Mroczny dar
Marie Lu, Malfetto. Mroczne piętnotytuł oryginalny: The Young Elites
przekład: Marcin Mortka
cykl: Malfetto tom 1
wydawnictwo: Zielona Sowa
data wydania: 22 kwietnia 2015 r.
liczba stron: 380
ISBN: 978-83-7983-137-1
okładka: broszurowa ze skrzydłami
Nazwisko Marie Lu było mi dotychczas znane tylko z widzenia. Raz po raz na różnych blogach pojawiały się recenzje jej chyba najbardziej znanej serii powieści dla młodzieży, Legenda. Obecnie autorka podbija rynek czytelniczy nowym cyklem książek, również skierowanych do nastolatków, zatytułowanym Malfetto. Mroczne piętno.
Adelina Amouteru jest jedną z malfetto, osób, które przeżyły zarazę, jaka spustoszyła Kenettrę. Ocaleni zostali naznaczeni różnego rodzaju skazami. Jakby tego było mało, szerzy się plotka, że niektórzy z malfetto zostali obdarzeni tajemniczymi mocami. Ojciec dziewczyny różnymi okrutnymi sposobami próbuje wydobyć na światło dzienne mroczny dar córki. Będąca na skraju wytrzymałości Adelina postanawia uciec z domu i poszukać szczęścia w Estenzii. W wyniku nieszczęśliwego zbiegu okoliczności ginie ojciec dziewczyny, a ona sama zostaje uwięziona i skazana za zabójstwo. Ktoś jednak czuwa nad nią i w ostatniej chwili ocala od śmierci. Tym samym nastolatka poznaje innych malfetto, posiadających moce oraz zostaje uwikłana w spisek mający na celu przejęcie władzy przez osoby dotknięte mrocznym piętnem.
Malfetto. Mroczne piętno to powieść fantasy skierowana do młodych czytelników. Fabula została osadzona w alternatywnej wizji renesansowych Włoszech, gdzie stolica Kenettry przypomina Wenecję z jej rozlicznymi kanałami i płynącymi po nich gondolami. Atmosfera jednak jest daleka od romantyzmu, wzruszeń i przeciągłych westchnień, bowiem ulice miast przemierzają członkowie Osi Inkwizycji, których jedynym zadaniem jest zniszczenie zwykłych malfetto oraz tych potężnych, posiadających dar, nazywanych przez wszystkich Mrocznymi Piętnami. Określenie samo w sobie jest nieco zwodnicze, bowiem ich moce nie zawsze są złe i destrukcyjne. Choć takie określenie pasuje jak ulał do kilku z nich, w tym głównej bohaterki powieści.
Adelina długo nie wiedziała, że posiada moc. Sądziła, że jest zwykłą malfetto, która nie ma szansy na normalne, szczęśliwe życie, jako że jej wygląd pozostawiał wiele do życzenia. Jej dar ujawnił się dopiero w noc jej ucieczki z domu. Tym samym dowiedziała się, że potrafi wywołać iluzje, tak potężne, że potrafią nawet zabić... Okazuje się, że jej mroczne piętno żywi się strachem, nienawiścią, szeroko pojętym złem. Im więcej przerażenia i wściekłości w niej samej i w osobach wokół, tym bardziej realistyczne – a co za tym idzie, mordercze – iluzje potrafi stworzyć.
Adelina nie jest biedną, zrozpaczoną dziewczyną, którą spotkał okrutny los. Owszem, jest humorzasta, niezdecydowana i niepewna, ale jej charakter posiada wszystkie cechy typowego antybohatera. Zło ją przesiąka i z każdą kolejną wyrządzoną krzywdą rodzi się w niej coraz większa wola destrukcji wszystkiego i wszystkich. Jako że ostatnimi czasy w literaturze coraz rzadziej można spotkać powieści, w których prym wiedzie antybohater, to postrzegam pomysł Marie Lu jako duży plus. Ale nie powiem, bym była zachwycona lekturą.
Pozostałe postacie zostały bardzo słabo przedstawione czytelnikowi. Główny nacisk autorka postawiła na Adelinę, a reszta to tylko ozdobnik. Nie sposób poznać ich osobowości, bo pojawiają się tylko w tle, przez co bardzo szybko stają się obojętnie odbiorcy. Owszem, w Malfetto. Mroczne piętno pojawiają się rozdziały, w których narrację prowadzą Teren Santoro – główny schwarz charakter, oraz Raffaele Laurent Bessette i Enzo Valenciano – członkowie Bractwa Sztyletu, nowi przyjaciele Adeliny. Ich rozdziały są krótkie i tak sporadyczne, że praktycznie nie wnoszą innego spojrzenia na fabułę powieści. Interakcje między bohaterami są mało rozwinięte i dotyczą praktycznie tylko omawiania planu ich spisku oraz rozlicznych ćwiczeń, mających rozwinąć ich możliwości. W przypadku Adeliny dochodzą jeszcze rozliczne wątki miłosne. Jej zauroczenie osobami Raffaele’a i Enzo zajmują praktycznie większą część książki. Nie tego oczekiwałam po lekturze i niestety odebrało mi to część przyjemności. Było ich za dużo i momentami przysłaniały główną część akcji.
Jeśli zaś chodzi o samą akcję, to rozwija się ona bardzo powoli. Praktycznie rzecz ujmując dopiero w połowie powieści coś zaczęło się dziać, a największe zainteresowanie przypadło w moim odczuciu na ostatnie czterdzieści stron powieści. Muszę bowiem przyznać, że zakończenie pierwszego tomu serii jest dość mocne i intrygujące, a już na pewno nieoczekiwane.
Podsumowując, Malfetto. Mroczne piętno to powieść raczej dla młodszego czytelnika, lubującego się w powieściach fantasy z mocno rozwiniętymi wątkami romansowymi. Choć autorka wykazała się ciekawym pomysłem na osadzenie w centrum wydarzeń antybohaterki, to nie jestem do końca przekonana do tej serii. Jednakże wielbiciele prozy Marie Lu pewnie będą tą powieścią zachwyceni, na co osobiście liczę.
Cykl Malfetto:
| Malfetto. Mroczne piętno | Drużyna róży | The Midnight Star |
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję
Wydawnictwu Zielona Sowa!


Hm, brzmi ciekawie. Co prawda nie jestem "młodszym czytelnikiem", ale lubię poczytać sobie od czasu do czasu takie lżejsze powieści o przygodach :) Troszkę ten rozwinięty wątek romansowy mnie martwi, bo nie lubię, kiedy książka ewidentnie fantasy kręci się wokół "zejdą się czy nie zejdą", ale jak "Malfetto" wpadnie mi w ręce, nie będę się powstrzymywała :)
OdpowiedzUsuńMoże akurat przypadnie Ci do gustu :)
UsuńZapowiada się dobre Fantasy, lubię takie klimaty
OdpowiedzUsuńCieszy mnie to.
UsuńNie przepadam za literaturą dla "młodszych czytelników", ale jestem fanką "Legendy" spod pióra tej autorki, więc mimo wszystko dam jej szansę, żeby móc sama wyrobić sobie opinię na temat tej książki. :)
OdpowiedzUsuń"Legendy" nie czytałam, ale słyszałam, że ponoć jest dobra :)
UsuńPolecę tę książkę mojej młodszej kuzynce. Sama chyba już jestem za stara na takie książki.
OdpowiedzUsuńChoć lubię młodzieżówki, to czasami mam wrażenie, że zbliża się ten dzień, kiedy już nie będę "mogła" ich czytać ;)
UsuńNie moja bajka ;)
OdpowiedzUsuńZdaję sobie z tego sprawę ;)
UsuńNie znam twórczości pisarki, ale jeśli już zdecyduję się sięgnąć po jej książki, to na początek wybiorę chyba jej wcześniejszą serię.
OdpowiedzUsuńZ tego, co się orientuję, to "Legenda" to takie dystopijna młodzieżówka, więc może być ciekawa.
UsuńNa to liczę :)
UsuńNa początku bardzo nastawiałam się na tę serię, ale Twoja recenzja trochę mnie otrzeźwiła. Jestem ciekawa, jak odbiorę najnowszą książkę Marie Lu - nie jestem ani młodszym czytelnikiem, ani specjalnie nie lubuję się w wątkach miłosnych (chyba że nie dominują powieści). Cóż, zobaczymy, w najbliższym czasie się za nią zabiorę.
OdpowiedzUsuńNajlepiej będzie jak sama wyrobisz sobie opinię. Może znajdziesz w niej coś, na co ja nie zwróciłam wcześniej uwagi?
UsuńNiestety nie znam tej serii, ale lubię antybohaterów, nadają powieści kolorytu:)
OdpowiedzUsuńZgadzam się :)
UsuńTematyka dość ciekawa, jednak obawiam się trochę tej pozycji - jakoś źle mi się kojarzą te młodzieżowe fantastyki :p Chociaż dla takiego przedstawienia głównej bohaterki może po nią sięgnę !
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
http://magiel-kulturalny.blogspot.com/
Nie wiem, czy nie jestem za stara na ten tytuł... Nie jestem przekonana do tej książki i to głownie przez nadmiar wątków miłosnych. :)
OdpowiedzUsuń