Potrzeba matką wynalazku
Steven Johnson, Małe wielkie odkrycia. Najważniejsze wynalazki, które odmieniły świattytuł oryginalny: How We Got To Now. Six Innovations That Made The Modern World
przekład: Bartosz Czartoryski
wydawnictwo: Sine Qua Non
data wydania: 2 grudnia 2015 r.
liczba stron: 288
ISBN: 978-83-7924-462-1
okładka: broszurowa ze skrzydłami
Czy kiedykolwiek zastanawialiście się w jaki sposób niektóre wynalazki wpłynęły na otaczający nas świat? Co sprawia, że naukowcy wykorzystują rozwiązania naukowe właściwe dla różnych dziedzin? O tym i kilku innych aspektach napisał Steven Johnson w publikacji Małe wielkie odkrycia.
Książka została podzielona na sześć działów: szkło, zimno, dźwięk, czystość, czas oraz światło. Autor pokazuje w niej w jaki sposób w umysłach uczonych – a także przeciętnych obywateli o wielkiej wyobraźni – rodziły się idee, które zmieniły znany im świat. Nie są to jednak suche fakty, podane w gęstym naukowym sosie, lecz lekkie i przyjemne opowieści, uzupełnione o dużą ilość ciekawostek i anegdot, dotyczących nie tylko genezy idei, ale też ich twórców. Wielu z nich było bowiem uważanych za szaleńców, którzy uparli się, by udowodnić światu coś, co sobie ubzdurali. W rewelacyjny sposób zostało to opisane w dziale Zimno, kiedy to Frederic Tudor, zwany później „Lodowym Królem” był przez wiele lat traktowany jako niespełna rozumu, gdy podjął się realizacji szalonego pomysłu, jakim był w połowie XIX wieku transport lodu z Nowej Anglii do gorących rejonów świata. Coś, co z początku wydawało się całkowicie nietrafionym pomysłem, zmieniło się nie tylko w intratny interes, ale i przyczyniło się do zasiedlenia terenów dotychczas nieprzyjaznych dla człowieka. W jaki sposób? O tym można dowiedzieć się z lektury Małych wielkich odkryć.
Autor w swojej książce dowodzi, że wiele wynalazków wypłynęło na siebie nawzajem, choć nie było to tak oczywiste. Jak na przykład: wynalezienie przez Gutenberga prasy przyczyniło się do odkrycia, że znakomita część społeczeństwa cierpi na dalekowzroczność, co z kolei spowodowało, że w miastach zaczęły pojawiać się kolejne zakłady optyczne oferujące ludziom pierwsze okulary do czytania. Podobnych zależności między ideami i nowinkami technicznymi kryje się w annałach wiele, wiele więcej, choć nie wszystkie są tak oczywiste. Historia przejścia od jednej idei do drugiej niejednokrotnie była zdumiewająca. Czy wydzielina spod czaszki kaszalota może mieć coś wspólnego z lampą błyskową? Okazuje się, że tak.
Steven Johnson w swojej publikacji płynnie przechodzi od jednego odkrycia do drugiego, pokazując przy tym jak poszczególne idee ze sobą współdziałają oraz jak ewoluowały w czasie. Mimo iż działów jest tylko sześć, to zawierają w sobie bardzo dużo informacji. Wiedzieliście, że w połowie XIX wieku Chicago zostało podniesione o około dwa metry? Dlaczego? W jaki sposób? Wiąże się z tym naprawdę ciekawa historia, która w Małych wielkich odkryciach została przekazana bardzo szczegółowo.
Małe wielkie odkrycia zostały napisane przyjemnym, lekkim językiem, w którym odnajdzie się zarówno młody, jak i dorosły czytelnik. Liczne anegdoty sprawiają, że historia opisywanego wynalazków znacznie łatwiej wpada do głowy. Istotną zaletą książki są rozliczne ilustracje i rysunki, przedstawiające zarówno sylwetki odkrywców, jak i towarzyszące im idee. Ryciny i zdjęcia są wyraźne, szczegółowe i
bardzo dobrze dobrane do omawianego w danym momencie tematu.
Podsumowując: Małe wielkie odkrycia to książka, z którą naprawdę warto się zapoznać. Polecam!
Za możliwość zaglądnięcia za kulisy powstania niezwykłych wynalazków
serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non!


Ta książka chodzi za mną już od jakiegoś czasu. Na początku nie byłem, co do niej do końca przekonany, jednak po Twojej recenzji, jestem pewien, że ją sobie kupię :D
OdpowiedzUsuńMam jedynie nadzieję, że się nie zawiodę ;)
Pozdrawiam :)
http://mybooktown.blogspot.com/
Też mam taką nadzieję :)
UsuńAle super książka! Jestem ogromnie ciekawa tych wszystkich ciekawostek oraz większych i mniejszych przedsięwzięć, które dzisiaj są dla nas czymś naturalnym, a kiedyś były jedynie ideą "szaleńca" :)
OdpowiedzUsuńNo ba! Wyobrażasz sobie podnoszenie o dwa metry zabudowanego miasta? Dla mnie to w sumie nadal jest nie do pomyślenia :)
UsuńNie wyobrażam, absolutnie, więc muszę dowiedzieć się jak to jest możliwe :)
UsuńW publikacji są nawet ilustracje, które pomagają sobie to wyobrazić :)
UsuńKupiłam tydzień temu, ale jeszcze nie miałam czasu dobrze jej się przyjrzeć. Zapowiada się ciekawie :)
OdpowiedzUsuńLiczę na to, że przypadnie Ci do gustu :)
UsuńFajne to! Z chęcią bym poczytała ;)
OdpowiedzUsuńNawet bardzo fajne ^^
UsuńMnie z kolei zadziwia cała masa bezużytecznych wynalazków :) Kiedyś widziałam takie zestawienie i naprawdę nieźle się uśmiałam :)
OdpowiedzUsuńTakich jak japońskie roboty, które karmią biegnącego człowieka pomidorami? ;)
UsuńLubię takie książki i będę na nią polowała :)
OdpowiedzUsuńCieszy mnie to :)
UsuńOh, przydałaby mi się ;) Mam wrażenie, że wiem coraz mniej.
OdpowiedzUsuńNie jesteś w tym odczuciu sama ;)
UsuńWydaje się naprawdę interesująca, takie ciekawostki zawsze mnie fascynują :D Mam nadzieję przeczytać w niedalekiej przyszłości :) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńMnie też fascynują :) Zawsze to człowiek dowie się czegoś nowego :)
UsuńCzytałam już o tej książce i wiem, że nie jest dla mnie.
OdpowiedzUsuńSzkoda, ale i tak się zdarza :)
UsuńCzasem warto się dokształcić - co prawda ja nie lubię książek popularnonaukowych, ale ta wydaje mi się bardzo ciekawa, chętnie więc się dowiem co nieco o tych wynalazkach :)
OdpowiedzUsuńRaczej o ich genezie i historii ;)
UsuńChiałabym przeczytać :)
OdpowiedzUsuń