Wieczny lód
Dan Simmons, Terrortytuł oryginalny: The Terror
przekład: Janusz Ochab
wydawnictwo: Vesper
data wydania: 24 czerwca 2015 r.
liczba stron: 692
ISBN: 978-83-7731-177-6
okładka: miękka
Historia eksploracji rejonów arktycznych była ekscytująca, przynosiła chwałę jej uczestnikom, ale też wiązało się z nią ogromne niebezpieczeństwo. Niemniej jednak raz po raz podejmowano próby mające na celu przede wszystkim odkrycie nowych szlaków handlowych. Wiele z tych wypraw skończyło się tragedią i śmiercią całej załogi, a losy niektórych jednostek do dzisiaj nie są znane i stanowią szerokie pole do domysłów.
Terror Dana Simmonsa opowiada o ostatniej wyprawie arktycznej sir Johna Franklina, doświadczonego dowódcy, który miał swój udział we wcześniejszych ekspedycjach organizowanych przez brytyjską Admiralicję. W 1845 roku Franklin stanął na czele floty – składającej się z dwóch statków: „Erebusa” i „Terroru” – której zadaniem było odnalezienie Przejścia Północno-Zachodniego. Nie powrócił z niej żaden z blisko stu trzydziestu marynarzy.
Inspiracją dla Dana Simmonsa do opisaniu ostatnich chwil nieudanej wyprawy sir Johna Franklina, była krótka wzmianka o niej w książce sir Raulpha Fiennesa, Race to the Pole: Tragedy, Heroism, and Scott’s Antarctic Quest. Brak poszlak, jakichkolwiek dokumentów dotyczących wydarzeń jakie miały miejsce na „Erebusie” i „Terrorze” – przy czym wrak drugiego statku do tej pory nie został znaleziony – sprawił, że pisarz postanowił stworzyć swoją wersję zdarzeń, które mogły przyczynić się do tragedii obu okrętów.
Wydarzenia opisane w powieści czytelnik poznaje z kilku punktów widzenia, co sprawia, że obraz tego, co mogło spotkać uczestników wyprawy arktycznej jest pełniejsze. Na pierwszy plan wybija się jednak postać komandora Coziera, dowódcy „Terroru”. Choć ma problemy natury alkoholowej oraz cierpi zawód miłosny, to jest kompetentny, doświadczony i potrafi odnaleźć się w każdej sytuacji. Można uznać, że jego spojrzenie jest w powieści wiodące, a pozostałe rozdziały, w których zabierają głos pozostali członkowie załogi, czyli między innymi sir John Franklin, Harry Goodsir, Blanky czy John Irving stanowią jego uzupełnienie.
Z początku czytelnik może napotkać drobne problemy związane z chronologią przedstawionych wydarzeń, jako że w pierwszych rozdziałach autor zdecydował się na zastosowanie dwu linii czasowych: z początków wyprawy i późniejszej, kiedy to oba okręty utknęły w lodzie. Można więc mieć do czynienia z sytuacją, kiedy w jednym rozdziale opisane zostaje zdarzenie, którego przyczyny odbiorca poznaje dopiero kilka rozdziałów później. Choć zazwyczaj przeszkadzają mi takie rozwiązania, to w przypadku Terroru nie stanowiły dla mnie żadnego kłopotu, a wręcz przeciwnie – potęgowały napięcie.
To, co może przeszkadzać niektórym czytelnikom, jest mnogość szczegółów, którymi autor uzupełnił swoje dzieło. Począwszy od budowy i opisów poszczególnych pomieszczeń na okręcie, przez krajobrazy lodowej pustyni po specyfikę żeglarskiego życia. W mojej opinii jednak dodały one realizmu opowiadanej historii oraz oddają charakter tamtego okresu.
Terror Dana Simmonsa jest rasową powieścią grozy, opartą na prawdziwych wydarzeniach. Atmosfera powieści jest gęsta, momentami wręcz duszna, a przy tym intrygująca i wciągająca. Czytelnik wie, że nad załogami obu statków wisi nieuchronne fatum. Ich sytuacja, w momencie gdy okręty zostają uwięzione na kilka lat w lodzie, jest niemalże beznadziejna. Zapasy węgla i żywności kurczą się, a znikąd nie można oczekiwać pomocy. Marynarze są otoczeni przez tysiące ton twardego jak skała lodu, a na dodatek coś – diabeł, bestia, potwór – zaczyna atakować i zabijać członków załogi.
Nie jest to powieść o honorze, odwadze i walce z prastarym złem. To historia, w której prym wiedzie instynkt przetrwania, upadek moralności i dojmujące uczucie samotności o niemal klaustrofobicznym charakterze. Dodatkowo pojawia się w nim tematyka kanibalizmu i idea, według której „przetrwają tylko najsilniejsi”. Przerażająca wizja, tym bardziej że odkrycia w rejonie Arktyki potwierdzają te praktyki.
Dużym plusem najnowszego wydania jest posłowie autorstwa doktora habilitowanego Grzegorza Rachlewicza, w którym przedstawia on pokrótce historię odkryć i podboju rejonów podbiegunowych oraz przybliża warunki tam panujące. Drugim niezwykle pozytywnym elementem są rozliczne ilustracje, ryciny i zdjęcia przedstawiające zarówno znamienite osobowości, które odcisnęły swój ślad w historii odkryć polarnych. Plany statków, odnalezione artefakty, obrazy czy wreszcie najnowsze znalezisko – dzwon z „Erebusa”. Wszystko to niesamowicie wpływa na odbiór wydarzeń opisanych w powieści.
Jedyne, do czego mogłabym się przyczepić to fakt, że Terror został wydany w miękkiej oprawie. Książka jest gruba, w większym formacie niż standardowe wydanie, co powoduje, że grzbiet się zagina. Przy jednokrotnej lekturze jeszcze nie jest źle, ale domyślam się, że przy kolejnych wyglądać on będzie coraz gorzej. A szkoda, bo to naprawdę rewelacyjna powieść, do której warto i chce się wracać.
Terror Dana Simmonsa to książka, która mrozi krew w żyłach nawet w upalne dni. Mimo dusznej atmosfery jest w niej coś, co sprawia, że trudno się od niej oderwać. Polecam gorąco!
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję
portalowi Kostnica!


Marzę o tej powieści. Im więcej pozytywnych recenzji, tym moja obsesja większa :) Jestem przekonana, że będę "Terrorem" zachwycona, już czuję tę atmosferę zagrożenia i beznadziei, jaka z pewnością opanowała bohaterów.
OdpowiedzUsuńPowiem Ci, że to piękna obsesja ;)
UsuńPrzynajmniej nie jest niebezpieczna :)
UsuńOmnomnomnom :))))
OdpowiedzUsuńWyjęłaś mi to z ust :P
UsuńCieszę się, że czeka na półce na przeczytanie :)
OdpowiedzUsuńMoje-ukochane-czytadelka
Ah, te emocje! :) Przyjemnej lektury życzę :)
UsuńOoo, skoro są rysunki i ilustracje, to znaczy, że w nowym wydaniu troszkę poprawiono stylówkę :D A miękka okładka była też w tym poprzednim, z którym ja miałem do czynienia, więc nie ma co marudzić :P
OdpowiedzUsuńNazwałabym to raczej uzupełnieniem informacji, ale nalegać nie będę :P
UsuńNie czytałem nigdy Simmonsa, ale już mam zaklepany jego "Hyperion" w artefaktach od MAGa, także liczę na wiele, bo wszyscy go sobie chwalą. Jak piszesz, że "Terrror" mrozi krew w żyłach to muszę sie przekonać :) A okładka przypomina obraz C.D. Friedricha
OdpowiedzUsuńOkładkę zdobi szkic Owena Stanleya, przedstawiający HMS Terror właśnie, podczas wyprawy z lat 1836-1837 :)
UsuńA "Hyperion" też chcę przeczytać, podobnie jak "Ilion".
To może być ciekawa pozycja :)
OdpowiedzUsuńW mojej opinii to nawet bardzo ciekawa pozycja :)
UsuńLubię tajemnice. Na ziemi jest jeszcze tyle niezbadanych do końca miejsc na lądzie, jak i pod wodą. Chcemy stawiać kroki na innych planetach, a tak naprawdę nie znamy do końca samych siebie. Z tego co napisałaś to książka ukazuje nam rozwiązanie obu tych zagadek.
OdpowiedzUsuńBoże, znowu to zrobiłem, napisałem coś mądrego.
Znam ten ból ;)
Usuń"Terror Dana Simmonsa jest rasową powieścią grozy, opartą na prawdziwych wydarzeniach". No i ja podziękuję. Nie lubię rzeczywistości :)
OdpowiedzUsuńRzeczywistość bywa bardziej przerażająca niż seria Lux ;)
UsuńŁżesz! Nic nie jest bardziej przerażające od serii Lux! Wiem, bo czytam i jestem tym przerażona...
UsuńJestem na... 90 stronie, a raczej nie jestem, a byłam. Bo jakiś czas temu przestałam czytać. Nie było źle, chociaż mnie nie porwała. Ale na pewno chciałabym za jakiś czas do niej wrócić, bo klimat miał :)
OdpowiedzUsuń