Krok od domu
Terry Pratchett i Stephen Baxter, Długa Ziemiatytuł oryginalny: The Long Earth
przekład: Piotr W. Cholewa
cykl: Długa Ziemia tom 1
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: 10 stycznia 2013 r.
liczba stron: 359
ISBN: 978-83-7839-409-9
ocena: 4/6
Po Długą Ziemię sięgnęłam całkiem przypadkiem. Nie miałam tej książki w planach czytelniczych na najbliższy czas, lecz skoro nadarzyła się okazja by przeczytać książkę sygnowaną nazwiskiem Terry Pratchett, stwierdziłam, że takiej okazji przegapić nie mogę. Niestety, nie zachwyciłam się, ale stało się to niejako na moje własne życzenie.
Kiedy w Internecie pojawił się schemat urządzenia z trójpozycyjnym przełącznikiem, który w swoim środku zawierał kilka kabelków, złączek, śrubeczek i... ziemniaka, nikt nie spodziewał się, że urządzenie to przyczyni się do niespodziewanej i gwałtownej zmiany świata. Oto bowiem ludzie zaczęli przekraczać! Ludzkość dowiedziała się, że oprócz naszej dobrej, starej Ziemi, istnieje cały ogrom innych, niezbadanych Ziem. Urządzenie nazwane krokerem, pozwoliło nagle ludziom na kolonizację innych Ziem, mniej lub bardziej różniących się od Ziemi Podstawowej, na zaczęcie wszystkiego od początku. Joshua Valienté, jeden z niewielu naturalnie kroczących, zostaje wybrany do wzięcia udziału w eksperymencie, mającym na celu dotarcie na kraniec Długiej Ziemi. Lecz w im dalsze niezbadane rejony się zapuszcza, tym częściej dochodzi do wniosku, że coś jest nie tak...
Długa Ziemia to zdecydowanie powieść z nurtu science fiction, a nie będę ukrywać, że za tym gatunkiem nie tyle nie przepadam, co praktycznie go nie znam (przeczytałam dotychczas raptem kilka powieść SF i albo nie mam serca do tego gatunku, albo też wybrałam złe powieści, by SF pokochać), nie mogłam więc docenić kunsztu pisarskiego Stephena Baxtera, który wziął na siebie ciężar stworzenia wiarygodnych (?) realiów SF. Baxter odwołuje się w Długiej Ziemi do teorii światów równoległych i fizyki kwantowej, tak dobrze znanej miłośnikom literatury science fiction.
Bardzo mało za to czuć rękę Pratchetta w całej książce. Na okładce książki możemy przeczytać, że powieść ta jest wręcz naszpikowana pokładami genialnego humoru rodem ze Świata Dysku. Wzrok jednak mam dobry, czytać też potrafię, ale typowego pratchettowskiego humoru raczej w Długiej Ziemi nie znalazłam. A szkoda, bo w sumie nastawiłam się na niego. Nie znaczy to jednak, że książka jest nudna jak flaki z olejem, nie. Jest w niej całkiem dużo humoru, ale nie czuć w nim Pratchetta.
W Długiej Ziemi znaleźć można też sporo odniesień do mitologii i legend w ich najbardziej tradycyjnych przykładach. Akcja samej książki toczy się raczej wolno, bez spektakularnych momentów, choć trzeba przyznać, że końcowe rozdziały nabierają rozpędu. Wydaje mi się, że autorzy książki bardziej niż na tempo akcji, postawili na pytania przewijające się w fabule. Na część z tych pytań dają odpowiedź, nad innymi każą się w pewien sposób zatrzymać i zastanowić.
Cóż mogę powiedzieć na zakończenie? Długa Ziemia to książka na pewno dla osób lubiących klimaty SF, lecz nie tylko. Jest to bowiem powieść dosyć oryginalna i pomysłowa, i na pewno znajdzie ‒ bądź znalazła ‒ wielu czytelników, którzy uznają ją za jedną z genialniejszych powieści tego gatunku i wpiszą na swoją listę ulubionych książek. Ja po prostu nadaję na nieco innych falach.
Cykl Długa Ziemia:
| Długa Ziemia | Długa wojna | Długi Mars | Długa Utopia |

Choć nie jestem fanką SF, to akurat ta książka wpadła mi w oko i mam ją w planach. Kupować raczej nie będę, ale jeśli kiedyś gdzieś się na nią natknę to chętnie przeczytam.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;)
"Długą Ziemię" spokojnie mogę polecić jako odskocznię od literatury, którą czyta się zazwyczaj :) Nawet nie tylko dla fanów gatunku :)
UsuńOj, oj za SF również nie przepadam, próbowałam czytać kilka książek z tego gatunku i niestety spotkało mnie rozczarowanie, dlatego nie sadzę, żebym przekonała się do tej książki, chociaż znając moje doświadczenia czytelnicze, wiem że w moim przypadku wszystko jest możliwe :-)
OdpowiedzUsuńKilka książek SF też mam na swoim koncie, ale postanowiłam się do końca nie zrażać i jeszcze kiedyś zrobię podejście do tego gatunku, ale tym razem myślę przeczytać coś z klasyki gatunku. Jeśli po tym nadal nie będę w stanie wczuć się w ten świat, to odpuszczę sobie dalsze próby :)
UsuńNie ma to jak dobry featuring w literaturze :) Polecam Pratchetta i Gaimana "Dobry omen".
OdpowiedzUsuń