
O tym, jak zepsuć dobry pomysł na kryminał
Steve Hamilton, Zimny dzień w Rajutytuł oryginalny: A Cold Day in Paradise
przekład: Sławomir Kędzierski
cykl: Alex McKnight tom 1
seria wydawnicza: Kryminał z klasą
wydawnictwo: Amber
data wydania: 20 października 2008 r.
liczba stron: 240
ISBN: 978-83-241-3186-0
ocena: 2/6
Powieści kryminalne kojarzą mi się z dreszczem emocji, ciągłego napięcia towarzyszącemu niecierpliwemu przewracaniu strony, by dowiedzieć się kto w końcu zabił. Myślałam, że tak samo będzie w przypadku Zimnego dnia w Raju autorstwa Steve’a Hamiltona. Niestety mocno się przeliczyłam.
Z początku powieść Hamiltona wydawała się obiecująca. Oto Alex McKnight, były policjant, który w wyniku strzelaniny traci partnera, sam zostając raniony trzema kulami. Dwie z nich lekarzom udaje się wyciągnąć, ostatnia utkwiła zbyt blisko serca. Po odejściu z policji wyprowadza się na północ kraju, w okolice, gdzie mieszkał w dzieciństwie. Zajmuje się wszystkim po trochu, starając się ułożyć swoje życie na nowo. Czternaście lat później przypadek sprawia, że podejmuje pracę jako prywatny detektyw. Wkrótce po tym powraca jego upiór z przeszłości, Maximilian Rose, facet, który zabił jego partnera, a jego samego postrzelił. Tylko jak to możliwe, aby Rose mógł wrócić, skoro usłyszał wyrok dożywocia i przebywa w więzieniu o zaostrzonym rygorze?
Tak, początek powieści jest ciekawy i naprawdę wciągający. Czyta się bardzo dobrze, z zapartym tchem, czyli tak, jak każdy dobrze napisany kryminał. I tak by było, gdyby coś się nie zepsuło od mniej więcej połowy książki. Robi się coraz nudniej, coraz mniej jest napięcia towarzyszącemu rozwojowi wydarzeń. Jeśli chodzi o mnie, to musiałam się niejako zmusić do dokończenia tej książki.
Napis na okładce głosi, że jest to: „Poruszający do głębi kryminał o przeszłości, która powraca i chwyta teraźniejszość za gardło”. Kryminał o powracającej przeszłości jest to jak najbardziej. Ale żeby poruszał do głębi? Co to, to nie. Dlaczego? Przeczytajcie ostatni rozdział książki. Nie żebym Wam źle życzyła, po prostu przekonacie się na własne oczy jak na pewno nie wygląda poruszający do głębi kryminał.
Najbardziej zawiodła mnie postać Alexa McKnighta, głównego bohatera. Sam pomysł na niego był bardzo dobry, ale autor spieprzył sprawę w feralnym ostatnim rozdziale. Alex McKnight, ostatni sprawiedliwy, policjant z kilkuletnim doświadczeniem coraz łatwiej daje się wciągnąć w wydarzenia, jakby zupełnie był pozbawiony słynnego policyjnego szóstego zmysłu. I jest tym wielce zaskoczony. Podobnie postać Sylvi. Stereotypowa kobieta, która zdradza męża z jego najlepszym przyjacielem, nie mając odwagi od niego odejść, bo w końcu kiedyś wydawało się jej, że może trochę go kochała. O losie...
Zakończenie książki wydaje się być pisane na przymus, czuć w nim dużo kombinatorstwa, które w zamierzeniu miało (chyba) w prosty sposób wyjaśnić pokręcone rozwiązanie zagadki.
Z okładki wyczytałam, że Zimny dzień w Raju to pierwsza część wielotomowej serii z Alexem McKnightem w roli głównej. Cóż, to ja już chyba podziękuję.
Cykl Alex McKnight:
| Zimny dzień w Raju | Zima pełni księżyca | W pogoni za wiatrem | North of Nowhere |
| Blood is the Sky | Ice Run | A Stolen Season | Beneath the Book Tower: An Alex McKnight Short Story |
| Misery Bay | Die a Stranger | Let It Burn |
| Blood is the Sky | Ice Run | A Stolen Season | Beneath the Book Tower: An Alex McKnight Short Story |
| Misery Bay | Die a Stranger | Let It Burn |
Podaruję sobie ;)
OdpowiedzUsuńZapisz się koniecznie na konkurs tutaj: http://zlodziejka-ksiazek-buba.blogspot.com/2013/02/roczek-urodzinowy-konkurs.html :)
Przeczytałam tę książkę, ale szła mi dość opornie. Muszę przyznać, że dopiero za drugim podejściem (po kilku miesiącach przerwy) udało mi się ją skończyć.
OdpowiedzUsuń