Droga do zbawienia
Janusz Koryl, Ceremoniawydawnictwo: Dreams
data wydania: 5 marca 2012 r.
liczba stron: 199
ISBN: 978-83-932877-9-6
ocena: 5/6
Od trzech lat w naszej wsi krzyżuje się ludzi. Dokładnie tak, krzyżuje albo jeśli pan woli, uśmierca na krzyżu. Co roku w Wielki Piątek ginie w ten sposób jeden mężczyzna.
Kiedy Rafał Kamiński, dziennikarz „Głosu Podkarpacia” przeczytał anonimowy list przesłany do redakcji gazety, stwierdził, że to na pewno makabryczny żart. Za namową naczelnego postanawia jednak przyjrzeć się bliżej tej sprawie, a przy okazji dorwać żartownisia z chorym poczuciem humoru. Udaje się do wsi Polana w Bieszczadach, by przyjrzeć się bliżej zagadce trzech krzyży stojących na szczycie wzgórza Baszta. Wkrótce okazuje się, że list wcale nie był ponurym żartem, a niebezpieczeństwo badania sprawy jest znacznie realniejsze niż się to na początku wydawało.
Muszę przyznać, że powieść Janusza Koryla mile mnie zaskoczyła. Brutalne morderstwa o podłożu religijnym, wartka, trzymająca w ciągłym napięciu akcja, dobrze nakreślone postacie ‒ i to wszystko z akcją rozgrywającą się w naszych rodzimych Bieszczadach. Można powiedzieć, że autor zawarł w Ceremonii esencję kryminału skandynawskiego, z tą tylko różnicą, że wszystko dzieje się nie w dalekiej, mroźnej Skandynawii, a na naszym podwórku.
Jestem skłonna nawet powiedzieć, że w pewien sposób książkę czytało mi się lepiej ze względu na osadzenie akcji w Bieszczadach, które osobiście znam bardzo dobrze, aczkolwiek samej wsi Polana nie znam. I jakoś ‒ po lekturze książki ‒ poznać nie mam ochoty.
Jak wspomniałam wcześniej, akcja powieści jest żwawa, nie ma w niej rozwlekłych opisów, autor postawił na wartki ciąg wydarzeń. Czytając Ceremonię nie sposób się nudzić. Ze względu na to oraz na objętość książki ‒ niecałe 200 stron ‒ i długość rozdziałów, jest to lektura na jeden wieczór, lecz w tym przypadku na pewno nie jest to żadna wada.
Czytając ostatnie rozdziały i epilog byłam jednak nieco rozczarowana zakończeniem sprawy, a konkretniej jego brakiem ‒ w mojej ocenie. Można powiedzieć, że fabuła nie została wyraźnie zakończona i w związku z tym pozostaje zastanowić się czy był to zabieg celowy, czy brak pomysłu na finał ze strony autora. Mimo to, to jeśli o mnie chodzi, Ceremonia nie jest na pewno ostatnią książką Janusza Koryla jaką przeczytałam.
.jpg)
Brzmi ciekawie! Rzadko czytuję w sumie książki tego typu, ale tej czemu nie? ;) Może jak kiedyś, gdzieś się natknę ;)
OdpowiedzUsuńCzytałam "Sny" Koryla, i książka bardzo, ale to bardzo mi się podobała, gównie za sprawą dusznego klimatu i świetnej intrygi, dlatego koniecznie muszę przeczytać "Ceremonię" i oczywiście "Urojenie", które łazi za mną non stop :-)
OdpowiedzUsuńO "Snach" czytałam dużo dobrego, a "Urojenie" zaintrygowało mnie swoją okładką ;) Teraz tylko muszę je dorwać i przeczytać ;)
UsuńZainteresowałaś mnie tą książką... Z przyjemnością po nią sięgnę ;)
OdpowiedzUsuńW planach mam "Urojenie", ale po Twojej recenzji stwierdzam, że muszę przeczytać wszystkie jego książki, bo skoro ta jest równie dobra, nie wątpię, że inne nie są. ;]
OdpowiedzUsuń