Klątwa Wielkiego Rozbicia
Elżbieta Cherezińska, Korona śniegu i krwicykl: Odrodzone królestwo tom 1
wydawnictwo: Zysk i S-ka
data wydania: 26 czerwca 2012 r.
liczba stron: 768
ISBN: 973-83-7785-070-1
okładka: miękka ze skrzydełkami
Na lekturę Korony śniegu i krwi miałam chęć już od dłuższego czasu. Lubię powieści historyczne i historię samą w sobie. Przepadam też za książkami, które mocno angażują czytelnika, zmuszając go niejako do skoncentrowania się na lekturze, coby nie uronić nawet najmniejszego fragmentu. A jeśli do tego są to tak zwane cegiełki, to jestem w siódmym niebie. I tak właśnie się czułam, kiedy dołożyłam na bok przeczytany pierwszy tom cyklu Odrodzone królestwo.
Polska drugiej połowy XIII wieku. Kraj jest podzielony na dzielnice, którymi rządzą poszczególni piastowscy książęta. Z powodu braku zwierzchniej władzy, jakim jest władza królewska, w Polsce panuje chaos. „Nie daj Boże zjazd piastowski” – te słowa najlepiej oddają charakter stosunków między rządzącymi. I choć tu i ówdzie pojawia się idea zjednoczenia królestwa, to nie jest ona przez wszystkich książąt akceptowana. Większość z nich uważa, że wśród nich nie ma żadnego, któremu udałoby się ponownie zjednoczyć kraj pod godłem orła białego...
Bohaterstwo to tylko śmierć odświętnie ubrana do pieśni.
Znam wiele osób, dla których lekcje historii były w okresie szkoły podstawowej czy gimnazjum istną drogą przez mękę. Wszyscy ci władcy, zmiany granic, wojny o nawet najmniejszy kawałek ziemi... A dla mnie to było to. Historię uwielbiam od czasu liceum i ciągle szukam powieści, która w każdy możliwy sposób na nowo rozgrzewała we mnie to uczucie. I tak całe szczęście było w przypadku powieści Korona śniegu i krwi. Z ręką na sercu powiem, że się w prozie pani Cherezińskiej zakochałam.
Ostrzegam, że recenzja ta może wydać się nieco chaotyczna, ale to wszystko przez to, że chciałabym w niej zawrzeć wszystkie moje wrażenia i odczucia, jakich doświadczyłam podczas lektury, a było ich naprawdę mnóstwo, tym bardziej że powieść liczy sobie dobrze ponad siedemset stron.
Autorka przedstawia czytelnikowi historię Polski z lat 1272–1296, z tym, że króciutki prolog rozgrywa się w 1253 roku. Muszę przyznać się, że na początku nie potrafiłam znaleźć odniesień z niego – prologu – w powieści, ale im bardziej zagłębiałam się w lekturze, tym lepiej zaczynałam rozumieć owo wprowadzenie.
My, Piastowie, nie umiemy inaczej się kochać niż tylko na śmierć.
Mogłabym powiedzieć, że głównym bohaterem powieści jest książę Starszej Polski, Przemysł II, pogrobowiec (czyli syn urodzony po śmierci ojca) Przemysła I, ale... minęłabym się z prawdą, bowiem postacie pojawiający się na stronach powieści Cherezińskiej nie są podzieleni na charaktery pierwszo- i drugoplanowe. Każdy z nich odgrywa istotną rolę w powieści, ma swoje miejsce i zadanie do spełnienia. Ale o tym za chwilę, wrócę do Przemysła II. Otóż zręczniejszym będzie stwierdzenie, że wokół niego koncentruje się fabuła powieści. Czytelnik poznaje go jako nastoletniego chłopaka, który dopiero poznaje tajniki prowadzenia wojny (z którą kojarzy mu się tylko „krwawa mgła”) i sztuki dyplomacji. Jego wychowaniem oraz wprowadzeniem w świat polityki jest Bolesław Pobożny, książę Starszej Polski. Wraz z rozwojem fabuły czytelnik coraz lepiej poznaje Przemysła II, jego iście piastowski pęd do tronu i chęć rządzenia. Z czasem zauważa się, że z tego butnego, zapalczywego młodzieńca, wyrasta prawdziwy mąż stanu, głowa godna korony Polski. I cała ta metamorfoza młodego Przemysła została bardzo pięknie opisana, wraz ze wszystkimi jego wzlotami i upadkami.
Lecz nie tylko on, nie tylko Przemysł II, zmienia się na oczach czytelnika. Jak bowiem wspomniałam wcześniej, postaci występujących w Koronie śniegu i krwi jest całe mnóstwo i każda z nich odgrywa istotną rolę. Przyznam szczerze, że z początku nieco się gubiłam, nie bardzo orientowałam się kto jest kim, bowiem Henryków i Bolesławów u władzy było ci wtedy u nas dostatek. Ale wszystko poukładało mi się ładnie wraz z rozwojem lektury. A w razie gdyby ktoś naprawdę miał problemy, to pani Cherezińska, aby pomóc czytelnikom, na końcu książki dodała rozpiskę wszystkich rodów w powieści z podziałem na rządzoną przez nich dzielnicę, a na samym początku powieści umieszczone zostało drzewo genealogiczne Piastów z okresu rozbicia dzielnicowego.
Należy pamiętać, że większość z nich żyła naprawdę, są bohaterami historycznymi, to pani autorka zrobiła z nimi coś. To jest: ożywiła ich. Nie są przedstawieni jak w podręcznikach do historii, nudno i drętwo. Cherezińska nadała im charakter, uczucia, osobowość. Należą się za to ogromne, ogromne brawa, bowiem wiele z magnetyzmu powieści kryje się właśnie w jej bohaterach. A ci, w Koronie śniegu i krwi są wielowymiarowi, realistyczni i budzący emocje, różne emocje. Osobiście do gustu bardzo przypadł mi Władek (Władysław Łokietek, „Karzeł”) oraz jego „wujostwo”, które się nim opiekowało, czyli Bolesław Wstydliwy i jego żona, Kinga. Bardzo przyjemnie było mi czytać rozdziały, które przedstawiały ich część historii. Tym bardziej że białe małżeństwo, władające Małą Polską, zostało oddane z tak ogromnym uczuciem, takim pietyzmem.
(...) zdolni jesteśmy do zgody, że wspólny przyświeca nam cel. A on ma imię nadane mu przez pierwszego króla: Polska! Co to znaczy? To wyznanie wiary, że chcemy być wspólnotą, że wspierać się potrafimy w chwilach zwątpienia i smutku, że podtrzymać się umiemy na duchu, że radować się możemy wspólnie, dzielić ze sobą i wino, i chleb. I łzy, jeśli przyjdzie ich czas. I świętą pamięć przodków. I śmiech, gdy urodzą się nam nowe dzieci. Bóg wskazał nam drogę światłości, honor nas prowadzi, a celem naszym ojczyzna!
Choć powieść Korona śniegu i krwi jest powieścią historyczną, to autorka zawarła w niej kilka wątków fantastycznych. Obok dworskich intryg, walki o tron, spisków, knowań i sojuszy, pojawiają się dawni bogowie, wilkołaki i Starsza Krew. Czy to przeszkadza? Wręcz przeciwnie! Motywy te jeszcze bardziej ożywiają obraz, który przedstawiła czytelnikom autorka. Jest to urozmaicenie, które – w połączeniu z motywami folklorystycznymi – wcale nie gryzie się z prawdą historyczną przedstawioną w książce. Bo ta jest jak najbardziej starannie przedstawiona i, jak wspomniałam wcześniej, pogłębiona o uczucia i mocny rys osobowościowy postaci.
Pierwszą część cyklu Odrodzone królestwo czyta się rewelacyjnie. Powieść niesamowicie wciąga czytelnika, pozwala zagłębić się w nierzadko pogmatwane losy Polski okresu rozbicia dzielnicowego i, co ważniejsze, zrozumieć je pod kątem historycznym: dlaczego kraj został podzielony?; co się z nim działo w tym okresie?; kto rządził i gdzie? Autorka pokazała nie tylko perspektywę wewnętrzną owych czasów, ale i zakusy zagranicznych sąsiadów, którym marzyła się jeśli nie polska korona, to choć kawałek jej ziemi.
Mimo iż Korona śniegu i krwi liczy sobie sporo ponad siedemset stron, to wcale się nie odczuwa tego podczas lektury. Rozdział goni rozdział, kolejne kartki przelatują przez palce. Dużym plusem jest styl autorki, który jest zarazem lekki, przyjemny i niezwykle bogaty. Obrazy przedstawione w książce są niezwykle plastyczne i bardzo działające na wyobraźnię.
Mocna, wciągająca, kunsztowna, zdecydowanie warta uwagi – taka jest Korona śniegu i krwi. Gdyby historia w podręcznikach szkolnych była przedstawiona w taki właśnie sposób, jak zrobiła to pani Cherezińska, to nikt nie miałby problemu ze zrozumieniem jej.
Cykl Odrodzone królestwo:

W sumie za często po takie pozycje nie sięgam, ale do tej mnie ciągnie :D
OdpowiedzUsuńPowiem Ci, że zdecydowanie ma co Cię przyciągać do tej książki :)
UsuńStrasznie się napaliłem na tę książkę i jej następną część - właśnie ją zamówiłem ;D
OdpowiedzUsuńSzaleństwo! ;) Co do "Niewidzialnej korony" to myślę, że w tym miesiącu wreszcie ją dostanę do recenzji :)
UsuńOstatnio zrobiło się głośno o autorce za sprawa premiery drugiego tomu i chyba mocniej zainteresowałam się pania Cherezińską. Zapewne kiedyś sięgnę po jej książki :)
OdpowiedzUsuńWedług mnie zdecydowanie warto, mimo iż jestem dopiero po lekturze tylko jednej z nich :)
UsuńDawno temu zaczytywałam się w książkach Karola Bunscha. Jak nie znasz to gorąco polecam. O serii Elżbiety Cherezińskiej oczywiście słyszałam i planuję zapoznać się z nią jak najszybciej ;)
OdpowiedzUsuńNie znam, ale dzięki za rekomendację :) Będę miała na uwadze :)
UsuńCudna, cudna cudna! A "Niewidzialna korona" jest jeszcze lepsza, więc czeka Cię wkrótce kolejna prawdziwa uczta :)
OdpowiedzUsuńNie... nie może być... jeszcze lepsza?! Teraz to - po takiej rekomendacji - chyba przerw na zbędny sen nie będę sobie robić, tylko czytać ciągiem ;)
UsuńUwielbiam Kingę, Rikissę i Jakuba Świnkę :D
OdpowiedzUsuńGenialna, wspaniała lektura, a Tobie zazdroszczę, że "Niewidzialna korona" jeszcze przed Tobą :)
Rikissa była słodka :) Bardzo mi się podobało to, jak swobodnie podeszła do porodu, wówczas gdy wszyscy wokół panikowali ;)
UsuńChcę to mieć! :D Zapowiada się nasza polska 'Gra o Tron", tylko lepsza, bo w bliższych nam realiach. Tej książki nie odpuszczę i już dawno o tym postanowiłem. Kwestią jest nie "czy", tylko "kiedy" ;)
OdpowiedzUsuńZdecydowanie nasuwały mi się porównania z serią "Pieśni lodu i ognia", gdy czytałam "Koronę śniegu i krwi", muszę to przyznać.
UsuńA co do kwestii "kiedy" to czy Twój portfel to wytrzyma? :P
Póki co jest pełen - nadziei na przyszłość :D
UsuńOd jakiegoś czasu poszukuję tej książki i wprost nie mogę doczekać się lektury!
OdpowiedzUsuńMi się udało ją zakupić w bardzo dobrej cenie na allegro i w sumie zrobiłam to tylko dlatego, że dziewczynki powiedziały mi, że lepiej zacząć czytanie tej serii od początku (bo w drodze do mnie jest egzemplarz drugiej części cyklu) i bardzo im za to dziękuję :) Teraz ostrzę pazurki na "Niewidzialną koronę".
UsuńZagłębianie się w historię? Uwielbiam to w książkach :)) Im więcej faktów z życia ówczesnych ludzi, tym ja jestem bardziej zadowolona. Świetna pozycja, muszę dopisać do "koniecznych przyszłych" :))
OdpowiedzUsuńZdecydowanie jestem na tak :) Naprawdę warto poznać tą powieść :)
UsuńDo historii mam uraz:D Kiedyś uwielbiałam, ale w liceum to się zmieniło. Tak czy siak, masz rację, gdyby historia była przekazywana w tak ciekawy sposób, ludzie chętniej sięgaliby po takie książki, sami zgłębialiby swoją wiedzę. Fabuła wygląda ciekawie i do tego te wątki fantastyczne :) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńJa uraz miałam w podstawówce i gimnazjum, ale w liceum miałam naprawdę wspaniałą nauczycielkę, która historię opowiadała, a nie robiła z niej tabelki... ;)
UsuńPowieść historyczna z wątkami fantastycznymi to coś zdecydowanie dla mnie. Lekki, przyjemny i bogaty styl też mnie przekonują. Chętnie zapoznam się z pierwszym tomem serii :-)
OdpowiedzUsuńMyślę, że powinna Ci się spodobać "Korona..." :)
UsuńOj, nie moje klimaty tym razem.
OdpowiedzUsuńmoje niby też nie, ale jestem strasznie ciekawa tej autorki!
UsuńA szkoda, że nie Wasze klimaty, bo czyta się naprawdę rewelacyjnie :)
Usuń