Z Audrey w kuchni
Lucca Dotti, Audrey w domu. Wspomnienia o mojej mamietytuł oryginalny: Audrey at Home: Memories of My Mother’s Kitchen
przekład: Dorota Dziewońska
wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
data premiery: 3 marca 2016 r.
liczba stron: 264
ISBN: 978-83-08-06085-8
okładka: twarda
Audrey Hepburn w pamięci milionów swoich fanów na całym świecie zapisała się głównie jako aktorka znana z ról księżniczki Anny w „Rzymskich wakacjach” czy Holly Golightly ze „Śniadania u Tiffany’ego”. Oczywiście Audrey miała na swoim koncie wiele wspaniałych kreacji filmowych, lecz dla niej samej najważniejsza była rola żony i matki. O tej mniej znanej twarzy aktorki opowiedział jej syn, Luca Dotti, w publikacji Audrey w domu. Wspomnienia o mojej mamie.
Publikacji Audrey w domu nie należy postrzegać jako zwyczajnej biografii, w której mniej lub bardziej rzetelnie przedstawiono istotne fakty lub pominięto żenujące wpadki. Przede wszystkim jest to książka zawierająca wspomnienia syna o jego matce – dla milionów wspaniałej aktorce, dla niego po prostu mamy, która gotowała mu ulubione potrawy i razem z nim czytała komiksy. Mimo iż Audrey Hepburn obracała się w znakomitym towarzystwie światowych gwiazd kina i celebrytów, w niniejszej publikacji nie znajdzie się wiele informacji o nich czy o przyjęciach, jakie odbywały się w jej domu. Powód jest prosty: Luca Dotti przedstawia swoje wspomnienia z punktu widzenia dziecka, dla którego nie było ważne kto akurat bawi w jego domu. Autor opowiada o swojej mamie, kobiecie, która będąc na szczycie, po urodzeniu dzieci odsunęła na bok swoją karierę aktorską, by poświęcić się nowej, wymarzonej roli: żony i matki. To było ziszczenie jej najskrytszych marzeń.
Audrey w domu jest nietypową publikacją biograficzną, przede wszystkim dlatego, że składają się na nią głównie... przepisy na potrawy, które najczęściej gościły na stole aktorki oraz związane z nimi historie. W książce znajdzie się więc znakomitą ilość receptur na ulubione dania Audrey Hepburn (w tym jej ukochane spaghetti al pomodoro), jej rodziny i gości, jak na przykład: pesto po gstaadzku, Gazpacho Andaluz czy ciasto czekoladowe z bitą śmietaną. Receptury są prosty, co było zgodne z wyznawaną przez aktorkę ideologię, która „stopniowo wyzbywała się wszystkiego, co zbyteczne, by zachować jedynie to, co się dla niej liczyło”.
Jedną z najważniejszych zalet publikacji jest oszałamiająca ilość prywatnych zdjęć Audrey, jej rodziny i przyjaciół. Łącznie jest ich około 250, więc fani aktorki będą zachwyceni. Fotografie pochodzą z różnych okresów życia Audrey: począwszy od momentu, gdy była małą, wychudzoną dziewczynką, przez zdjęcia upamiętniające jej pierwsze role filmowe i intymne rodzinne momenty, po fotografie z okresu, kiedy pełniła funkcję ambasadora dobrej woli UNICEF.
Słowem podsumowania, Audrey w domu. Wspomnienia o mojej mamie to ciepła publikacja, w której syn aktorki zdecydował się pokazać całemu światu Audrey jaką zapamiętał on: troskliwą, choć wymagającą mamę, która bez chwili wahania porzuciła Hollywood, by spełnić się w swojej życiowej roli żony i matki. To wspomnienia o kobiecie, która wiedziała, że w życiu nie należy tylko brać, że równie ważne, a nawet ważniejsze jest dawanie siebie innym. I tym kierowała się do końca swoich dni.
Publikacji Audrey w domu nie należy postrzegać jako zwyczajnej biografii, w której mniej lub bardziej rzetelnie przedstawiono istotne fakty lub pominięto żenujące wpadki. Przede wszystkim jest to książka zawierająca wspomnienia syna o jego matce – dla milionów wspaniałej aktorce, dla niego po prostu mamy, która gotowała mu ulubione potrawy i razem z nim czytała komiksy. Mimo iż Audrey Hepburn obracała się w znakomitym towarzystwie światowych gwiazd kina i celebrytów, w niniejszej publikacji nie znajdzie się wiele informacji o nich czy o przyjęciach, jakie odbywały się w jej domu. Powód jest prosty: Luca Dotti przedstawia swoje wspomnienia z punktu widzenia dziecka, dla którego nie było ważne kto akurat bawi w jego domu. Autor opowiada o swojej mamie, kobiecie, która będąc na szczycie, po urodzeniu dzieci odsunęła na bok swoją karierę aktorską, by poświęcić się nowej, wymarzonej roli: żony i matki. To było ziszczenie jej najskrytszych marzeń.
Audrey w domu jest nietypową publikacją biograficzną, przede wszystkim dlatego, że składają się na nią głównie... przepisy na potrawy, które najczęściej gościły na stole aktorki oraz związane z nimi historie. W książce znajdzie się więc znakomitą ilość receptur na ulubione dania Audrey Hepburn (w tym jej ukochane spaghetti al pomodoro), jej rodziny i gości, jak na przykład: pesto po gstaadzku, Gazpacho Andaluz czy ciasto czekoladowe z bitą śmietaną. Receptury są prosty, co było zgodne z wyznawaną przez aktorkę ideologię, która „stopniowo wyzbywała się wszystkiego, co zbyteczne, by zachować jedynie to, co się dla niej liczyło”.
Jedną z najważniejszych zalet publikacji jest oszałamiająca ilość prywatnych zdjęć Audrey, jej rodziny i przyjaciół. Łącznie jest ich około 250, więc fani aktorki będą zachwyceni. Fotografie pochodzą z różnych okresów życia Audrey: począwszy od momentu, gdy była małą, wychudzoną dziewczynką, przez zdjęcia upamiętniające jej pierwsze role filmowe i intymne rodzinne momenty, po fotografie z okresu, kiedy pełniła funkcję ambasadora dobrej woli UNICEF.
Słowem podsumowania, Audrey w domu. Wspomnienia o mojej mamie to ciepła publikacja, w której syn aktorki zdecydował się pokazać całemu światu Audrey jaką zapamiętał on: troskliwą, choć wymagającą mamę, która bez chwili wahania porzuciła Hollywood, by spełnić się w swojej życiowej roli żony i matki. To wspomnienia o kobiecie, która wiedziała, że w życiu nie należy tylko brać, że równie ważne, a nawet ważniejsze jest dawanie siebie innym. I tym kierowała się do końca swoich dni.
Za wizytę w kuchni Audrey Hepburn serdecznie dziękuję
Wydawnictwu Literackiemu!


Jak nie ma parówek z biedronki na dziesięć sposobów, to Audrey nic w życiu nie widziała... :D
OdpowiedzUsuńObawiam się, że Audrey nie miała sposobności, by zapoznać się z szeroką gamą produktów z biedronki, więc musisz jej wybaczyć ;)
UsuńBrzmi naprawdę interesująco! Takiej Audrey chyba jeszcze nie znałam :)
OdpowiedzUsuńMyślę, że większość fanów Audrey jej pod tym względem nie znała :)
UsuńHo ho, pospieszyłaś się z recenzją :D Czytałam, ale z publikacją swojego zdania poczekam jeszcze z tydzień, co by było bliżej premiery :)
OdpowiedzUsuńA mi jakoś sprawnie poszło pisanie i stwierdziłam, że od razu ją opublikuję ;)
UsuńMoże i dobrze, ludzie będą mieli czas, żeby "nie móc się doczekać kupna" :D
UsuńFajnie że miałaś okazję czytać przedpremierowo. Ja będę czytał po premierze :) I nie żeby to były jakoś szczególnie moje klimaty, ale biografie artystów czytałbym hurtowo :)
OdpowiedzUsuńPowiem Ci, że mam kilka w planach, ale będą to głównie biografie muzyków ;)
UsuńOo, zapowiada się nie najgorzej! Nie zapisuję jej, ale mam na uwadze.
OdpowiedzUsuńMoże akurat kiedyś wpadnie Ci w ręce :)
UsuńNie przepadam za biografiami i chociaż ta nie jest typowa to nadal nie czuję się przekonana. Zdjęć kuszą, ale już przepisy na potrawy niekoniecznie.
OdpowiedzUsuńPrzepisy są bardzo istotną częścią tej publikacji, ale rozumiem, że nie czujesz się do końca przekonana :)
UsuńDziwna ta biografia z przepisami XD
OdpowiedzUsuńNie dość, ze nie lubie czytać biografii, to jeszcze są tu przepisy. Pomimo ogromu zdjęć zamieszczonych w książce (a ja uwielbiam zdjęcia!), to jednak się na książkę nie skuszę.
Serce me łka ;)
UsuńChciałabym przeczytać :)
OdpowiedzUsuńW razie czego daj znać, służę egzemplarzem ;)
UsuńKoniecznie muszę przeczytać:)
OdpowiedzUsuńPremiera już na dniach ;)
UsuńSłyszałam o tej książce i bardzo chcę ją przeczytać :)
OdpowiedzUsuńCieszy mnie to :)
UsuńJestem tej książki o tyle ciekawa, że mam "Audrey Hepburn - uosobienie elegancji" Seana Ferrera, czyli jej drugiego syna (swoją drogą mnie dziwi, że każdy uparł się osobno opowiedzieć historię o mamie...)
OdpowiedzUsuńMiędzy nimi jest dziesięć lat różnicy. No i mają różnych ojców. To mogło być powodem, by swoje wspomnienia o Audrey spisali osobno.
UsuńTak wiem, ale mimo wszystko - wychowywali się razem.
UsuńNiesamowita to musi być lektura! (trochę w stylu Yody mi to wyszło :P)
OdpowiedzUsuń