Ile jest warte życie żołnierza?
Marcin Górka i Adam Zadworny, Psy z Karbali. Dziesięć razy Irakwydawnictwo: Walkowska
rok wydania: 2012
ISBN: 978-836-180-539-7
format: .epub
Dzisiaj będzie krótko. Chciałam napisać kilka słów o pewnej książce, w której autorzy pokazali inne oblicze wojny, o jakim nie mówi się głośno, nie poświęca się materiałów w najlepszym czasie antenowym. To krótka historia o wojnie, ranach, honorze, bohaterstwie, strachu i bólu. O Iraku.
Psy z Karbali. Dziesięć razy Irak to opowieść, którą snują sami żołnierze. Wielu z nich ma za sobą kilka tur w polskich kontyngentach wojskowych w Iraku. Część z nich pojechała tam z powołania, inni widzieli w tym sposób na podratowanie domowego budżetu, a niektórzy szukali pomysłu na życie. Trafili na misję stabilizacyjną w Iraku. Nieprzygotowani fizycznie, psychicznie, a także pod kątem sprzętu. Sporo ponad stu z nich zostało rannych, kilkudziesięciu nigdy nie wróciło do domu.
W Psach z Karbali autorzy położyli szczególny nacisk na fakty, o jakich nie mówi się w mediach, jakie nie są nagłaśniane. Przede wszystkim poruszany jest temat kalectwa żołnierzy i ich problemów w dochodzeniu do swoich praw i ciężkich bojów o należne im pieniądze. I problemach z zatrudnieniem po wszystkim w wojskowych strukturach. Jak się niejednokrotnie okazało Ministerstwo Obrony Narodowej nie bardzo wiedziało co ma zrobić z rannym w trakcie misji żołnierzem, a także że „firmy, które ubezpieczały żołnierzy okazały się nieprzygotowane na Irak”.
Poruszony został również inny, ciężki szczególnie dla wojskowych temat, jakim jest tchórzostwo na polu walki. Szeroko omówiony został tutaj przykład pewnego wydarzenia, w którym brali udział żołnierze z 25. Brygady Kawalerii Powietrznej w Tomaszowie Mazowieckim. Dwóch z nich, służących jako sanitariusze, zostało oskarżonych o nieudzielenie pomocy i odmowę wykonania rozkazu. Wersja, którą przedstawiają oskarżeni całkowicie różni się od tej, jaką ma ich otoczenie. „Chłopcy ze szwadronu już im nawet nie ufają” – padło z ust dowódcy brygady...
W Psach z Karbali wspomniany został też temat współpracującej z polskim wojskiem irackiej ludności cywilnej. Wszyscy oni, bez względu na czym ich współpraca miała polegać, uważani są przez islamskich bojówkarzy za zdrajców i jeśli tylko w ich ręce wpadną osoby oskarżone o kolaborację z armią okupanta czeka ich śmierć. W książce można wyczytać, że polskie władze nie bardzo wiedziały, co mają zrobić z tłumaczami i ich rodzinami, którzy bojąc się o swoje życie, zaczęli prosić o udzielenie im azylu w Polsce. Bo nasz kraj kojarzył się im z życiem...
Główną zaletą powieści są rozliczne wypowiedzi osób, które były w Iraku. Przede wszystkim żołnierzy, czasem też pracowników cywilnych. Są bezpośrednie, proste, szczere do bólu. Ponadto znaleźć można w niej mnóstwo zdjęć. Część z nich zostało udostępnionych przez Dowództwo Wojsk Lądowych, inne pochodzą z prywatnych zbiorów żołnierzy.
Psy z Karbali. Dziesięć razy Irak to lektura mocna, pokazująca realia polskiego wojska w okresie działania PKW Irak. Napisana niekiedy dosadnym językiem jest daleka od obrazu, jaki wielokrotnie można było spotkać w tamtym okresie w prasie czy telewizji. Szkoda tylko, że książka jest taka krótka, a niektóre tematy zostały opisane bardzo oszczędnie. W niektórych momentach można potraktować ją jako ogólny zarys zdarzeń, bez ich głębszej analizy. Należy traktować ją raczej jako źródło podstawowej wiedzy i ogólnych faktów niż rzetelną publikację o udziale polskich wojsk w misji stabilizacyjnej w Iraku.

Tym razem spasuję :)
OdpowiedzUsuńZupełnie nie Twoja tematyka, rozumiem :)
UsuńCiągnie mnie do takiej tematyki, a jakoś ostatnio mam inne czytelnicze priorytety, pora to zmienić.
OdpowiedzUsuńTrudna jest ta tematyka. Po pierwsze, zawsze bulwersowało mnie to, że ktoś bierze udział w obcej wojnie / misji stabilizacyjnej / jak zwał, tak zwał, ale zdaje sobie sprawę, że być może będzie strzelał do ludzi - dla pieniędzy. Wiem, że różnie w życiu bywa, ale to jest po prostu straszne.
Sytuacje, o których piszesz w kontekście książki, dają do myślenia. Szkoda, że autorzy nie pokusili się o szerszą analizę problemu - być może ich założenie było właśnie takie, by pokazać jakieś konkretne zjawisko i tyle. Myślę, że całość nie straciłaby na tym, gdyby zostało ono rzetelnie i wszechstronnie omówione, z różnych perspektyw, książka tylko by na tym zyskała, podobnie jak czytelnik. No ale dobre i to.
Zgadzam się, dobre i to, aczkolwiek liczę na to, że za jakiś czas doczekamy się porządnej publikacji na temat udziału polskich sił zbrojnych w tamtym rejonie świata. Oczywiście na tyle rzetelnych, na ile pozwoli na to dostęp do informacji niejawnych.
UsuńCiężki kaliber, ale chętnie bym przeczytała. Zawsze ciekawią mnie relacje ludzi, którzy są uczestnikami danych zdarzeń i często kreślą ich obraz zupełnie inny niż ten, który podają media.
OdpowiedzUsuńMyślę, że na przestrzeni lat będą się ukazywać książki, które jeszcze pokażą nam ówczesną sytuację w zupełnie innych barwach niż to sobie wyobrażamy. Oby tylko były rzetelne.
UsuńPasuję i ja...
OdpowiedzUsuńRozumiem :)
UsuńSuper książka, zwlaszcza dla wszystkich, którzy myślą, że żołnierze wyjeżdżają na misje jak na wczasy. W telewizji o tym się nie usłyszy.
OdpowiedzUsuńWiesz, nawet niektórzy żołnierze mogli tak myśleć, w szczególności jeśli np zasięgali opinii innych misjonarzy, którzy np byli w Libanie. PKW Liban przez długi okres czasu nosił przydomek "Wojskowego Domu Wypoczynkowego Liban"... Dopiero pierwsza tura w Iraku zmusiła do zmiany i poglądów, i nastawienia.
UsuńJa już nie dam rady - w ostatnich czterech-pięciu miesiącach przeczytałem chyba z pięć, czy sześć książek o Iraku i mam tej tematyki na jakiś czas dosyć :D Zresztą wydarzenia, o których wspomniałaś, nie są mi obce, więc za tę książkę mogę sięgnąć dopiero, gdy przyjdzie ten czas, że wszystko zapomnę i będę musiał usystematyzować informacje :P
OdpowiedzUsuńTy miałbyś zapomnieć? No nie żartuj sobie... :P
UsuńJa też przeczytałam bardzo dużo książek tego typu. Tematyka trudna, ciekawa, ale warto się w nią zagłębić.
Usuń