The superheroes are coming
Tomasz Żaglewski, Kinowe uniwersum superbohaterów. Analiza współczesnego filmu komiksowegowydawnictwo: PWN
data wydania: 3 czerwca 2017 r.
liczba stron: 358
ISBN: 978-83-01-19320-1
okładka: miękka
Przyznam się wam, że jeśli idę do kina, to najczęściej wybieram filmy komiksowe. Uwielbiam produkcje Marvela, DC jest mi nieco obce, ale powoli wdrażam się i w to uniwersum. I z racji mojego zamiłowania do wspomnianego wyżej gatunku filmowego, z chęcią sięgnęłam po monografię Tomasza Żaglewskiego, Kinowe uniwersum superbohaterów. Analiza współczesnego filmu komiksowego.
Na początku swojej publikacji Tomasz Żaglewski skupił się przede wszystkim na uporządkowaniu terminologii związanej z filmem komiksowym, na przybliżeniu czytelnikowi charakterystyki tego gatunku filmowego, począwszy od pierwszych produkcji o przygodach superbohaterów, po najnowsze ekranizacje komiksów Marvela i DC. A prawda jest taka, że początki filmu komiksowego były dość... skromne. Produkcje były kierowane głównie dla dzieci i młodych odbiorców, a na dodatek ekranowe przygody nie zawsze pokrywały się z tymi komiksowymi. Dopiero niedawno, kilkanaście lat temu filmy komiksowe zaczęły zyskiwać popularność również wśród dorosłych odbiorców.
To, co istotne dla książki, a także dla jej czytelników, to fakt, że Żaglewski dokładnie przyjrzał się superbohaterskim produkcjom filmowym i przeanalizował przyczyny ich niezwykłej popularności lub totalnej klęski. Pisze więc o świetnych Batmanach Burtona i kiepskich Schumachera, a także o rewelacyjnym reboocie przygód Człowieka Nietoperza w reżyserii Nolana. Dokładnie przeanalizował też historię flagowego superbohatera Marvela, czyli Spidermana, który poprzez zmianę reżyserów, naciski producentów i mniejszym lub większym odchyleniom w stosunku do komiksów, też przeszedł swoje.
Żaglewski poświęcił też sporo miejsca rebootom, bazując głównie na przykładach Batmana, Spidermana i X-Menów. Pisze o czynnikach, które sprawiły, że poszczególne filmy okazały się niewypałem oraz dlaczego sięgnięcie po formułę rebootu nie zawsze zapewni nowy, dobry start. Przede wszystkim chodzi o nic innego, jak wierność komiksowym pierwowzorom. Właśnie tego brakowało między innymi fanom Batmana w reżyserii Schumachera, który podszedł z tak wielką swobodą do kultowej postaci Człowieka Nietoperza.
Jednym z ciekawszych aspektów poruszonych w Kinowym uniwersum superbohaterów jest sprawa ewolucji filmów komiksowych, o tym w jakim kierunku zmierza ten gatunek i czego możemy się kiedyś spodziewać, oglądając filmy o superbohaterach. Za główne przykłady posłużyły tutaj serie filmów o X-Menach, Strażnicy Galaktyki oraz Deadpool. Przy okazji X-Menów autor publikacji użył ciekawego, i bardzo trafnego, sformułowania „patchworkowe uniwersum”, które idealnie pasuje do Marvelowskich filmów o mutantach.
Kinowe uniwersum superbohaterów to rzetelna, szczegółowa oraz bogata w bibliografie i przypisy publikacja, która pozwala spojrzeć innym, bardziej fachowym okiem na filmy o superbohaterach. Naukowy język i terminologia sprawiają nieco hermetyczne wrażenie, ale przyswajając sobie pojęcia, którymi posługuje się autor, łatwo można nadążyć na tokiem jego rozumowania i płynnie przechodzić do kolejnych poruszanych zagadnień. Nie jest to jednak lektura łatwa, ale zawarta w niej wiedza wynagradza czas, jaki zostanie jej poświęcony. Zważywszy na tematykę monografii jest to raczej pozycja dla osób, które w produkcjach Marvela i DC widzą coś więcej niż film akcji z mniej lub bardziej fantastycznym wątkiem.
To, co istotne dla książki, a także dla jej czytelników, to fakt, że Żaglewski dokładnie przyjrzał się superbohaterskim produkcjom filmowym i przeanalizował przyczyny ich niezwykłej popularności lub totalnej klęski. Pisze więc o świetnych Batmanach Burtona i kiepskich Schumachera, a także o rewelacyjnym reboocie przygód Człowieka Nietoperza w reżyserii Nolana. Dokładnie przeanalizował też historię flagowego superbohatera Marvela, czyli Spidermana, który poprzez zmianę reżyserów, naciski producentów i mniejszym lub większym odchyleniom w stosunku do komiksów, też przeszedł swoje.
Żaglewski poświęcił też sporo miejsca rebootom, bazując głównie na przykładach Batmana, Spidermana i X-Menów. Pisze o czynnikach, które sprawiły, że poszczególne filmy okazały się niewypałem oraz dlaczego sięgnięcie po formułę rebootu nie zawsze zapewni nowy, dobry start. Przede wszystkim chodzi o nic innego, jak wierność komiksowym pierwowzorom. Właśnie tego brakowało między innymi fanom Batmana w reżyserii Schumachera, który podszedł z tak wielką swobodą do kultowej postaci Człowieka Nietoperza.
Jednym z ciekawszych aspektów poruszonych w Kinowym uniwersum superbohaterów jest sprawa ewolucji filmów komiksowych, o tym w jakim kierunku zmierza ten gatunek i czego możemy się kiedyś spodziewać, oglądając filmy o superbohaterach. Za główne przykłady posłużyły tutaj serie filmów o X-Menach, Strażnicy Galaktyki oraz Deadpool. Przy okazji X-Menów autor publikacji użył ciekawego, i bardzo trafnego, sformułowania „patchworkowe uniwersum”, które idealnie pasuje do Marvelowskich filmów o mutantach.
Kinowe uniwersum superbohaterów to rzetelna, szczegółowa oraz bogata w bibliografie i przypisy publikacja, która pozwala spojrzeć innym, bardziej fachowym okiem na filmy o superbohaterach. Naukowy język i terminologia sprawiają nieco hermetyczne wrażenie, ale przyswajając sobie pojęcia, którymi posługuje się autor, łatwo można nadążyć na tokiem jego rozumowania i płynnie przechodzić do kolejnych poruszanych zagadnień. Nie jest to jednak lektura łatwa, ale zawarta w niej wiedza wynagradza czas, jaki zostanie jej poświęcony. Zważywszy na tematykę monografii jest to raczej pozycja dla osób, które w produkcjach Marvela i DC widzą coś więcej niż film akcji z mniej lub bardziej fantastycznym wątkiem.
Za przesłanie egzemplarza publikacji serdecznie dziękuję
Wydawnictwu Naukowemu PWN!


Ja też do kina chadzam na większe produkcje (czytaj bardziej widowiskowe) i najczęściej to jest właśnie albo jakieś fantasy, albo jakiś marvel/dc (chociaż dc rzadko). Osobiście fanem komiksów nie jestem, więc książka też mnie nie skusi, ale bardzo lubię oglądać i zdecydowanie wolę marvela. Filmy DC są dla mnie cienkie. Najbardziej niezawodni dla mnie są X-Men, Iron Man, Spiderman, Avengers, Kapitan planeta, Strażnicy Galaktyki (no to jest najbardziej pozytywnie zakręcone i fajne). Reszta raz lepiej, raz gorzej, ale te wymienione raczej nie zawodzą. A ostatni Spiderman to świetna produkcja. Nie dla mnie Supermany i Batmany (chociaż dwie pierwsze produkcje od Nolana akurat mi się podobały).
OdpowiedzUsuńPrzyznam się szczerze, że ze Spidermanami nie jestem na bieżąco. Ba!, w sumie to nie widziałam żadnego (jakoś bardziej pasuje mi w wersji komiksowej), ale mam ochotę na Homecoming. Z Hulkami mam zresztą podobnie. Co do ekranizacji DC to powiem Ci, że bywa różnie, bo to jednak nieco inny kaliber niż filmy Marvela, przynajmniej dla mnie.
UsuńO Hulki to akurat najsłabsze z marvela. A Homecoming bardzo dobry, byłem w lipcu w kinie i wg skali filmwebowskiej daję 9/10. Dla mnie Marvel niezaprzeczalnie niszczy DC. I teraz jak będzie ta liga sprawiedliwych to mnie w ogóle nie ciągnie.
UsuńJa tam dam szansę "Lidze...". Może będzie lepsza niż "Świt sprawiedliwości".
UsuńJa obejrzeć też obejrzę, ale po prostu nie priorytetowe. I do kina na pewno bym się na to nie wybrał.
UsuńDla mnie zdecydowanie nie, ale może dla mojego męża? Choć nie jestem pewna, czy aż tak się fascynuje tematem, żeby sięgać po tego typu publikację. Podpytam. :)
OdpowiedzUsuńPodpytaj, może to akurat publikacja w jego stylu :)
UsuńDawno nie spotkałam książki naukowej, która tak dobrze wpisywałaby się w moje zainteresowania. Na pewno kupię, bo widzę, że to kopalnia informacji, a ostatnio też chodzę do kina głównie na filmy superbohaterskie. Przydałaby się też podobna książka o serialach :D
OdpowiedzUsuńSeriali już nie ogarniam, za dużo ich jest :) Ale fakt faktem, przydałaby się taka porządna publikacja o nich :)
Usuń