Krótka ballada o Prawdziwym Kocie
Terry Pratchett i Gray Jolliffe, Kot w stanie czystymtytuł oryginału: The Unadulterated Cat
przekład: Piotr W. Cholewa
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: 10 listopada 2005 r.
liczba stron: 116
ISBN: 978-83-7648-033-6
Koty. Według niektórych zwierzęta fałszywe, nielojalne. Inni z kolei je ubóstwiają (do tej grupy należę odkąd ponad 7 lat temu przygarnęłam Nemo vel Mańka). Śmieszne filmiki i zdjęcia kotów są kwintesencją internetu. Jak się okazało, fanem kotów jest też brytyjski pisarz Terry Pratchett, który postanowił przeprowadzić Kampanię na Rzecz Prawdziwych Kotów, mającą uświadomić całemu światu istnienie Prawdziwego Kota. Czym jest Prawdziwy Kot? Po czym go poznać? Poświęćcie godzinkę i przekonajcie się sami.
Poza tym kota nie można nauczyć niczego. Nie, absolutnie niczego. Może się wam wydawać, że można, ale to dlatego że nie rozumiecie, co się naprawdę dzieje. Sądzicie, że kot posłusznie zjawia się punktualnie o dziesiątej wieczorem pod kuchennymi drzwiami na kolację. Z kociego punktu widzenia kleks na nogach został wyszkolony, żeby co wieczór wciągać puszkę z lodówki.
Kot w stanie czystym to krótki poradnik (?) dla właścicieli kotów oraz przyszłych ich posiadaczy. Głównie. Bo cały koci geniusz jest w stanie zrozumieć tylko ten, kto ma lub kto miał kota (choć po prawdziwie zdanie to powinno brzmieć: kogo kot posiada lub posiadał). Dla pozostałych osób będzie to lekka, przyjemna satyra, napisana w genialnym Pratchettowym stylu (choć kto wie, może skusi do przygarnięcia jakiegoś miauczącego futrzaka?).
Prawdziwe koty nie polują dla zdobycia jedzenia, ale dlatego że was kochają. A ponieważ was kochają, zdają sobie sprawę, że z jakiegoś powodu zapomnieliście umieścić w swoim domu te wszystkie niewielkie osobiste drobiazgi, które czynią go przytulnym. Starają się wiec, by je dostarczyć. Bezgłowe ryjówki zawsze są popularne. Jeśli idzie o dodatkowy akcent kolorystyczny, nic nie przebije miniaturowego zestawu wnętrzności. Dla lepszego efektu obiekty takie najlepiej zostawić gdzieś, gdzie przez kilka dni nie zostaną wykryte, dzięki czemu zyskają szansę rozwinięcia własnej osobowości.
Kot w stanie czystym jest króciutką lekturką. Mi przeczytanie tej skromnej objętościowo (lecz rewelacyjnie napisanej, pełnej humoru) książeczki zajęło około godziny czasu pracy (bo właśnie w pracy ją czytałam) i częstokroć było przerywane niekontrolowanymi wybuchami śmiechu i ciągłym chichraniem. Ale że w pracy wszyscy wiedzą jaka jestem, to nikt na to większej uwagi nie zwrócił.
Mokry Cement
Popularna i dość prosta kocia zabawa. Archeolodzy odkryli, że jest tak stara jak... no, jak mokry cement. Polega na znalezieniu mokrego cementu i przebiegnięciu przez niego. Oczywiście są różne poziomy tej zabawy. Najwyżej punktuje się przebiegniecie po cemencie, który – dość mokry, by pozostał na nim piękny szlaczek śladów łap – jest już nazbyt stężały, by murarz zdołał je wygładzić.
Śliczny i Świeży Stos Czystego Piasku na Budowie
Zabawa podobna do Mokrego Cementu, tylko że... niezupełnie.
Tamta Strona
Kocia zabawa podobna do łucznictwa zen – nie chodzi o to, co się naprawdę robi, ale liczy się styl, w jakim zostało to osiągnięte. Gra polega na uporczywym byciu po niewłaściwej stronie drzwi i trwa tak długo, jak długo wytrzyma ludzka cierpliwość, a potem jeszcze trochę. To prosta zabawa, jedynie odrobinę bardziej skomplikowana od zawsze ulubionego Gapienia się na Lodówkę.
Istnieją jednak różne stopnie złożoności, a doświadczony gracz w Tamtą Stronę odruchowo wybiera lokalizacje niewyobrażalnie trudno dostępne dla człowieka, jednak dla koła niezwykle wręcz łatwe do opuszczenia.
Im bardziej zagłębiam się w recenzję, tym silniejsze odnoszę wrażenie, że Kota w stanie czystym nie da się jakoś konkretnie zrecenzować. Jedyne co można zrobić, to pokrótce opisać tą książkę i namawiać do jej przeczytania.
A teraz, moi mili, kończę dzień pracy i idę do domu, bowiem czekają tam na mnie dwa Prawdziwe Koty...


Tak "Kot w stanie czystym" jest niesamowitym opisem kotów i ich świata. Doskonale opisuje to co zapaleni kociarze znają na co dzień.
OdpowiedzUsuńTo jest moja ulubiona książka o kotach :)
Jaki jest kot - każdy wie ;)
UsuńHaha - w mokry cement kiedyś zabawił się mój już nieżywy kot. Ojciec nie był zachwycony jego artystycznymi zdolnościami :P Przysięgam jednak, że nie to było powodem jego śmierci :P
OdpowiedzUsuńSwoją drogą trudno mi ubóstwiać zwierzę, które ewidentnie uważa, że jestem idiotą :)
Szybkie zaprzeczenie dotyczące przyczyn śmierci kota budzą we mnie podejrzenia...
UsuńMoże lepiej powiedz jak to było naprawdę :P
Pewnego dnia wyszedł i już nie wrócił :D Muszę przyznać, że długo go nie opłakiwałem :(
UsuńJesteś bezduszny ;(
Usuń:P
Za kotami nie przepadam, ale za prozą Pratchetta - zdecydowanie tak:) Wybór jest oczywisty, dopisuję na listę do przeczytania:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie!
W "Kocie w stanie czystym" Pratchetta jest naprawdę dużo. I to w najlepszym wydaniu :)
UsuńJa kochałam jednego kota- mojego :D reszta mnie denerwuje.
OdpowiedzUsuńW takim razie musisz pokochać nowego kota, który oczywiście będzie Twój ;)
UsuńWidzę że ostatnio koty chyba opanowały wszechświat :)
OdpowiedzUsuń...czyli plan się powiódł ;)
UsuńTeż bym nie wiedziała, co o niej napisać :) Lubię ją bardzo i jest to zdecydowany must have, dla każdego kociarza :)
OdpowiedzUsuńI dla fanów Terry'ego Pratchetta ;)
UsuńMam kumpla, który jest niemal uzależniony od książek tego autora :D Będę musiała kiedyś coś przeczytać :D
OdpowiedzUsuńPolecam cykl o Śmierci, w skład którego wchodzą następujące książki: "Mort", "Kosiarz", "Muzyka duszy", "Wiedźmikołaj" i "Złodziej czasu". Przyznam jednak, że moim faworytem pozostaje "Wiedźmikołaj", pierwsza książka Pratchetta jaką miałam okazję przeczytać :)
Usuńhttps://fbcdn-sphotos-a-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/534932_1402592599960177_1380136706_n.jpg
OdpowiedzUsuńD:
Jeśli chodzi o panowanie nad światem, to obrazek jest akuratny ;)
UsuńNo cóż, tyle dobrego, że moje sierściuchy nie gapią się na lodówkę... ;D
OdpowiedzUsuńMoje też się nie gapią, ale ilekroć idę do kuchni, to one idą za mną. Bo a nuż coś im się skapnie - albo coś skubną ;)
UsuńChoć lubię koty, to nie jestem jakąś wielką miłośniczką Terry'ego Pratchetta, więc po tę ksiażkę raczej nie sięgnę. Czytałam jedynie "Niuch".
OdpowiedzUsuńA u mnie jest odwrotnie, to ja czekam w domu na jakiegoś kota - może wróci z "pracy" i się zabłąka pod moje drzwi :P
Też dobra metoda ;) Daj znać jak będą jakieś skutki jej stosowania ;)
UsuńKONIECZNIE muszę to przeczytać! Zapowiada się świetna lektura, w końcu kocham koty miłością szczerą i ogromną. D:
OdpowiedzUsuńW takim razie powinno się spodobać ;)
UsuńWydaje się fajna, lubię książki tego autora :)
OdpowiedzUsuńMój kot jest ostatnim egzemplarzem ginącego Kota Pasterskiego. Oto dowód:
OdpowiedzUsuńhttp://kotnakrecacz.blogspot.com/2014/01/kot-w-stanie-czystym-czyli-100-powodow.html