Ku przeznaczeniu
Mercedes Lackey, Larry Dixon, Lot sowytytuł oryginalny: Owlflight
przekład: Katarzyna Krawczyk
cykl: Trylogia Sowiego Maga tom 1
wydawnictwo: Zysk i S-ka
data wydania: 19 stycznia 2015 r.
liczba stron: 358
ISBN: 978-83-7785-530-0
okładka: broszurowa ze skrzydłami
Młodzieżowe fantasy – gatunek, po który sięgam często i chętnie. Czasami pozwala mi się cofnąć o kilkanaście lat i sprawić, że czuję się jak młoda dziewczyna, dopiero zapoznająca się z tym gatunkiem. Ale bywa też i tak, że lektura powieści z tego nurtu wręcz przypomina mi o moim wieku i mniej lub bardziej delikatnie sugeruje, że powinnam zagłębić się w poważniejsze historie. Tym razem w moje ręce trafiła powieść Lot sowy autorstwa dwójki amerykańskich pisarzy – Mercedes Lackey i Larry’ego Nixona. Odmłodziła mnie czy wręcz przeciwnie? Przekonajcie się sami.
Zagajnik Errolda jest małą wioską w pobliżu Lasu Pelgirskiego. Jego mieszkańcy prowadzą spokojne, lec raczej nudne życie, bowiem od momentu, gdy w wyniku wojny magów miejscami zaczęły się pojawiać magiczne burze, w lesie zaroiło się od magicznych, często groźnych stworzeń. Była to nie lada okazja dla rodziców Dariana, myśliwych, którzy wyprawiali się do lasu i zdobywali cenne składniki oraz skóry niezwykłych stworzeń. Lecz pewnego razu nie wrócili z polowania. Chłopak został sam. Mieszkańcy wsi oddali go pod opiekę miejscowego czarodzieja, raz po raz powtarzającego, że Darian ma talent do magii. Pełen żalu i złości nastolatek stara się uciec zarówno od współmieszkańców, jak i czekających na niego obowiązków. Jego oazą spokoju jest las, w którym może rozmyślać o swoim położeniu. Stamtąd właśnie, pewnego dnia widzi, że jego rodzinna wieś zostaje zaatakowana przez barbarzyńców. Przerażony chłopak ucieka w głąb puszczy, którą zamieszkuje tajemniczy lud Sowich Braci...
Lot sowy to tom rozpoczynający serię nazwaną Trylogia Sowiego Maga. Jego głównym bohaterem jest Darian, osierocony nastolatek, który szuka miejsca dla siebie po tym jak jego rodzice, wyśmienici myśliwi, nie wrócili z jednej ze swoich wypraw. Mieszkańcy wsi chcąc dla niego jak najlepiej (ale i również po to, by pozbyć się ciężaru, jakim jest wychowanie krnąbrnego nastolatka) oddają go do na nauki do Justyna, miejscowego maga, który na dobrą sprawę bardziej przydaje się jako uzdrowiciel niż czarodziej. Mężczyzna twierdzi, że w chłopaku drzemie talent do magii i pragnie wychować go na swojego następcę, lecz Darian, pogrążony w żalu unika zarówno nauki, jak i prób Justyna, chcącego do niego dotrzeć.
Muszę przyznać, że dawno nie spotkałam się z tak irytującym bohaterem powieści. Dariana naprawdę trudno jest polubić. Ciągle narzeka, płacze i robi wszystko, by uniknąć wykonywania swoich obowiązków. Nie słucha się nawet Justyna, który stara się jak może, by nauczyć go czegoś przydatnego. Chłopak woli jednak pogrążyć się w swoim smutku i żalu, i odciąć od otaczających go ludzi. Takie zachowanie w żaden sposób nie przysparza mu sympatii, jego charakter jest naprawdę trudny, ale należy też wziąć pod uwagę inne sprawy. Pierwszą i najważniejszą z nich jest niechęć innych mieszkańców wsi do jego rodziców. O ile w czasie, gdy przebywali w Zagajniku Errolda, byli tolerowani, bo przynosili wsi profity, tak ich zniknięcie sprawiło, że zaczęto mówić, że sami na siebie ściągnęli nieszczęście. Że za bardzo rozpuścili swojego syna, który teraz jest po prostu nieznośny. Ciągłe słowa pogardy wobec rodziców zaogniają konflikt między chłopakiem a mieszkańcami Zagajnika Errolda. Nie pozwolono mu przeżyć żałoby po nich, pogodzić się z ich utratą, po prostu wypłakać się. Wieśniacy traktują go jak zawadzający przedmiot i przekazują z rąk do rąk. Patrząc na to z tej perspektywy nie można się dziwić, że Darian jest niesympatyczny i irytujący.
Fabuła powieści z początku nie wciąga, lecz jeśli już wgryzie się w historię, to późniejsza lektura jest całkiem przyjemna. Akcja, z początku powolna, przyspiesza w momencie ataku barbarzyńców na Zagajnik Errolda. Wystraszony Darian ucieka w las i w wyniku zbiegu okoliczności napotyka jednego z członków ludu Sowich Braci. Od tego fragmentu Lot sowy staje się bardziej interesujący, bo po prostu zaczyna się coś dziać, a nie czyta się o ciągłym narzekaniu głównego bohatera.
Dużym plusem powieści jest bogactwo folkloru i mitologii przedstawionego przez autorów świata. Gryfy, hertasi, dyheli, myślmagia i wszechobecne czary otaczają czytelnika z każdej strony i wprowadzają go w historię. Muszę jednak przyznać, że nie wszystkie pojęcia pojawiające się w Locie sowy są wyjaśnione od razu, znaczenia niektórych z nich kryją się niekiedy dalej w tekście. W takich przypadkach lubię, gdy na końcu powieści znajduje się słowniczek zawierający wszystkie terminy, jakie można znaleźć w książce. Pozwala mi to na łatwiejszą i przyjemniejszą lekturę, bo nie czuje irytacji wynikającej z ciągle pojawiającego się słowa, którego znaczenia po prostu nie znam. W tej powieści takiego glosariusza niestety zabrakło.
Uważam, że Lot sowy to powieść, która raczej sprawi przyjemność młodzieży poznającej gatunek fantasy. Inni, starsi fani gatunku mogą czuć się rozczarowani lekturą. Jest to bowiem historia o dorastaniu, samotności i rodzącej się w niezwykłych okolicznościach przyjaźni. Te uniwersalne wartości prędzej trafią do nastoletniego odbiorcy niż „starego wyjadacza”. Plastyczne opisy i prosty język rozwiną wyobraźnię oraz sprawią, że łatwiej będzie się mu zagłębiać w kolejne tomy o losach Dariana, którego los w zakręcony sposób pcha w stronę przeznaczenia.
Cykl Trylogia Sowiego Maga:
| Lot sowy | Oczy sowy | Rycerz sowy |
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję
portalowi Kostnica


Nie planuję w najbliższym czasie kolejnej trylogii, więc tym razem się nie skuszę.
OdpowiedzUsuń