Najgorszy lęk jest przed czymś, czego nie można nazwać
Marcin Mortka, Miasteczko Nonsteadseria: Fabryka strachu
wydawnictwo: Fabryka Słów
data wydania: 27 stycznia 2012 r.
liczba stron: 304
ISBN: 978-83-7574-613-6
okładka: twarda
Proza Marcina Mortki ma w sobie to coś, co sprawia, że po przeczytaniu jednej powieści nabiera się ochoty na zapoznanie z innymi tytułami. Miałam już okazję poznać jego warsztat literacki w powieści marynistycznej, humorystycznym fantasy (skądinąd również rozgrywającym się na morzu) i serii książek młodzieżowych, utrzymanych w klimacie post apokaliptycznym. Teraz przyszła kolej na powieść mocniejszą, horror, bo w takiej atmosferze utrzymane jest Miasteczko Nonstead.
Nathan McCarnish zdobył sławę dzięki zbiorowi opowiadań grozy, zatytułowanemu „Szepty”. Jego książka znalazła uznanie zarówno wśród czytelników, jak i krytyków literackich. Lecz ciągły szum wokół jego osoby zaczyna dawać się Nathanowi coraz mocniej we znaki. Postanawia porzucić życie w Nowym Jorku i wyjechać w jedyne miejsce, z którym wiążą się jego szczęśliwe wspomnienia – do Nonstead. To tu przed kilkoma laty spędził wiele cudownych chwil z ukochaną dziewczyną, Fioną. Dziewczyna zaginęła w niewyjaśnionych okolicznościach niedługo po ich powrocie do Nowego Jorku. Nathan liczy na to, że pobyt w miasteczku uspokoi go i przywróci siły. Okazuje się jednak, że Nonstead kryje mroczną tajemnicę, zło, które wyciąga ręce po każdą osobę będącą w jego zasięgu...
Strach to jedno z najbardziej pierwotnych uczuć u człowieka. Daje znać organizmowi kiedy jego egzystencja jest zagrożona i mobilizuje do działania, mającego oddalić niebezpieczeństwo. Jeśli ktoś mówi, że nigdy się nie boi, kłamie.
Marcin Mortka stworzył rasową powieść grozy, z gęstą, osaczającą czytelnika atmosferą. I co ważnie czuje się ją już od pierwszych stron. Mieszkańcy miasta wydają się być oderwani od rzeczywistości, pogrążeni we własnych myślach i wystarczy jedno źle dobrane słowo, by ich wystraszyć. W Nonstead każdy ma jakieś tajemnice i tylko kwestią czasu jest fakt kiedy wyjdą na jaw. I jakie będą tego konsekwencje.
Mortka w swojej książce pokazuje, że zło niekoniecznie musi przybrać postać rogatej, kopytnej bestii. Z reguły jest istota jest o tyle bardziej przerażająca, że przeciętna. Zło żyje wśród ludzi, nie wyróżniając się niczym szczególnym. I właśnie dzięki temu jest w stanie dopaść każdego.
Uwielbiam strach. Nie ma prawdziwszego uczucia od strachu Ci, którzy uważają miłość za uczucie silniejsze, chyba nigdy naprawdę się nie bali.
To nieprawdopodobne, ile poziomów ma strach, ile różnych postaci przybiera i jak dalece zmienia życie. Nadziwić się też nie mogę temu, jak bardzo można go spotęgować.
Każdy rozdział Miasteczka Nonstead zakończony jest fragmentem... pamiętnika. Myślę, że tak można to nazwać. Z początku trudno znaleźć zależność między nim a fabułą powieści, lecz sytuacja wyjaśnia się szybko i dzięki wspomnianym akapitom poznaje się drugą twarz mieszkańców mieściny.
Książkę czyta się dobrze i niezwykle szybko. Fabuła wciąga, a akcja nie zwalnia nawet na moment. Postaci pojawiające się na jej kartach są wyraziste i budzą różnorodne emocje. Wszechobecna atmosfera grozy sprawia, że od powieści trudno jest się oderwać, bowiem jedno zdarzenie pociąga za sobą kolejne. Mi osobiście lektura Miasteczka Nonstead zabrała jedno popołudnie. Nawet nie wiem kiedy przelatywały mi przed oczami kolejne rozdziały. Lepszej rekomendacji chyba nie potrzeba. Polecam!
Książka przeczytana w ramach akcji Pomóż Wiedźmie przeczytać książkę.
Drugi cytat jest taki piękny! Aż się normalnie wzruszyłam ze wzruszenia! Nie wiem co na to moje życie, ale kupiłam sobie książkę. Bo kto mi zabroni? No kto?!
OdpowiedzUsuńW razie czego, jak mi się nie spodoba, to wiedz, że wiem gdzie mieszkasz!
A jak Ci się spodoba? ;)
UsuńTo się spodoba XD
UsuńCzytałam tę książkę już jakiś czas temu, ale wciąż ją pamiętam - to była pierwsza powieść Mortki jaką poznałam i zdecydowanie się do niego przekonałam. :) Klimat był wspaniały, konstrukcja też mi się podobała... Lubię podobą grozę.
OdpowiedzUsuńSuper :)
UsuńPodobała mi się ta książka, głownie jest ciekawa atmosfera. Jednak nie do końca przypadł mi ten miszmasz nadprzyrodzonych zjawisk, i zbyt mocne nawiązanie do klasyki horroru przez co momentami miałam deja vu. Na szczęście główny bohater i jego kotka zdobyli moją sympatię :-)
OdpowiedzUsuńZgodzę się, atmosfera powieści jest świetna. I to oddanie klimatu małego amerykańskiego miasteczka :)
UsuńNawet nie wiesz, jak dobrze, że to piszesz! I ogólnie o Mortce, i tak dobre rzeczy o "Miasteczku". Mam je u siebie i pamiętam, że nie mogłam się wczytać, a teraz mam jeden bodziec do ponownej próby :D
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że teraz uda Ci się i przeczytasz książkę do końca :)
UsuńLubię powieści grozy, może się skuszę :)
OdpowiedzUsuńLiczę na to ;)
Usuń