Rodzinne tajemnice
Sue Monk Kidd, Opactwo świętego grzechutytuł oryginalny: The Mermaid Chair
przekład: Andrzej Szulc
wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
data premiery: 8 października 2015 r.
liczba stron: 344
ISBN: 978-83-08-06045-2
okładka: broszurowa ze skrzydłami
Proza Sue Monk Kidd skradła moje serce rok temu, kiedy to w moje ręce wpadła powieść Czarne skrzydła, opowiadająca o życiu Sarah Moore Grimké, abolicjonistki i pionierki feminizmu. Była to piękna i zmuszająca do refleksji historia o krętej drodze do szczęścia. Później miałam okazję przeczytać debiutancką książę autorki, Sekretne życie pszczół. To z kolei była ciepła, pachnąca miodem i momentami dziewczęca opowieść o poszukiwaniu swoich korzeni, a przy tym poruszająca trudny temat rasizmu. Teraz zapoznałam się z kolejną powieścią autorki, Opactwem świętego grzechu. Jakie wrażenie wywarła na mnie Sue Monk Kidd tym razem?
Jessie Sullivan jest żyjącą spokojnie żoną i matką. Choć z pozoru jest zadowolona z życia, zaczyna dopadać ją kryzys wieku średniego. W tym trudnym dla niej okresie dostaje wiadomość o niecodziennym wypadku swojej matki. Jessie postanawia zaopiekować się matką i wraca na Egret Island, wyspę, na której się urodziła i gdzie dorastała, i którą chciała opuścić już od dnia tragicznego wypadku swojego ojca. Dręczona wyrzutami sumienia kobieta stara się dotrzeć do prawdziwych powodów postępowania matki, tym bardziej że wiele wskazuje na to, że mają one związek z jej dawno zmarłym ojcem. Wyjazd na Egret Island okazuje się dla Jessie odskocznią od codziennego życia i pozwala jej odnaleźć siebie na nowo, wrócić do dawnej pasji, a także powoduje mętlik w sercu.
Opactwo świętego grzechu to powieść obyczajowa o zdradzie, poczuciu winy, rodzinnych tajemnicach, które po latach wychodzą na światło dzienne oraz o niełatwej drodze do znalezienia własnego ja. Jej główną bohaterką jest czterdziestokilkuletnia Jessie Sullivan, kobieta przeżywająca kryzys wieku średniego i syndrom pustego gniazda. Czuje się nieszczęśliwa w swoim małżeństwie, pod pretekstem wyjazdu do matki widzi sposób na wyrwanie się z otaczającej ją stagnacji. Wie przy tym, że nie będzie to łatwa podróż, bowiem od wielu lat męczą ją wyrzuty sumienia związane z tragiczną śmiercią ojca, który zginął na morzu. Ich intensywność wzmaga się, gdy Jessie zaczyna łączyć ze sobą pewne fakty, z jakich wynika, że to, co mówiono jej o wypadku ojca, nie do końca pokrywa się z prawdą.
Wątek poszukiwań prawdziwej wersji wydarzeń na temat śmierci ojca Jessie oraz powodów rozchwiania emocjonalnego jej matki toczy się równocześnie z wydarzeniami, które wprowadzają zamęt w uczuciowym życiu głównej bohaterki. Romans w jaki się wdaje z jednej strony ma w sobie coś z duchowego przeżycia, a z drugiej raz po raz wywołuje rozterki i porównanie nowego uczucia ze stałością miłości męża. Zdrada Jessie nie została pokazana przez autorkę w sposób jednoznaczny, bez określeń typu zasługujesz na to, kochana! bądź naznaczenia jej szkarłatną literą. To, czy główna bohaterka zyska przychylność czytelnika lub zasłuży na jego potępienie, jest w tym momencie sprawą indywidualną i pozostającą w gestii odbiorcy.
Dużą rolę w powieści Sue Monk Kidd odgrywają uczucia. Jest ich dużo, a wśród nich najsilniejsze są poczucie winy, wyrzuty sumienia, żal, a także przyjaźń i różnorodne odcienie miłości. W skomplikowany sposób splatają one bohaterów Opactwa świętego grzechu i obrazuję głębię ich portretów psychologicznych. Podobne emocje, a wśród nich wypalenie uczucia w małżeństwie i poszukiwanie pocieszenia w romansie, co tyczy się również głównej bohaterki powieści, dotykają ludzi na całym świecie, przez co proza Sue Monk Kidd jest w pewien sposób bliższa czytelnikowi. Dotyka problemów, z którymi borykają się na co dzień inni i pokazuje, w jaki sposób niektóre zachowania potrafią sprawić ból bliskim osobom.
To, co szczególnie spodobało mi się w Opactwie świętego grzechu, to motyw syreniego tronu i zbudowanie wokół niego całej legendy. Autorka sięgnęła nawet do kultury eskimoskiej i legendzie o Sednie, innuickiej bogini morza, która według jednej z wersji podań była syreną. Sue Monk Kidd wykazała się tutaj kreatywnością na połączenie poszczególnych fragmentów wierzeń, do których dodała kilka swoich pomysłów.
Inną cechą powieści, która przypadła mi do gustu był sposób, w jaki pisarka wplotła do opowiadanej przez siebie historii motyw rodzinnej tajemnicy, która odciska głębokie piętno na poszczególnych bohaterów. Zabieg ten jednocześnie intryguje, jak i sprawia, że trzeba na chwilę odłożyć lekturę i zastanowić się nad tym co by było gdyby... Dzięki temu powieść nabiera dodatkowego, głębszego wyrazu.
Podsumowując, Opactwo świętego grzechu to zmuszająca do zastanowienia powieść o tym jaki wpływ mogą mieć rodzinne tajemnice na życie członków rodziny oraz o tym, że niektóre rzeczy doceniamy dopiero wtedy, gdy je stracimy. To słodko-gorzka historia o poszukiwaniu własnego ja, która pokazuje, że każda decyzja ma swoje konsekwencje.
Jessie Sullivan jest żyjącą spokojnie żoną i matką. Choć z pozoru jest zadowolona z życia, zaczyna dopadać ją kryzys wieku średniego. W tym trudnym dla niej okresie dostaje wiadomość o niecodziennym wypadku swojej matki. Jessie postanawia zaopiekować się matką i wraca na Egret Island, wyspę, na której się urodziła i gdzie dorastała, i którą chciała opuścić już od dnia tragicznego wypadku swojego ojca. Dręczona wyrzutami sumienia kobieta stara się dotrzeć do prawdziwych powodów postępowania matki, tym bardziej że wiele wskazuje na to, że mają one związek z jej dawno zmarłym ojcem. Wyjazd na Egret Island okazuje się dla Jessie odskocznią od codziennego życia i pozwala jej odnaleźć siebie na nowo, wrócić do dawnej pasji, a także powoduje mętlik w sercu.
Opactwo świętego grzechu to powieść obyczajowa o zdradzie, poczuciu winy, rodzinnych tajemnicach, które po latach wychodzą na światło dzienne oraz o niełatwej drodze do znalezienia własnego ja. Jej główną bohaterką jest czterdziestokilkuletnia Jessie Sullivan, kobieta przeżywająca kryzys wieku średniego i syndrom pustego gniazda. Czuje się nieszczęśliwa w swoim małżeństwie, pod pretekstem wyjazdu do matki widzi sposób na wyrwanie się z otaczającej ją stagnacji. Wie przy tym, że nie będzie to łatwa podróż, bowiem od wielu lat męczą ją wyrzuty sumienia związane z tragiczną śmiercią ojca, który zginął na morzu. Ich intensywność wzmaga się, gdy Jessie zaczyna łączyć ze sobą pewne fakty, z jakich wynika, że to, co mówiono jej o wypadku ojca, nie do końca pokrywa się z prawdą.
Wątek poszukiwań prawdziwej wersji wydarzeń na temat śmierci ojca Jessie oraz powodów rozchwiania emocjonalnego jej matki toczy się równocześnie z wydarzeniami, które wprowadzają zamęt w uczuciowym życiu głównej bohaterki. Romans w jaki się wdaje z jednej strony ma w sobie coś z duchowego przeżycia, a z drugiej raz po raz wywołuje rozterki i porównanie nowego uczucia ze stałością miłości męża. Zdrada Jessie nie została pokazana przez autorkę w sposób jednoznaczny, bez określeń typu zasługujesz na to, kochana! bądź naznaczenia jej szkarłatną literą. To, czy główna bohaterka zyska przychylność czytelnika lub zasłuży na jego potępienie, jest w tym momencie sprawą indywidualną i pozostającą w gestii odbiorcy.
Dużą rolę w powieści Sue Monk Kidd odgrywają uczucia. Jest ich dużo, a wśród nich najsilniejsze są poczucie winy, wyrzuty sumienia, żal, a także przyjaźń i różnorodne odcienie miłości. W skomplikowany sposób splatają one bohaterów Opactwa świętego grzechu i obrazuję głębię ich portretów psychologicznych. Podobne emocje, a wśród nich wypalenie uczucia w małżeństwie i poszukiwanie pocieszenia w romansie, co tyczy się również głównej bohaterki powieści, dotykają ludzi na całym świecie, przez co proza Sue Monk Kidd jest w pewien sposób bliższa czytelnikowi. Dotyka problemów, z którymi borykają się na co dzień inni i pokazuje, w jaki sposób niektóre zachowania potrafią sprawić ból bliskim osobom.
To, co szczególnie spodobało mi się w Opactwie świętego grzechu, to motyw syreniego tronu i zbudowanie wokół niego całej legendy. Autorka sięgnęła nawet do kultury eskimoskiej i legendzie o Sednie, innuickiej bogini morza, która według jednej z wersji podań była syreną. Sue Monk Kidd wykazała się tutaj kreatywnością na połączenie poszczególnych fragmentów wierzeń, do których dodała kilka swoich pomysłów.
Inną cechą powieści, która przypadła mi do gustu był sposób, w jaki pisarka wplotła do opowiadanej przez siebie historii motyw rodzinnej tajemnicy, która odciska głębokie piętno na poszczególnych bohaterów. Zabieg ten jednocześnie intryguje, jak i sprawia, że trzeba na chwilę odłożyć lekturę i zastanowić się nad tym co by było gdyby... Dzięki temu powieść nabiera dodatkowego, głębszego wyrazu.
Podsumowując, Opactwo świętego grzechu to zmuszająca do zastanowienia powieść o tym jaki wpływ mogą mieć rodzinne tajemnice na życie członków rodziny oraz o tym, że niektóre rzeczy doceniamy dopiero wtedy, gdy je stracimy. To słodko-gorzka historia o poszukiwaniu własnego ja, która pokazuje, że każda decyzja ma swoje konsekwencje.
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję
Wydawnictwu Literackiemu!
Sarah Moore Grimké
Sarah Moore Grimké


Nic dodać, nic ująć :)
OdpowiedzUsuńNajbardziej chyba zaskoczyło mnie to, że ta książka jest... taka inna od pozostałych powieści autorki.
Zdecydowanie się od nich różni, ale to chyba dobrze, bo mamy okazję poznać autorkę od innej strony :)
UsuńPowiem Ci, ze dotrwałam do końca recenzji, tylko dlatego, że ciekawie i ładnie piszesz. Bo książka jest tak bardzo nie dla mnie, że aż mi wstyd XD
OdpowiedzUsuńNo tak, nie ma piratów, żołnierzy i snajperów ;)
UsuńOd dawna przymierzam do zawarcia znajomości z literaturą autorki
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam trzy jej książki i serdecznie ją polecam :)
UsuńMnie również oczarowała legenda o syrenim tronie :) To wielki plus tej powieści :)
OdpowiedzUsuńPrawda? Bardzo ładnie jej to wyszło :)
UsuńAle to pięknie napisałaś! Chapeau bas!
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńChętniej przeczytałabym wcześniejsze książki Sue Monk Kidd, bo interesuję się zagadnieniem, które jest w nich poruszane, a „Opactwo świętego grzechu” być może przeczytam kiedyś niejako „przy okazji”.
OdpowiedzUsuńSzczególnie mocno polecam Ci "Czarne skrzydła". W mojej opinii to najlepsza powieść Sue Monk Kidd.
UsuńNiedługo zabieram się za lekturę tej książki. Liczę na to, że urzeknie mnie ona tak samo jak "Sekretne życie pszczół" :)
OdpowiedzUsuńMam taką nadzieję :)
UsuńCzytałam poprzednie książki tej autorki i na tą także się czaję! Jestem ciekawa jak odbiorę tą pozycję... :)
OdpowiedzUsuńPowinna Ci się spodobać, choć różni się od jej pozostałych powieści :)
UsuńBardzo podoba mi się Twoja recenzja, więc nie będę się wahać, jeśli tylko nadarzy się okazja sięgnięcia po tę powieść. Możliwe, że powinnam zacząć od "Sekretnego życia pszczół", żeby obserwować zmieniający się styl autorki, ale nie zamierzam się jakoś przejmować brakiem chronologii :)
OdpowiedzUsuńJa zaczęłam znajomość z jej prozą od najnowszej powieści, potem przeczytałam debiut ;) Jeśli chce się zapoznać z rozwojem jej warsztatu, to przydałoby się zachować chronologię. W przeciwnym przypadku nie jest to konieczne ;)
UsuńJestem w trakcie czytania i jestem też pod wrażeniem tej książki :)
OdpowiedzUsuńSuper :)
UsuńZachwyca mnie styl Sue, ale proza nie zawsze wywołuje odpowiednie emocje. O jej najnowszej książce czytam po raz drugi i widzę, że warto się skusić na te lekturę, nawet jeśli jest inna od znanych mi dzieł autorki.
OdpowiedzUsuńWcześniej w dużej mierze skupiała się na problemach związanych z rasizmem. Teraz poszła w nieco innym kierunku, skupiając się na walki z kryzysem wieku średniego, odnalezieniem siebie i zdrady w małżeństwie.
UsuńJa niestety do tej pory nie przeczytałam żadnej książki Sue Monk Kidd. Swoją przygodę z tą autorką zacznę od "Sekretnego życia pszczół", które niedawno wypożyczyłam z biblioteki. Mam nadzieję, że będę zachwycona podobnie jak Ty i moja przygoda z Kidd nie skończy się na tej książce. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńhouseofreaders.blogspot.com
"Sekretne życie pszczół" też jest piękną powieścią. Podobnie jak inne książki autorki, jest słodko-gorzka. Mam nadzieję, że Ci się spodoba :)
UsuńTa powieść wyjątkowo mnie zaskakuje, jest tak inna od poprzednich, a jednocześnie bez zająknięcia można zgadnąc, kto ją napisał ;) Zastanawia mnie tylko ten mocny głos w sprawie eutanazji, przeczytałam połowę i jak na razie nie ma o tym mowy, hmm... ;)
OdpowiedzUsuńZwiązek z eutanazją wyjaśnia się dopiero pod koniec powieści :) Powiem Ci, że ja tak samo, w trakcie lektury, szukałam owego "mocnego głosu w sprawie eutanazji" ;)
Usuń