Niewolnictwo Sp. z o.o.
Lydia Cacho, Niewolnice władzy. Przemilczana historia międzynarodowego handlu kobietamitytuł oryginalny: Esclavas del poder: Un viaje al corazon de la trata sexual de mujeres y niñas en el mundo
przekład: Katarzyna Kuś, Paweł Wolak
wydawnictwo: MUZA S.A.
premiera: 20 listopada 2013 r.
liczba stron: 352
ISBN: 978-83-7758-192-6
Oficjalnie niewolnictwo jest zakazane we wszystkich krajach świata, nawet tych najbardziej prymitywnych. Prawda jest jednak taka, że nadal praktykowane jest ono niezwykle często i szeroko, przybierając przy tym formy coraz bardziej szokujące i odbierające wiarę w ludzką dobroć. Najbardziej powszechnymi formami współczesnego niewolnictwa są kolejno międzynarodowy handel dziećmi oraz międzynarodowy handel kobietami. Najbardziej szokujące jest to, że zarówno dzieci, jak i kobiety są w jego ramach zmuszane do prostytucji. O tym właśnie, o współczesnym niewolnictwie, handlu kobietami i dziećmi na potrzeby szeroko pojętego seksbiznesu, traktuje najnowsza powieść Lydii Cacho, meksykańskiej dziennikarki, kobiety, która walcząc o wolność kobiet zmuszanych, w ramach handlu żywym towarem, do prostytucji, zapłaciła już wysoką cenę, lecz mimo to nie poddała się i nadal kontynuuje to, co przed laty zaczęła.
W tej chwili, spacerując pod azjatyckim słońcem, nie jestem ani dziennikarką, ani działaczką na rzecz praw człowieka. Jestem po prostu kobietą, która wędruje szlakiem zła, szukając kogoś, kto zna, być może utopijne, rozwiązanie problemu, jak uchronić ludzkość przed swoim własnym okrucieństwem.
Im bardziej zagłębiałam się w lekturę zbioru reportaży autorstwa pani Cacho, tym coraz większym darzyłam ją szacunkiem. Jako reporterka śledcza, Lydia Cacho była wielokrotnie zastraszana, grożono jej czekającymi ją konsekwencjami, a nawet śmiercią. W 2005 roku, na kilka miesięcy przed premierą książki Demony Edenu, w której zdemaskowała meksykańską siatkę ludzi (w skład której wchodzili również wpływowi biznesmeni i politycy), zajmującymi się rozpowszechnianiem materiałów o treści pedofilskiej, została aresztowana i oskarżona o zniesławienie. W trakcie aresztu była torturowana, zaś dwa lata później omal nie zginęła w wypadku samochodowym na kilka dni po tym, jak składała zeznania przeciwko jednemu z biznesmenów, którego nazwisko ujawniła w przedstawionej powyżej książce. Mimo wspomnianych już gróźb, niesprawiedliwych oskarżeń, Cacho w dalszym ciągu walczy o prawa człowieka, koncentrując się na pomocy kobietom uwikłanym w brutalny świat pornokracji.
(...) Po jakimś czasie zaszła w ciążę. Ojcem dziecka jest żonaty mężczyzna. Urodziła dziewczynkę o czarnych oczach i o takim samym jak u niej, smutnym wyrazie twarzy. (...) Najbardziej zależy jej na tym, by odseparować córkę od handlarzy ludźmi. Pytam, czy ojciec dziecka ma takie samo zdanie jak ona. Da wpatruje się w swoje krótkie, zaniedbane paznokcie. Ojcem jest policjant, który często chodzi do domów publicznych. Mówi, że jak córka dorośnie, sam sprawdzi, czy nadaje się na prostytutkę.
Schemat w każdym kraju jest taki sam: młode dziewczyny, pozostające bez pracy we własnym kraju, trafiają na cudowną ofertę pracy za granicą jako pomoc domowa, sprzątaczka, kelnerka czy sekretarka. Będąc już daleko od domu są kolejno pozbawiane paszportów i pieniędzy (by nie mogły uciec), brutalnie gwałcone (które to gwałty są często filmowane, by mogły później służyć jako narzędzie szantażu) i w końcu wmawia się im, że teraz muszą odpracować dług, który wraz z postawieniem nogi w obcym kraju, okazuje się wynosić od kilku do kilkunastu tysięcy dolarów. Tylko w nielicznych przypadkach jakiejś kobiecie uda się go faktycznie odpracować i wyzwolić się z niewoli. Większość z nich pozostaje prostytutkami do, mówiąc brzydko, terminu przydatności do spożycia. I nawet wtedy pozostają z niczym.
Cacho w swoich reportażach nie porusza wyłącznie tematyki seksualnego niewolnictwa, lecz rozszerza jego aspekty o problematykę taką jak: handel narkotykami, pranie brudnych pieniędzy, przestępczość zorganizowana czy stosowanie przez wojsko gwałtu jako broni. Po dokładnym przyjrzeniu się tym tematom byłam wstrząśnięta, że tak naprawdę wszystko opiera się na handlu kobietami, na przestępczym seksbiznesie.
Według Międzynarodowej Organizacji do spraw Migracji (OIM) 16 czerwca 2007 roku w miejscowości Tulkarm, położonej na północnym zachodzie Zachodniego Brzegu, pewien Palestyńczyk sprzedał swoje dwie córki, trzynastolatkę i czternastolatkę, dwóm siedemnastoletnim braciom z obozu dla uchodźców Quadura. Młodzi mężczyźni zapłacili za nie 1150 dinarów jordańskich (1600 dolarów). Rok później młodsza dziewczynka trafiła do szpitala z powodu obfitego krwawienia z pochwy. Widać u niej było oznaki maltretowania. Badania wykazały również, że jest w ciąży. (...) Bracia zostali aresztowani pod zarzutem seksualnego wykorzystywania nieletnich. Sędzia uznał, że skoro ojciec sprzedał dziewczynki, które następnie splamiły swój honor (ponieważ utraciły dziewictwo), to jedynym wyjściem jest zamążpójście. Proces odbył się w obecności sprawców, ale ofiary nie zostały wpuszczone na salę sądową i nie mogły złożyć zeznań. Sprawę zamknięto, a dziewczynki poślubiły swoich nabywców.
Szokującym jest również fakt, że niektóre z kobiet, które były zmuszane do oddawania się mężczyznom za pieniądze, po jakimś czasie przestały uważać się za ofiary i przeszły do roli oprawców, rekrutując nowe dziewczyny i kobiety, i zmuszając je do przeżycia tego samego losu, którego doświadczyły one same.
Autorka nie ogranicza się do podawania tylko przykładów z regionów takich jak Turcja, Birma, Izrael czy Japonia, lecz atakuje swoje własne podwórko i pokazuje przebieg oraz sylwetki osób zajmującym się handlem kobietami w Meksyku. Jednakże bez względu na region, liczby, które podaje, są wstrząsające. Dzięki nim poznaje się ogrom okrucieństwa, bezduszności, jaki wiąże się z handlem żywym towarem.
Niewolnice władzy nie są książką dla osób o słabych nerwach, naprawdę. Gdy ją czytałam wielokrotnie ciarki przechodziły mi po plecach, a w oczach zbierały się łzy. Autorka bowiem pokazuje w niej nie tylko kulisy procederu, który dotykał kobiety młodsze lub starsze, lecz też i dzieci. Niekiedy te kilkuletnie:
(...) Nagle wyrzuca z siebie po angielsku: „That’s it, baby girl... Good job”. Jestem zdziwiona. Jej amerykański akcent jest perfekcyjny. „Wiem, kto ją tego nauczył”, mówi Sue. Później dowiadujemy się, że handlarze żywym towarem używali tego zwrotu jako pochwały, gdy posłusznie zrobiła yum-yum (seks oralny) lub pozwalała, by zgwałcił ją klient. Jeśli chciała, by gwałt trwał krócej, musiała się uśmiechać i całować swojego oprawcę.
W seksbiznesie nie ma znaczenia kultura, poziom życia społeczeństwa, religia czy przestrzeganie prawa. Pornokracja żyje własnymi prawami, które równają się pogwałceniu – dosłownym i w przenośni – praw kobiet. W trakcie lektury bardzo często z ust męskich rozmówców dziennikarki padało stwierdzenie, że „te dziewczyny urodziły się prostytutkami. One to lubią”. Nawet stwierdzenie, że „to ludzie ludziom zgotowali taki los” wydaje się mało adekwatne do okropności przedstawionych w książce.
Nie powiem, że książkę polecam, bo wydaje mi się, że słowa te są wielce niestosowne w stosunku do tematyki, która została przedstawiona w Niewolniach władzy. Jedyne, czego jestem pewna, to fakt, że nie można obok niej przejść obojętnie, a już po lekturze pozostaje na długo w pamięci. Ten reportaż naprawdę rozdziera serce. Mną osobiście zbiór reportaży pani Lydii Cacho wstrząsnął, dlatego też nie wystawię jej oceny na serwisie czytelniczym, z którego korzystam, czyli lubimyczytac.pl. Bo jak można ocenić ludzką krzywdę i cierpienie?
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję
panu Rafałowi z Business and Culture oraz Wydawnictwu MUZA S.A.
panu Rafałowi z Business and Culture oraz Wydawnictwu MUZA S.A.


Raczej książka nie dla mnie... Nie sądzę, że by mi się spodobała.
OdpowiedzUsuńI to jest prawdziwa feministka. Wiem jak to zabrzmi, ale kobieta ma jaja większe niż większość facetów...
OdpowiedzUsuńZgadzam się 100%...
UsuńBardzo trudny temat, ale chętnie przeczytam tę książkę.
OdpowiedzUsuńPowiem Ci tylko, że po lekturze nie pozostaniesz obojętna na ten temat.
UsuńKsiążka na pewno nie łatwa, ale myślę, że wartościowa. Jak będę miała okazję, to przeczytam :)
OdpowiedzUsuń