GRRM space operowo
George R.R. Martin, Piasecznikitytuł oryginalny: Sandkings
przekład: Danuta Górska, Michał Jakuszewski, Darosław J. Toruń
wydawnictwo: Zysk i S-ka
rok wydania: 1998
liczba stron: 256
ISBN: 83-7150-449-7
okładka: miękka
Piaseczniki George’a R.R. Martina przeczytałam w ramach akcji „Fantastyczny Weekend”, który zorganizowała Kasia z bloga Kącik z książką. W oczekiwaniu na Wichry zimy, czyli kolejny tom cyklu Pieśń Lodu i Ognia od czasu do czasu podczytuję książki krwawego George’a, jak go nazwała wspomniana wyżej blogerka, ale wychodzi na to, że miłości między mną a GRRM w wydaniu space operowym jednak nie będzie.
Piaseczniki to niezbyt obszerny zbiór opowiadań utrzymanych w klimacie space opery. Jest ich siedem i wszystkie zostały wcześniej opublikowane w innych czasopismach lub antologiach. Wśród nich znalazły się dwie nagrodzone historie. Pierwszą z nich jest „Droga Krzyża i Smoka”, która zdobyła nagrodę Hugo w 1980 roku w kategorii krótkie opowiadanie, drugą zaś tytułowe „Piaseczniki”. Wyróżniono je w kategorii długie opowiadanie dwukrotnie: w 1979 roku nagrodą Nebula i w 1980 roku nagrodą Hugo.
Dopóki wierzymy, wierzymy szczerze i głęboko, nie ma znaczenia, jakiego kłamstwa się uczepiliśmy.Klimatem Piaseczniki przywodzą na myśl debiutancką powieść GRRM, zatytułowaną Światło się mroczy. Odniosłam nawet wrażenie, że uniwersum dla nich jest wspólne, że w obu tytułach pojawiają się wspólne nazwy miejsc czy okoliczności. Osoby obeznane z gatunkiem, którym podobała się pierwsza powieść autora, powinni czuć się usatysfakcjonowane. Pozostali czytelnicy, nastawieni na historie bliższe ostatnim książkom pisarza, nie do końca będzie odpowiadać jego inne oblicze. Na odbiorców czekają bowiem podróże międzygwiezdne, obce cywilizacje i rozwinięta technika.
Momentami opowiadania są krwawe i bezlitosne – co dobitnie potwierdzają tytułowe Piaseczniki, lecz większość z nich nie daje odczucia gęstej atmosfery grozy. Raczej trącają tę strunę duszy odpowiadającą za wizję przyszłości i kondycji człowieka, który wraz z kolejnymi odbytymi podróżami międzygwiezdnymi, staje się coraz bardziej osamotniony. Podkreśla wagę marzeń, wiary i tajemnic.
Ogólnie rzecz ujmując, Piaseczniki to pozycja dla osób lubiących podobne klimaty lub dla tych, które chcą przekonać się na własne oczy, że GRRM kiedyś pisał inaczej. Reszta czytelników ze spokojnym sumieniem może sobie niniejszą lekturę odpuścić.

Ja na razie czytałam jedynie pierwszą część "Gry o tron" i koniecznie muszę się wziąć za resztę. Niestety wciąż coś innego mam do czytania, a do tego odstrasza to, że znam fabułę z serialu :p Ale na pewno najpierw sięgnę po tamte książki, a nie Piaseczniki - chociaż może kiedyś ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
http://magiel-kulturalny.blogspot.com/
Ja miałam to szczęście, że zaczęłam czytać już po pierwszym sezonie, więc znakomitą część historii poznałam z książek i wręcz nie mogę się doczekać kolejnego tomu serii. A co do "Piaseczników" to pamiętaj, że to jest zupełnie inna bajka :)
UsuńNo to nie jestem zwolennikiem GRRM, bo nic nie przeczytałam tego autora XD
OdpowiedzUsuńShame! Shame! Shame! ;)
UsuńCiekawa jestem tych opowiadań, skoro są tak krwawe. Zapamiętam ten tytuł.
OdpowiedzUsuńNajkrwawsze są tytułowe "Piaseczniki". Reszta w umiarkowany sposób spływa posoką ;)
UsuńZnam kogoś, komu bym mogła ten tytuł podrzucić, ale sama nie jestem zainteresowana...
OdpowiedzUsuńBywa i tak :)
UsuńPrzeczytałam dwie powieści Martina z cyklu "Pieśń lodu i ognia" i choć podobały mi się, to chyba nie jestem jeszcze tak dużą fanką twórczości pisarza, żeby sięgać po space operę. Nie zarzekam się, że nigdy nie przeczytam, ale póki co, nie jest to dla mnie książkowy priorytet.
OdpowiedzUsuńPewnie, lepiej skończyć "PLiO" ;) Jestem jak najbardziej za ;)
UsuńNo cóż, ja chyba jednak poprzestanę na prozie Martina w dobrze znanym wydaniu :)
OdpowiedzUsuńPopieram ;)
UsuńJestem ciekawa tej książki :)
OdpowiedzUsuńO proszę :) Może akurat przypadnie Ci do gustu? :)
Usuńo! mam od dawna na liście i po twojej recenzji jestem jeszcze bardziej zaintrygowana - dotychczas ślepo zakładałam, że to Martin i spodobać się musi, a teraz..
OdpowiedzUsuń