Po siódme: nie kradnij
Cormac McCarthy, To nie jest kraj dla starych ludzitytuł oryginalny: No Country for Old Men
przekład: Robert Bryk
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: 15 stycznia 2008 r.
liczba stron: 240
ISBN: 978-83-7469-643-2
okładka: miękka
Cormac McCarthy – pisarz, którego proza podbiła moje serce już w trakcie czytania pierwszej książki jego autorstwa, jaka wpadła mi w ręce. Była to Droga. Surowa, klimatyczna, przerażająca i zarazem piękna i subtelna opowieść o życiu po końcu świata. Teraz przyszła pora na inną, wielokrotnie polecaną historię pióra McCarthy’ego, To nie jest kraj dla starych ludzi.
Lata osiemdziesiąte XX wieku. Niedaleko granicy z Meksykiem dochodzi do krwawego konfliktu podczas narkotykowej transakcji. Na miejsce trafia przypadkiem Llewelyn Moss, który pośród ciał martwych gangsterów znajduje paczkę z prochami oraz walizkę wypełnioną ponad dwoma milionami dolarów. Zabierając ze sobą gotówkę odchodzi z miejsca niedawnej strzelaniny. Wkrótce jego śladami zaczyna podążać bezwzględny morderca, wynajęty w celu odzyskania skradzionych pieniędzy.
Mój dziadek też musiał się takimi zajmować. Tylko że tamci kradli bydło. Teraz handlują narkotykami, ale nie wiem, czy to w dalszym ciągu prawda. Całkiem jak ty, nie jestem pewien, że już kiedyś ich widziałem. Albo podobnych do nich. Nawet nie mam pojęcia, co z takimi robić. Gdyby ich wszystkich wybić, zabrakłoby dla nich miejsca w piekle.
To nie jest kraj dla starych ludzi to powieść sensacyjna, z pozoru nie różniąca się niczym szczególnym od innych podobnych historii. Jest ścigany, ścigający i jako trzeci przedstawiciel wymiaru sprawiedliwości, poszukujący obu, choć z zupełnie innych powodów. To właśnie oni są pierwszoplanowymi postaciami w książce. Llewelyn Moss ukradł pieniądze, by móc rozpocząć nowy etap w swoim życiu, lecz jednocześnie zdaje sobie sprawę z tego, że ktoś na pewno podąży jego śladem. Wszak dwa miliony dolarów to kwota ogromna nawet dla handlarzy narkotyków. Jednakże mężczyzna jest na to przygotowany i zrobi wszystko by zarówno nie stracić pieniędzy, jak i nie narazić życia swojego oraz swojej żony, Carli Jean. Jego tropem podąża psychopatyczny i wyjątkowo brutalny przestępca, Anton Chigurh, do którego doskonale pasują słowa "zło w czystej postaci". Płatny zabójca wysłany w celu odzyskania gotówki nie zawaha się przed niczym, zrobi wszystko, by osiągnąć swój cel. Jeśli na jego drodze stanie przypadkowa osoba, zupełnie nie związana ze sprawą to całkiem prawdopodobnym jest fakt, że twarz Antona będzie ostatnią rzeczą, jaką zobaczy. To, co przeraża w Chigurhu, to fakt, że mężczyzna w żaden nie okazuje emocji. Jest cierpliwy, spokojny i diablo dokładny, o czym czytelnicy przekonają się w trakcie lektury kilkakrotnie.
Myślisz, że jak się budzisz rano, dzień wczorajszy się nie liczy. Tylko że ten dzień jest właśnie wszystkim, co się liczy. No bo co? Życie składa się z dni. Z niczego innego.
Trzecim bohaterem ważnym dla rozwoju powieści jest szeryf Ed Tom Bell. Przy jego postaci nastąpiło zaskoczenie, bowiem jest on osobą stanowiącą całkowite przeciwieństwo stróża prawa, który powinien pojawić się na kartach tej książki. Bell jest szeryfem starej daty, gotowym służyć i chronić mieszkańców swojego hrabstwa. Wierzy w literę prawa i to, że prędzej czy później sprawiedliwość dopadnie każdego. Wyczuwa się, że nie do końca potrafi się odnaleźć we współczesnym świecie, który staje się coraz bardziej brutalny. Trzeba przy tym mieć na uwadze, że Bell zna się na swojej robocie, jest tym rodzajem szeryfa, który prowadzi sprawę powoli i skrupulatnie.
To, co wyróżnia To nie jest kraj dla starych ludzi na tle innych powieści sensacyjnych jest surowy, prosty klimat. Nie uświadczy się tu zapierających dech w piersiach opisów czy spektakularnych zwrotów akcji. McCarthy jest oszczędny w słowach: dialogach i ogólnym przedstawieniu akcji. Z początku może to być nieco trudne w odbiorze dla osób, które jeszcze nie miały okazji zapoznać się ze stylem tego autora, ale stosunkowo łatwo jest się do niego przyzwyczaić. I choć fabuła jest zarysowana po żołniersku, lakonicznie, to powieści nie można odmówić swoistego dynamizmu. Akcja powieści jest wartka i ciekawie skonstruowana, co podkreśla warsztat pisarski McCarthy’ego.
To, co wyróżnia To nie jest kraj dla starych ludzi na tle innych powieści sensacyjnych jest surowy, prosty klimat. Nie uświadczy się tu zapierających dech w piersiach opisów czy spektakularnych zwrotów akcji. McCarthy jest oszczędny w słowach: dialogach i ogólnym przedstawieniu akcji. Z początku może to być nieco trudne w odbiorze dla osób, które jeszcze nie miały okazji zapoznać się ze stylem tego autora, ale stosunkowo łatwo jest się do niego przyzwyczaić. I choć fabuła jest zarysowana po żołniersku, lakonicznie, to powieści nie można odmówić swoistego dynamizmu. Akcja powieści jest wartka i ciekawie skonstruowana, co podkreśla warsztat pisarski McCarthy’ego.
Uważam, że prawda zawsze jest prosta. Musi być taka. Powinna być dostatecznie prosta, żeby dziecko ją zrozumiało. W przeciwnym razie okaże się spóźniona. Nim człowiek ją zrozumie, już będzie za późno.To nie jest kraj dla starych ludzi czytało mi się dobrze. Na tle problemu narkotykowego autor ukazał poruszył tematykę przemocy i zła oraz konsekwencjach popełnianych przez siebie czynów, które mogą dotknąć osoby najbliższe. Niemniej jednak lekturze nie towarzyszyły te same emocje, co przy Drodze. Ta powieść w dalszym ciągu pozostaje moim numerem jeden jeśli chodzi o powieści Cormaca McCarthy’ego.

Problem mam z tym gościem straszny. Po pierwsze jeszcze nie czytałem "Drogi". Mam jednak jako takie pojęcie o stylu McCarthyego z którejś części Trylogii Pogranicza i książki "W ciemność". Jedną i drugą czytało mi się dość opornie, ale historie w nich przedstawione za cholery nie chciały wyjść mi z głowy. Wciąż więc uważam, że to świetny autor, ale ten lakoniczny styl mnie strasznie razi - może za dużo Kinga swego czasu czytałem i to dlatego. "To nie jest kraj.." odpuszczę. Film był niezły i wystarczy. Ale "Drogę" chętnie przeczytam kiedyś.
OdpowiedzUsuńKing i McCarthy - dwa odległe bieguny :)
UsuńFilmu nie oglądałam i powiem szczerze, że jakoś mnie do niego nie ciągnie.
A "Drogę" koniecznie musisz przeczytać.
Trzeba przyznać, że autor ma charakterystyczny styl i punkty charakterystyczne twórczości. Nie jest miałki, nijaki da mnie to największa zaleta. Ta surowość, oszczędność i jakby nie patrzeć moc słowo bardzo mi odpowiada. I dla mnie Droga była lepsza, ale to Suttree jest moją naj.
OdpowiedzUsuń"Suttree" - zapisuję i jak będę miała okazję to przeczytam :)
UsuńJeśli chodzi o treść to zdecydowanie nie dla mnie :(
OdpowiedzUsuńSzkoda :(
UsuńFIlm bardzo mi się podobał, książka stoi na półce, więc przeczytam, ale nie nastawiam się na takie emocje, jak przy "Drodze", bo to zupełnie inna bajka ;)
OdpowiedzUsuńEmocje zdecydowanie nie te same. Zaczynam odnosić wrażenie, że po "Drodze" już żadna inna książka McCarthy'ego mnie tak nie zachwyci :)
UsuńAdaptacja filmowa tej powieści jest idealna, niezwykle mocno oparta na fabule książki. Film pierwsza klasa. Powieść jest również świetna w moim mniemaniu, choć rzeczywiście - ten specyficzny, oszczędny styl obserwatora stojącego z boku, relacjonującego wydarzenia nie każdemu może się podobać. Natomiast refleksje nad życiem i współczesnym światem, które autor wkłada w usta Bella, są jednymi z najlepszych fragmentów książki. Jak dla mnie ;-)
OdpowiedzUsuńMonologi Bella są rewelacyjne :)
UsuńNie oglądałam filmu, nie czytałam książki. Muszę więc nadrobić te zaległości. Koniecznie!
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że Ci się spodoba :)
UsuńMuszę wreszcie przeczytać ;)
OdpowiedzUsuńBardzo dobry plan ;)
UsuńMi "Droga" serca nie podbiła, ale autora nie przekreślam i może kiedyś spróbuję i z tym. Chociaż taka sensacja też mnie do końca nie przekonuje ;)
OdpowiedzUsuńMoże jeszcze inny tytuł, niekoniecznie "To nie jest kraj dla starych ludzi" przypadłby Ci do gustu? :)
UsuńCzytałam tylko "Drogę" i zrobiła na mnie ogromne wrażenie, ale nie potrafię sobie wyobrazić jak może wyglądać ta książka, tym bardziej że film widziałam i dość mocno zapadł mi w pamięć. I kompletnie nie pasuje mi do stylu McCarthy'ego. Jeśli po lekturze jednej ksiażki można powiedzieć w ogóle, że zna się styl autora. Na pewno przeczytam, ale muszę jeszcze z tym zamiarem trochę pochodzić.
OdpowiedzUsuńFilm był świetny! (Ach, ten Bardem ;). A książka leży na półce i czeka na swój czas. ;)
OdpowiedzUsuńWiadomo, każda postapokalipsa siłą rzeczy wywrze silniejsze wrażenie od powieści sensacyjnej. :) Jednak dla mnie "To nie jest kraj..." jest zdecydowanie lepsza od "Drogi". :)
OdpowiedzUsuń