This is madness...
Lucius Shepard, Modlitewnik amerykański. Luizjański blues. Viatortytuł oryginalny: A Handbook Of American Prayer. Louisiana Breakdown. Viator
przekład: Wojciech Szypuła
seria: Uczta Wyobraźni
wydawnictwo: MAG
data premiery: 16 sierpnia 2013 r.
liczba stron: 560
ISBN: 978-83-7480-368-7
Lucius Shepard. Pisarz dotychczas całkowicie mi nieznany, autor wielu książek z gatunku szeroko pojętej fantastyki. Jednakże kogo bym nie pytała z moich znajomych, nikt nie kojarzył jego nazwiska, a co za tym idzie, nie był w stanie mi powiedzieć, czego mogę spodziewać się po jego najnowszym zbiorze powieści Amerykański modlitewnik. Luizjański blues. Viator. Niezbyt cieszył mnie ten całkowity brak jakiejkolwiek opinii o tym autorze. Nie żebym czytała wyłącznie książki polecane mi przez bliższych lub dalszych znajomych, bowiem sama lubię odkrywać nowe rejony fantastyki, poznawać styl pisarski coraz to innych fantastów... Jednakże cała ta cisza przy nazwisku Luciusa Sheparda była dla mnie niemałym zaskoczeniem, jako że – jak już wspomniałam – jest on autorem całkiem sporej liczby powieści i opowiadań (jak się później dowiedziałam). Ale w końcu do odważnych świat należy, więc nie zastanawiając się dłużej nad zagadnieniem popularności, zagłębiłam się w lekturze trójksięgu Amerykański modlitewnik. Luizjański blues. Viator. I poznałam rzeczywistość, o istnieniu której nie miałam wcześniej pojęcia.
Nie wiem, czy człowiek może naprawdę zmienić to, kim jest, ale na pewno może zmienić to, kim stara się być.
Będąc już po lekturze, stwierdziłam, że obecni i przyszli czytelnicy najnowszej powieści Luciusa Sheparda powinni być wdzięczni Wydawnictwu MAG za to, że umieściło wszystkie trzy powieści (choć Luizjański blues należy raczej do gatunku noweli) w jednej publikacji. W oryginale bowiem tytuły te zostały opublikowane oddzielnie, na przełomie dwóch lat. Dzięki temu mogłam cieszyć się poznaniem prozy Sheparda w kilku różnych wariantach. Choć czy aby na pewno różnych? Wkrótce się o tym przekonamy.
Amerykański modlitewnik jest odpowiedzią na amerykański trend religijny, który zaczął zrównywać wiarę z telewizyjnym show okraszonym mnóstwem serpentyn, śpiewów i tańców oraz cudownymi uzdrowieniami. Pod całym tym blichtrem i przepychem wiara jednak gnije, bowiem jej prawdziwość zostaje zamieniona na pieniądze. Jedynie drobne, prywatne modlitwy są w stanie przynieść ukojenie czy być początkiem nowego życia. Nie jest ważne do kogo się je kieruje, liczy się intencja i głęboka wiara w ich spełnienie. Z drugiej strony istnieje ryzyko, że prosta, domorosła religijność może w szybkim tempie przemienić się w fanatyzm, co z kolei przyczynia się do stopniowej utraty nowo narodzonej duchowości.
W Luizjańskim bluesie Shepard ukazuje południe USA wraz z jego duszną, napiętą atmosferą i szeroko rozpowszechnionymi kultami voodoo i hoodoo. Mała miejscowość Grail, otoczona luizjańskimi bagnami, jest mieściną, gdzie pomyślność jej mieszkańców, jak i rozwój samego Grail, od ponad dwustu lat są związane z tradycją nakazującą co dwadzieścia lat wybrać królową nocy letniej, de facto ofiary dla Dobrego Szarego Człowieka, który według wspomnianego wcześniej paktu, chroni miasteczko przed nieszczęściami i zapewnia mu rozwój. Luizjański blues to nowela traktująca głównie o tym, że od przeznaczenia nie można uciec i nawet kroki podjęte w celu wyrwania się z ciążącego nad człowiekiem fatum nie są w stanie zapobiec zapisanej w kartach przyszłości. Jest to również po części studium wiary, nie chrześcijańskiej, lecz innych zabobonów, które częstokroć w znacznie większym stopniu wpływają na życie i decyzje osób w nie wierzących.
I na koniec Viator, mój zdecydowany faworyt w całej książce. Autor przedstawił w nim swoiste studium obłędu, pokazał jak cienka i krucha jest granica między jawą a marą. W jaki sposób wykraczanie poza rzeczywistość i poznawanie obcych światów pozostaje poza zdolnością zrozumienia przeciętnego człowieka, skazując go w oczach innych na etykietkę osoby mającej nierówno pod sufitem.
Wszystkie trzy dzieła zawarte w najnowszym wydawnictwie MAGa łączy jedno: analiza społeczna wiary, próba zrozumienia czym jest normalność, gdzie kończy się głęboka wiara, a zaczyna szaleństwo i obłęd.
To, co mi się bardzo spodobało, to fakt, że w swojej książce autor pozostawia czytelnikowi możliwość interpretacji poszczególnych wydarzeń, nie pozwalając tym samym na najmniejszy nawet powiew nudy. Lektura wciąga i z każdą kolejną stroną coraz bardziej intryguje, dzięki czemu moja wyobraźnia pracowała na najwyższych obrotach.
Muszę jednak przyznać, że zdarzały się momenty, kiedy gubiłam się w narracji Sheparda. Było to spowodowane głównie jego zamiłowaniem do wielopoziomowych, bardzo rozbudowanych zdań. Część z nich ciągnęła się przez ponad pół strony, co niejednokrotnie zmusiło mnie do zatrzymania się i ponownego czytania danego fragmentu książki. Jednak z każdym takim kolejnym tasiemcem i kolejną przeczytaną stroną przyzwyczajałam się do stylu autora, który – jak się ostatecznie okazało – bardzo mi się spodobał i wpasował w mój gust literacki.
Nie jest to powieść lekka, aczkolwiek jej lektura przypominała mi degustację wyszukanych potraw, na pierwszy rzut oka ciężkostrawnych i całkowicie nie do przełknięcia, jednakże już po pierwszym kęsie okazały się one dla mnie ambrozją.
Cóż więcej mogę powiedzieć? Wraz z Wydawnictwem MAG zapraszam Was na wspaniałą i pełną obfitości Ucztę Wyobraźni, która pozwoli Wam przeniknąć poza otaczającą rzeczywistość i poznać nowe, dotychczas nieodkryte, wymiary fantastyki.
Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję
portalowi Efantastyka i Wydawnictwu MAG
portalowi Efantastyka i Wydawnictwu MAG

Oooo teraz mnie zaciekawiłaś tą książką ;)
OdpowiedzUsuńCieszę się :)
UsuńZaciekawiłaś mnie tą pozycją, chętnie przeczytam.
OdpowiedzUsuńW takim razie zapraszam jutro do dobrej księgarni :)
UsuńMiałam podobny problem ze stylem autora w trakcie lektury Smoka Griaule, ale zdecydowanie warto było po nią sięgnąć. Nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać po książce opatrzonej tymi tytułami, ale dzięki tobie jakiegoś pojęcia nabrałam - podobnie jak ochoty na lekturę :-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :-)
Tak, styl Sheparda daleki jest od prostoty, ale dzięki temu niesamowicie wciąga :)
UsuńCo do książki, to cieszę się, że Cię nią zainteresowałam :)
Tematy religijne raczej nie leżą w kręgu moich największych zainteresowań, ale skoro Tobie się podobała, to może warto Ci zaufać? :D
OdpowiedzUsuńRaczej oczywiste, że warto mi zaufać :D
UsuńA co do tematów religijnych, to książka wcale o nich nie traktuje. Serio :) Co najwyżej w niektórych momentach obnaża prawdę o telewizyjnych kaznodziejach :)
Nie wiem, czy się skuszę, aczkolwiek wydaje się ciekawa :D Poczekam, aż trafi do biblioteki (co mam nadzieję się stanie).
OdpowiedzUsuńKiedyś pewnie tak, wszystko zależy od danej biblioteki i jej funduszy :)
UsuńMadness? This! Is! SPARTAAA!!!
OdpowiedzUsuńPrzepraszam, przypomniały mi się wszystkie te remiksy.
Chyba się nie skuszę ;)
OdpowiedzUsuńRozumiem, aczkolwiek powiem Ci, że mogłaby Ci się ta powieść spodobać :)
UsuńDziękuję za podesłanie linku do recenzji,
OdpowiedzUsuńdodałam ją do wyzwania "Czytam Fantastykę".
Serdecznie pozdrawiam :)
Miłośniczka Książek
Jestem zaintrygowana książką:)
OdpowiedzUsuńW takim razie zalecam jej przeczytanie :)
UsuńNaprawdę świetnie się zapowiada, muszę ją zdobyć.
OdpowiedzUsuńW takim razie powodzenia w poszukiwaniach :)
UsuńKolejny egzemplarz do biblioteczki :)
OdpowiedzUsuń:)
UsuńCiekawa recenzja, no i wrażenia całkiem podobne:) Zapraszam do mojej!:)
OdpowiedzUsuńhttp://kochamksiazki.pl/2013/08/22/lucius-shepard-modlitwewnik-amerykanskiluizjanski-bluesviator/
Fakt, podobne odczucia mieliśmy przy Shepardzie :) No i Viator :) Ta część mimo wszystko najlepsza :)
Usuń