Mokry-biały-pitny-płyn
Neil Gaiman, Na szczęście mlekotytuł oryginalny: Fortunately, the Milk...
przekład: Piotr W. Cholewa
wydawnictwo: Galeria Książki
data wydania: 6 listopada 2013 r.
liczba stron: 160
ISBN: 978-83-64297-09-0
okładka: twarda
Nie wiem jak Wy, ale z Gaimanem mam tak, że biorę wszystkie jego książki w ciemno, bez względu na to do kogo są skierowane. Powieść dla dorosłych, młodzieżowa czy dziecięca - nie robi mi to żadnej różnicy, bo wiem, że z każdą książką tego autora wiąże się fantastyczna rozrywka. Tak samo było z historią skierowaną do młodszego czytelnika, Na szczęście mleko..., którą pochłonęłam w niecałe pół godziny.
Kiedy mama wyjeżdża na konferencję naukową, a dzieci zostają w domu z tatą, musi się stać coś nieprzewidzianego. Na przykład brak mleka. Szybkie wyjście do sklepu po karton mleka zmienia się w międzygalaktyczną przygodę z dinozaurami, zagniewanymi bogami, piratami, kosmitami i wumpirami. Ale dzieci nie chcą uwierzyć tacie, kiedy szczegółowo wyłuszcza im powód swojej długiej nieobecności. A przecież to właśnie on uratował świat!
Na szczęście mleko... to króciutka, acz niezwykle przyjemna historyjka, której głównym bohaterem jest tata, który wyszedł na chwilę do sklepu kupić karton mleka. Ot, prozaiczna czynność, która w jednym momencie przerodziła się w podróż przez czas i przestrzeń, pełną zdumiewających przygód. A w te za nic nie chcą uwierzyć dzieci głównego bohatera, co zresztą znajduje wyjaśnienie na ostatnich stronach powieści.
Choć w książce pojawiają się skorzy do walki piraci, żądne krwi wampiry, bóstwa o wybuchowym charakterze, to jest to historia skierowana do młodszego czytelnika. To typowy Gaiman, tyle że w nieco łagodniejszej odsłonie, aczkolwiek z tym samym specyficznym poczuciem humoru.
Książka Na szczęście mleko... pełna jest wspaniałych i przemyślanych ilustracji. Za te odpowiada Chris Riddell, który już kilkakrotnie współpracował z Gaimanem. Kilka przykładowych rysunków z recenzowanej książki znajdziecie pod tym linkiem. W trakcie lektury warto poświęcić im chwilę uwagi.
Czcionka jest duża i wyraźna, więc młodzi czytelnicy, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z książkami, nie będą mieli żadnych problemów z czytaniem. Fabuła intryguje i z każdą kolejną stroną coraz bardziej przyciąga czytelnika, a lekki język sprawia, że czas spędzony przy lekturze jest szalenie przyjemny. Na szczęście mleko... to powieść, która nadaje się zarówno dla młodego czytelnika, który dopiero poznaje świat fantasy, ale też dla osób znających i ceniących prozę Gaimana. Na pewno nie będą zawiedzeni lekturą.
Czcionka jest duża i wyraźna, więc młodzi czytelnicy, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z książkami, nie będą mieli żadnych problemów z czytaniem. Fabuła intryguje i z każdą kolejną stroną coraz bardziej przyciąga czytelnika, a lekki język sprawia, że czas spędzony przy lekturze jest szalenie przyjemny. Na szczęście mleko... to powieść, która nadaje się zarówno dla młodego czytelnika, który dopiero poznaje świat fantasy, ale też dla osób znających i ceniących prozę Gaimana. Na pewno nie będą zawiedzeni lekturą.

Ja też łykam Gaimana w ciemno bez obaw o poziom. Ale te książki dla dzieci czytam rzadziej. Generalnie autor jest świetny, ja go nazywam magikiem, który zamiast różdżki czaruje słowem. Kapitalny jest. :)
OdpowiedzUsuńW punkt! :)
UsuńJa też uwielbiam Gaimana całym serduszkiem, ale wersji dla dzieci jeszcze nie czytałam. Zmienię to, kupię tę pozycję i poczytam z chrześnicą :D
OdpowiedzUsuńLiczę na to, że wam obu się historia z mlekiem i o mleku spodoba ;)
UsuńChętnie do niej zajrzę.
OdpowiedzUsuńProzę Gaimana polecam zawsze i wszędzie :)
UsuńZdecydowanie łykam w ciemno :) Ostatnio w końcu przeczytałam Amerykańskich bogów. Odkładałam to kilka lat, bo tak nie chciałam by przygoda z jego książkami się skończyła. Teraz marzy mi się uzbieranie wszystkich tomów Sandmana :)))
OdpowiedzUsuńU mnie czeka ta książka na półce odkąd Lara dała mi ją w prezencie na święta :D
UsuńCo do Sandmana to po prostu marzą mi się te - i inne ;) - komiksy :)
Gaimana uwielbiam normalnie ,ale akurat tej pozycji w rękach nie miałem :) Ale przyjdzie czas, że całą kolekcje Gaimana miał będę ;)
OdpowiedzUsuńTeż mam taki ambitny plan :D
Usuń