A ciało miastem się stało
Jakub Ćwiek, Grimm City. Wilk!wydawnictwo: Sine Qua Non
data wydania: 13 kwietnia 2016 r.
liczba stron: 384
ISBN: 978-83-7924-601-4
okładka: broszurowa ze skrzydłami
Jedną z rozpoznawalnych cech twórczości Jakuba Ćwieka jest popkulturowy mashup. W jego książkach można znaleźć liczne nawiązania do mitologii, baśni, filmów i seriali. Najnowsza powieść jaka wyszła spod jego pióra jednocześnie zawiera wspomniane wyżej elementy, jak i całkowicie różni się od jego wcześniejszego dorobku literackiego. Jaka historia kryje się za mrocznym Grimm City?
Grimm City – miasto, które wyrosło na ciele olbrzyma. Dzięki niemu istnieje i egzystuje, jednakże nie jest to egzystencja łatwa. Miasto toczy choroba, i to nie tylko w postaci fossilli, na którą narażeni są górnicy, wydobywający czarną krew olbrzyma. W Grimm City kwitnie korupcja, a mafijne rodziny dzielą między sobą strefy wpływów. Gdy w mieście pojawia się Nowy Gracz, podejrzewany o seryjne morderstwa taksówkarzy, na jaw wychodzą mroczne tajemnice Grimm City.
Autor określa swoją powieść jako kryminał noir w konwencji retro-urban-fantasy z domieszką dieselpunka i baśni. Choć brzmi to nieco skomplikowanie, to prawda jest taka, że bardzo łatwo jest odnaleźć się w lekturze, głównie z powodu nasuwających się skojarzeń. Przez całą lekturę czytelnikowi towarzyszą liczne odwołania do baśni braci Grimm („Czerwony Kapturek”, „Jaś i Małgosia”, „Rumpelstiltskin” i wiele innych), zaś klimat powieści szybko skojarzy się odbiorcom z serią komiksów autorstwa Franka Millera, zatytułowaną Sin City.
Atmosfera powieści jest równie gęsta, lepka i ponura jak powietrze w Grimm City. Pod tym kątem autor rewelacyjnie oddał charakter miasta. W trakcie lektury odnosi się wrażenie oglądania czarno-białego filmu, gdzie detektywi przez cały czas chodzą w pomiętych prochowcach, z kapeluszami typu fedora na głowie; za oknem ciągle pada deszcz, a złoczyńcy nie próżnują. Wprowadzenie do historii elementów baśniowych absolutnie nie wpływa na złagodzenie ciężkiego klimatu książki, wręcz przeciwnie, intrygująco go podkreśla.
Ciekawe jest również podejście do religii w Grimm City. Wilk! Otóż opiera się ona na szeroko pojętej literaturze, gdzie głównym bóstwem jest Bajarz, a wyznawcy wierzą w to, że każdy ma do opowiedzenia swoją historię. Co ciekawe, nie jest to religia jednolita, posiada kilka odłamów, uważanych przez niektórych za sekty. Nieczęsto spotykam się, by w podobnych powieściach poruszany był w ogóle temat ludzkiej wiary, toteż ten aspekt książki mnie zaintrygował.
Teraz parę słów o bohaterach. W Grimm City. Wilk! na pierwszy plan wysuwa się postać Alfiego, muzyka, który przez niefortunny zbieg okoliczności zostaje wplątany w aferę kryminalną. Jest to człowiek sympatyczny, dający się polubić, w przeciwieństwie do dwójki detektywów: Evansa i McShane’a. To typowi gliniarze, jakich można było zobaczyć w starych filmach kryminalnych: twardzi, nieugięci, ale na swój sposób sprawiedliwi. W moim odczuciu najciekawsi byli bohaterowie drugoplanowi: Mortimer Schreck, prawa ręka biznesmena Eugene’a Dragosavalija (swoją drogą obaj bohaterowie kojarzyli mi się z postaciami Jamesa Weasleya i Winstona Fiska z netflixowego serialu „Marvel’s Daredevil”; swoją drogą, ich rysownikiem również był wspomniany już Frank Miller) oraz Palla Di Neve, nieustępliwa dziennikarka z magazynu „Spokestad”.
Autor określa swoją powieść jako kryminał noir w konwencji retro-urban-fantasy z domieszką dieselpunka i baśni. Choć brzmi to nieco skomplikowanie, to prawda jest taka, że bardzo łatwo jest odnaleźć się w lekturze, głównie z powodu nasuwających się skojarzeń. Przez całą lekturę czytelnikowi towarzyszą liczne odwołania do baśni braci Grimm („Czerwony Kapturek”, „Jaś i Małgosia”, „Rumpelstiltskin” i wiele innych), zaś klimat powieści szybko skojarzy się odbiorcom z serią komiksów autorstwa Franka Millera, zatytułowaną Sin City.
Atmosfera powieści jest równie gęsta, lepka i ponura jak powietrze w Grimm City. Pod tym kątem autor rewelacyjnie oddał charakter miasta. W trakcie lektury odnosi się wrażenie oglądania czarno-białego filmu, gdzie detektywi przez cały czas chodzą w pomiętych prochowcach, z kapeluszami typu fedora na głowie; za oknem ciągle pada deszcz, a złoczyńcy nie próżnują. Wprowadzenie do historii elementów baśniowych absolutnie nie wpływa na złagodzenie ciężkiego klimatu książki, wręcz przeciwnie, intrygująco go podkreśla.
Ciekawe jest również podejście do religii w Grimm City. Wilk! Otóż opiera się ona na szeroko pojętej literaturze, gdzie głównym bóstwem jest Bajarz, a wyznawcy wierzą w to, że każdy ma do opowiedzenia swoją historię. Co ciekawe, nie jest to religia jednolita, posiada kilka odłamów, uważanych przez niektórych za sekty. Nieczęsto spotykam się, by w podobnych powieściach poruszany był w ogóle temat ludzkiej wiary, toteż ten aspekt książki mnie zaintrygował.
Teraz parę słów o bohaterach. W Grimm City. Wilk! na pierwszy plan wysuwa się postać Alfiego, muzyka, który przez niefortunny zbieg okoliczności zostaje wplątany w aferę kryminalną. Jest to człowiek sympatyczny, dający się polubić, w przeciwieństwie do dwójki detektywów: Evansa i McShane’a. To typowi gliniarze, jakich można było zobaczyć w starych filmach kryminalnych: twardzi, nieugięci, ale na swój sposób sprawiedliwi. W moim odczuciu najciekawsi byli bohaterowie drugoplanowi: Mortimer Schreck, prawa ręka biznesmena Eugene’a Dragosavalija (swoją drogą obaj bohaterowie kojarzyli mi się z postaciami Jamesa Weasleya i Winstona Fiska z netflixowego serialu „Marvel’s Daredevil”; swoją drogą, ich rysownikiem również był wspomniany już Frank Miller) oraz Palla Di Neve, nieustępliwa dziennikarka z magazynu „Spokestad”.
Nie do końca usatysfakcjonowało mnie prowadzone śledztwo, które nieco się wlecze (a w pewnym momencie nawet gubi się między kolejnymi rozdziałami), by potem nagle mocno przyspieszyć i na raptem kilkunastu stronach zakończyć. Ale biorąc pod uwagę zakończenie powieści Grimm City. Wilk! można odnieść wrażenie, że to dopiero początek, wstęp do czegoś większego. Nie wszystko bowiem zostało do końca wyjaśnione, toteż mam nadzieję, że autor jeszcze nieraz zaprosi swoich czytelników do mrocznego Grimm City, zbudowanego na ciele martwego olbrzyma.
Podsumowując, Grimm City. Wilk! to powieść intrygująca i nietuzinkowa. Gęsta i ponura atmosfera bliska kryminałom noir okraszona została ciętym dowcipem oraz baśniowymi i popkulturalnymi nawiązaniami. Książkę polecam zarówno wielbicielom powieści Jakuba Ćwieka, ale też osobom, które nie miały okazji zapoznać się z jego prozą. Będziecie zaintrygowani, gwarantuję.
Cykl Grimm City:
Za możliwość kroczenia ciemnymi ulicami Grimm City
serdecznie dziękuję Wydawnictwy Sine Qua Non!


Kupiona! Zapowiada się rewelacyjnie!
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że Ci się spodoba :)
UsuńSpodobała mi się taka wersja religii, coś w sam raz dla nas ;)
OdpowiedzUsuńOgólnie książka bardzo na plus, ale mimo wszystko chyba wolę Chłopców :)
Tak, "Chłopcy" i "Kłamca" rządzą ;)
UsuńW końcu muszę się odkopać z książek, to na pewno sięgnę po Wilka ;)
OdpowiedzUsuńBędę czekać na Twoje wrażenia po lekturze :)
UsuńIntrygująca fabuła i humor to coś dla mnie :)
OdpowiedzUsuńSuper! :)
UsuńMom, nawet z autografem XD
OdpowiedzUsuńKurde, naprawdę fajnie! Lubie jak oprócz postaci pierwszoplanowych wyróżniają się i ci drugoplanowi. Do tego jeszcze te wszystkie rzeczy, o których napisałaś, a które wywołały u mnie ogromny uśmiech XD Boszszsz, a tyle książków do przeczytania... no ale nic. Skończę Hyperiona, przeczytam Wyspy plugawe i biorę się za Ćwieka :D
Trzymam Cię za słowo! ;)
UsuńJeszcze nic nie czytała tego autora. Może się skuszę ;)
OdpowiedzUsuńMoże akurat by Ci się spodobała? Mam nadzieję, że tak :)
UsuńOj, bardzo mnie intryguje Ćwiek w takim wydaniu!
OdpowiedzUsuńBo to w końcu nieco inny gatunek niż jego dotychczasowe powieści ;)
Usuń