Lęk pierwotny
Wojciech Bauer, Pora chudych myszywydawnictwo: Videograf
data wydania: 16 marca 2016
liczba stron: 306
ISBN: 978-83-7835-460-4
okładka: broszurowa ze skrzydłami
Franciszka Kulok była pierwszą kobietą-sztygarem zatrudnioną w kopalni Gertruda. Pierwszą i ostatnią. Jej tragiczna i zarazem tajemnicza śmierć w trakcie tradycyjnego objazdu wywołała poruszenie wśród górników i kierownictwa. Nieszczęśliwy wypadek czy zaplanowane zabójstwo? Kolejne znalezione zwłoki coraz mocniej potwierdzają tezę o przyczajonym w górniczym tłumie psychopacie. Kiedy sprawa utyka w martwym punkcie, dyrektor kopalni decyduje się poprosić o pomoc starego znajomego. Nie jest to jednak proste ze względu na jego przeszłość. Czas ucieka, pod ziemią dochodzi do kolejnych morderstw, a wśród załogi kopalni krążą mrożące krew w żyłach opowieści o Złym...
Pora chudych myszy to intrygujący thriller kryminalny z elementami nadprzyrodzonymi osadzony w górniczej scenerii. Już samo to sprawiło, że zainteresowała mnie ta powieść. Górników w najbliższej rodzinie nie mam, a co za tym idzie osadzenie akcji w mrocznych, klaustrofobicznych szybach kopalni było dla co najmniej egzotyczne, lecz zarazem intrygujące. Praca górników została szczegółowo opisana, z zachowaniem owego technicznego słownictwa, które podkreśla wyjątkowość tego zawodu. Dotyczy to również życia, które toczy się poza kopalnią, na szarych górniczych osiedlach, gdzie czas odmierza się od szychty do szychty.
Wspomnianą wyżej egzotykę podkreśla śląska gwara. W powieści nie brak jest dialogów prowadzonych w tym właśnie dialekcie, co nie tylko nadaje swego rodzaju autentyczności lekturze, ale przybliża też górnicze realia. I, co ważne, wszystkie wypowiadane po śląsku kwestie są całkowicie zrozumiałe nawet dla osoby, która nie miała wcześniej stycznością z tą gwarą.
Głównym bohaterem Pory chudych myszy jest Andrzej Nakonieczny, były esbek, obecnie współwłaściciel biura detektywistycznego, które wśród swoich usług oferuje zarówno dowody na zdradę małżeńską, ale i ściąganie długów od wierzycieli. Jego osoba budzi w czytelniku raczej mieszane uczucia. Z jednej strony jemu podobni byli odpowiedzialni za wyłapywanie i osadzanie w areszcie członków Solidarności, lecz z drugiej to schorowany ponad sześćdziesięcioletni mężczyzna, który swoje w życiu przeżył i wcale nie jest dumny ze swojej przeszłości. Z jego rozlicznych retrospekcji wyłania się nieciekawy obraz minionych lat oraz metod postępowania, które były praktykowane przez Służbę Bezpieczeństwa w celu inwigilacji zakonspirowanych organizacji.
Autor umiejętnie buduje atmosferę narastającej grozy. W dużej mierze pomaga mu w tym miejsce akcji: ciemne korytarze głęboko pod ziemią. Nad głową cały świat, tysiące ton ziemi, a mrok rozjaśnia jedynie mała czołowa latarka... Tak, klimat powieści robi swoje i podczas lektury można momentami doznać małego dyskomfortu psychicznego, co w mojej opinii jak najlepiej świadczy o książce i jej autorze. Bauer swoją prozą dotyka głęboko zakorzenionych lęków, które w każdym gdzieś tam siedzą i wydobywa ten strach na światło dzienne.
Porę chudych myszy czyta się szybko i dobrze. Język powieści jest przystępny i ma w sobie ten element męskiej narracji, którą lubię – minimum słów, maksimum przekazu. Dodać do tego należy wspomnianą wyżej klaustrofobiczną atmosferę, ciekawie skonstruowaną zagadkę kryminalną i zaskakujący finał. Myślę, że każdy, kto sięgnie po tę powieść, będzie zadowolony z lektury.
Za klaustrofobiczne chwile spędzone w kopali
serdecznie dziękuję portalowi Kostnica!


Ajj, ja byłam bardzo zadowolona z lektury! I ten element nadprzyrodzony, to było totalne zaskoczenie, super sprawa! ^^
OdpowiedzUsuńTak, udało się to autorowi :)
UsuńVideograf troszeczkę się rozwija, kiedyś te ich thrillery były bardzo słabiutkie, a teraz to naprawdę jest fajne miejsce dla polskich autorów, także debiutantów, być może selekcja jest też lepsza, trafiają się ciągle niemiłosierne gnioty, ale często też naprawdę przyzwoite książki
OdpowiedzUsuńWiesz, co do gniotów to może się okazać, że jednak komuś przypadły do gustu :) Tego nigdy nie odgadniesz :)
UsuńO! Jestem na tak! Myślę, że miło by mi się czytało tę książkę. :)
OdpowiedzUsuńW takim razie nie pozostaje Ci nic innego jak tylko dostać gdzieś i przeczytać tę powieść :)
UsuńMam w planach :)
OdpowiedzUsuńSuper :)
UsuńMyślałam, że nie będzie to książka, na którą mogłabym się skusić, ale jednak przy okazji dam jej szansę! :)
OdpowiedzUsuń/Julia
Cieszy mnie to bardzo :)
UsuńNie jestem rodowitą Ślązaczką, ale przyszło mi mieszkać w tym regionie i zaznajamianie się z jego kulturą uważam za swój obowiązek :) Mam w swoim otoczeniu wielu byłych i aktualnych górników, więc świat kopalni nie jest mi całkiem obcy i dlatego tym bardziej mam ochotę na tę książkę :)
OdpowiedzUsuńJa na Śląsku byłam raptem raz, więc jakiegoś szczególnego związku z górnikami nie odczuwam. Co innego z góralami ;)
Usuń