Rozliczając przeszłość
Jennifer Weiner, Z dala od domutytuł oryginału: Fly Away Home
przekład: Monika Popławska
wydawnictwo: Sonia Draga
data wydania: 6 lutego 2013 r.
liczba stron: 484
ISBN: 978-83-7508-546-4
ocena: 6/6
Na początku zachwyciła mnie okładka: prosta, lecz zarazem wiele mówiąca. Potem przeczytałam opis wydawcy na tylnej okładce książki i zastanowiłam się: czy powieść będzie idealizowała instytucję małżeństwa jako sakramentu składanego raz w życiu i nieliczącego się z późniejszymi wydarzeniami w życiu, czy może autorka okaże się wojującą feministką, która w mniej lub bardziej delikatny sposób potraktuje mężczyznę łamiącego przysięgę wierności małżeńskiej, stając tym samym murem za zdradzoną kobietą. Okazało się jednak, że ani pierwsze, ani drugie, bowiem powieść opowiada o czymś zupełnie innym.
Sylvie Woodruff od ponad trzydziestu lat jest przykładną żoną dla senatora Richarda Woodruffa. Poświęciła dla niego nie tylko swoją obiecującą karierę prawniczą, lecz także podporządkowała mu swoje życie, a nawet w pewnym sensie również i życie ich dwu córek, Diany i Elizabeth, Lizzie. Jednakże cały jej wszechświat się zawalił, kiedy do mediów trafiła informacja o romansie senatora z dużo młodszą asystentką. Początkowo Sylvie nie potrafi uwierzyć w to, co słyszy i widzi. Jakim cudem jej mąż, miłość jej życia, znalazł się w ramionach innej kobiety, która w dodatku mogłaby być jego córką. Początkowy szok wywołany niespodziewaną informacją sprawia, że Sylvie postanawia zastanowić się nad całym swoim dotychczasowym życiem, nad swoimi celami oraz nad samą sobą, czy jest kobietą, którą zawsze chciała się stać. W tym celu postanawia opuścić dom i niewiernego męża i wyjeżdża do domku letniskowego w Connecticut, należącego do jej rodziny od lat. Tam postanawia rozliczyć się ze swoją przeszłością i pomyśleć o przyszłości, która będzie inna od tej, którą początkowo planowała i wymarzyła.
Z dala od domu jest powieścią o trzech kobietach i ich problemach z mężczyznami. Historia jest bowiem opowiadana z punktu widzenia Sylvie oraz jej dwu córek: Diany i Lizzie. Każda z nich ma do opowiedzenia swoją historię, z którą przeplata się wątek zdrady męża Sylvie, Richarda.
Diana, starsza córka, jest wziętą lekarką, żoną i matką sześcioletniego, nieco zagubionego chłopca o imieniu Milo. Dla każdego patrzącego z boku na jej małą rodzinę, małżeństwo Diany i Garry’ego jest idealne, lecz tak naprawdę za drzwiami domowej sypialni kłębią się tłumione przez Dianę emocje i rozterki. Wplątała się bowiem w romans ze swoim o pięć lat młodszym studentem. Uczucia nią targające są tak mocne, bowiem jej kochanek, Doug, bardzo przypomina jej pierwszego chłopaka, Hala, który był jej pierwszą i jedyną jak dotąd miłością. Kiedy Hal z nią zerwał, zdecydowała się dosłownie zaaranżować małżeństwo z Garrym, facetem, co do którego ma całkowitą pewność, że jej nigdy nie zostawi. Jak się jednak okazało, tłumione emocje spowodowane niezbyt udanym pożyciem seksualnym i niedopasowaniem charakterów, wybuchają nagle i są na tyle silne, że nie może się to skończyć dobrze.
Z kolei Lizzie, młodsza córka senatorskiej pary, uważana jest za czarną owcę w rodzinie. Była narkomanka i alkoholiczka po kilku odwykach, bez wykształcenia (co jest skrzętnie ukrywane przed mediami), lecz o artystycznej, wrażliwej duszy. W wieku dwunastu lat została wykorzystana seksualnie przez syna sąsiadów, co w opinii Sylvie miało decydujący wpływ na późniejsze uzależnienie od narkotyków i procentów. Choć zmieniła się, nikt w to nie wierzy, mając ciągle w pamięci jej nie tak dawne problemy wywołane przez uzależnienie.
Z dala od domu jest książką o zaufaniu, potrzebie kochania i przebaczeniu oraz o tym, jak bardzo można się zatracić w poświęceniu się drugiemu człowiekowi i jakie niesie to za sobą konsekwencje. Lecz nie kończy się tak, jak pewnie większość czytelników będzie zakładać na samym początku lektury. Nie ma wzruszających, przewidywalnych zakończeń poszczególnych wątków. Tak, jak w prawdziwym życiu, nic nie jest do końca pewne.
Postacie wykreowane przez Jennifer Weiner są bardzo wyraziste, głębokie oraz budzące uczucia: współczucia dla Sylvie, niechęci do Diany (które jednak później, bardzo powoli, zmienia się w cieniutką nić sympatii i współczucia) oraz dużą dozą sympatii dla najmłodszej Lizzie. Do książki dużo wnosi również postać babci Selmy, matki Sylvie, emerytowanej sędzi Sądu Najwyższego, 86-letniej kobiety o ostrym umyśle i ciętym języku. Tej kobiety nie da się nie lubić, a jej wypowiedzi wywołują uśmiech na twarzy.
W książce o mężczyznach powiedziane zostało sporo, lecz nie zostali wysunięci na pierwszy plan. Stanowią tło dla relacji damsko-męskich i rodzinnych. Ponadto dużo dla zrozumienia powyższych dają wspomnienia wszystkich trzech kobiet, których w książce spotyka się dużo, lecz nie są przytłaczające, a wnoszą naprawdę dużo do powieści i pomagają zrozumieć relacje panujące w rodzinie Woodruffów.
Najnowsza powieść pani Weiner opowiada historię, która mogła się przytrafić każdemu. „Rozwody zdarzają się codziennie i jeszcze nikt z tego powodu nie umarł”, stwierdza w pewnym fragmencie Lizzie, i ma całkowitą rację.

Chyba robisz mi to na złość ;-)
OdpowiedzUsuńMiałam możliwość przeczytania tej książki, ale nie przekonała mnie jej fabuła. Wydawało mi się, że będzie za sielsko, za słodko i w ogóle mdło, dlatego wybrałam "Pieprz z miodem", notabene powieść jest świetna. Jednak po Twojej recenzji będę musiała ostro kombinować nad zdobyciem i przeczytaniem powieści Jennifer Weiner, bo ani kasy, ani czasu u mnie nie uzna :<
Też na początku myślałam, że książka będzie mdła, słodka i w ogóle szczęśliwe - mimo wszystko - love story. Całe szczęście okazało się inaczej :) Musisz koniecznie przeczytać - tak jak ja "Pieprz z miodem" ;)
UsuńKsiążka wydaje się interesująca, o czym świadczy również maksymalna ocena. Na pewno rozejrzę się za nią. :)
OdpowiedzUsuńZachęciłaś nas, nawet bardzo ;)
OdpowiedzUsuńOkładka rzeczywiście intryguje :-) Chętnie zapoznam się też z fabułą, zwłaszcza po przeczytaniu takiej recenzji :-)
OdpowiedzUsuń