Mistrz dla małych i dużych
J.R.R. Tolkien, Kowal z Przylesia Wielkiego. Przygody Toma Bombadilatytuł oryginalny: Smith of Wootton Major. The Adventures of Tom Bombadil
przekład: Cezary Fronc, Aleksandra Jagiełowicz
seria: Dzieła Tolkienowskie
wydawnictwo: Amber
rok wydania: 2002
liczba stron: 143
ISBN: 83-241-1151-4
okładka: miękka
Kowal z Przylesia Wielkiego. Przygody Tomba Bombadila to cieniutka książeczka, podzielona na dwie części, nie łączące się ze sobą pod kątem fabularnym.
Kowal z Przylesia Wielkiego to krótka nowelka, skierowana zarówno do młodszych, jak i starszych czytelników. Opowiada historię Kowala, który jako dziecko połknął magiczną gwiazdkę, umieszczoną w torcie, upieczonym z okazji święta zwanego Ucztą Grzecznych Dzieci. Uroczystość ta obchodzona jest w Przylesiu Wielkim raz na dwadzieścia cztery lata, a jej gośćmi zawsze jest dwadzieścioro czworo dzieci. W wypieku zawsze umieszcza się małe niespodzianki, takie jak monety, które przy odrobinie szczęścia mogą przypaść wybranym dzieciom. Lecz pewnego roku do ciasta dodano jedną, dodatkową nagrodę – magiczną gwiazdkę, która zrządzeniem losu trafiła do nieśmiałego syna Kowala.
Kowal z Przylesia Wielkiego to ciepła historia o spełnianiu marzeń, bez względu na to jak fantastyczne one są i ile ma się lat. Czyta się ją szybko i sprawia przyjemność, bowiem daje możliwość poznania kunsztu języka Mistrza Tolkiena. Jest prosty, ale zarazem niezwykle żywy i plastyczny. Opisy krajobrazów czy zwykłych czynności są bogate w szczegóły, kolorowe, harmonijne.
Drugą część stanowi zbiór wierszy, z których kilka odnosi się bezpośrednio do dość tajemniczej osoby Toma Bombadila. Można traktować je jako krótki zbiór hobbicich legend dotyczących Shire i jego okolic. Choć i ta część jest przeznaczona pospołu dla młodszych i starszych odbiorców, to trzeba przyznać, że jest nieco cięższa w odbiorze. Wiersze nie są zakończone lekkim morałem, część z nich kryje w sobie głębsze znaczenie.
Książeczkę czyta się szybko, po części ze względu na wielkość liter i długość lektury, ale też z racji tematyki. Jest to powieść przyjemna, lekka, odrobinę magiczna. Można sięgnąć po nią na chwilę przed snem lub w trakcie leniwego popołudnia. Dla fanów prozy Tolkiena coś świetnego.

A ja mam taki uraz do Tolkiena... Jest on tak wielki, że chyba dopiero w drugim wcieleniu się przemogę i go przeczytam.
OdpowiedzUsuńAni mi się waż czytać go w kolejnym wcieleniu, skoro już teraz możesz to zrobić!
UsuńOj tam, czytałem Hobbita (fajna książka), ale "prawdziwego Tolkiena", czyli Władcy Pierścieni jeszcze nie. Nie wiem czy się za to zabiorę , bo znając film wydaje się to trochę pozbawione sensu :P
UsuńPozbawiona sensu to jest Twoja wypowiedź :P
UsuńKowal z Podlesia Większego!! W końcu go przeczytałaś :)
OdpowiedzUsuńTak, nareszcie mi się udało ;)
UsuńOd kilku lat obiecuję sobie, że wezmę się za Tolkiena i nic z tego nie wychodzi, nie widziałam nawet ekranizacji "Władcy pierścienia", bo chcę przeczytać na początek książkę i wiem, że kiedyś to zrobię :)
OdpowiedzUsuńJa Tolkiena mam już zaczętego, ale muszę dokończyć "Władcę Pierścieni", którego zaczęłam czytać przed laty i do tej pory nie skończyłam :)
UsuńTolkien <3 Inny, mądrzejszy komentarz nie przychodzi mi do głowy :D
OdpowiedzUsuń<3
UsuńPrzeczytałam "Władcę Pierścieni", ale zanim sięgnę po tę pozycję muszę w końcu nadrobić "Hobbita"! :P
OdpowiedzUsuńKolejność może nie do końca zachowana, ale jest dobrze ;) Ja właśnie od "Hobbita" zakochałam się w czytaniu :)
UsuńJa się z Tolkienem nie lubię :)
OdpowiedzUsuńOj, szkoda, bo to naprawdę sympatyczny pan :)
UsuńOd dzieciństwa kocham te historie, ale wiele zależy od tłumaczenia - a bywały różne.
OdpowiedzUsuńNajlepszy jest przekład Skibniewskiej, ale to Fronca i Jagiełowicz też są dobre.
UsuńDo takich książek długo przekonywać mnie nie trzeba :)
OdpowiedzUsuńCieszy mnie to ;)
Usuń