OdpowiedzUsuńI powrócą te młodzieńcze lata ;)
UsuńI ja czasem lubię sięgnąć po horror klasy B, więc z radością przygarnęłabym tę książkę. :)
OdpowiedzUsuńNie jest droga, więc warto się za nią rozglądnąć :)
UsuńBrzmi ciekawie. Obecnie mało horrorów czytam, ale czasem po nie sięgam :)
OdpowiedzUsuńPytanie tylko czy podejdą Ci horrory klasy B, bo to całkiem inna sprawa jest :)
Usuńświetny blog!
OdpowiedzUsuńobserwuje i liczę na rewanż
www.zakladkaa.blogspot.com
Ja nie wiem z czym to się je, więc to nie dla mnie :)
OdpowiedzUsuńBywa i tak :)
UsuńBrzmi ciekawie, jak będę miała okazję, to na pewno przeczytam :)
OdpowiedzUsuń