Możesz...?
Stephen King, Miserytytuł oryginalny: Misery
przekład: Robert P. Lipski
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: 8 kwietnia 2013 r.
liczba stron: 448 [pocket]
ISBN: 978-83-7839-277-4
okładka: miękka
Misery to książka, którą wybraliście dla mnie w pierwszej ankiecie akcji Pomóż Wiedźmie przeczytać książkę. W sumie mogłam się spodziewać, że na nią padnie, bo z reguły tak bywa, że powieści Mistrza Horroru przykuwają uwagę wszystkich, bez względu na to czy zostały wydane kilka dekad temu, czy też są nowościami. Wrócę jednak do tematu, czyli do Misery. I choć jest to jedna z popularniejszych historii Kinga, to ja nie czuję się nią w pełni usatysfakcjonowana.
Paul Sheldon to popularny pisarz tanich romansów. Jego cykl książek o Misery przyniósł mu ogromną popularność wśród damskich czytelniczek, z których każda kolejna ogłasza się jego najzagorzalszą fanką. Lecz Paul ma dosyć, nie chce już dłużej pisać o naiwnie rozkosznej Misery, toteż w ostatniej swojej książce ją uśmierca. Teraz, mając wolną rękę (i głowę) postanawia skupić się na innej historii. „Szybkie samochody” to jego nowe dzieło, które ma pokazać go w zupełnie innym świetle. Kiedy pewnego wieczoru wsiada pijany za kierownicę, ulega poważnemu wypadkowi. Budzi się w domu byłej pielęgniarki, Annie Wilkes, która wyciągnęła go z wraku samochodu. Kobieta jest zafascynowana Paulem i jego talentem literackim, lecz wszystko się zmienia, gdy kończy czytać „Dziecko Misery”. Życie Paula zamienia się w koszmar...
W książce wszystko poszłoby pewnie zgodnie z planem... ale w życiu, cholera, zawsze panował potworny bałagan.
Choć mam już na koncie przeczytanych kilka powieści Kinga, to muszę przyznać, że Misery jest jedną z tych słabszych. Nie pod względem historii czy psychologii postaci, bo to wyszło mu bardzo dobrze, ale im bardziej zagłębiałam się w lekturze, tym większe odnosiłam wrażenie, że jest przegadana. Na dobrą sprawę do połowy książki byłam znużona lekturą i kilkakrotnie
złapałam się na tym, że chętnie bym ją odłożyła na bok i sięgnęła po
inną książkę. Słowa, słowa, słowa... Oczywiście bliżej końca powieści sytuacja się zmienia i zaczyna się coś dziać. Zgodzę się ze stwierdzeniem, że Paul, który z wypadku wyszedł z pogruchotanymi nogami, niewiele może przyczynić się do ucieczki od Annie. Leży przykuty do łóżka i na dobrą sprawę jedyne, co może zrobić, to rozmyślać. Niemniej jednak czegoś mi w tych fragmentach brakowało. Dłużyły mi się też rozdziały, w których można zapoznać się z postępami prac Paula, który na specjalne życzenie Annie zaczyna pisać nową historię. Jak dla mnie nic nie wniosły do powieści, jedynie powiększając jej objętość.
Jeśli chodzi o główne postacie, Paula i Annie, to muszę przyznać, że zostały przedstawione rewelacyjnie. Pisarz, który za wszelką cenę chce uwolnić się od swojej psychotycznej fanki. Cierpiący na brak weny i coraz silniejsze uzależnienie od leków przeciwbólowych. Po drugiej stronie stoi była pielęgniarka, kobieta o potężnej posturze i chorej psychice. W jednej chwili zachowuje się jak nieśmiała pensjonarka, która z uwielbieniem w oczach patrzy na swojego ulubionego pisarza, by za moment, z niewyjaśnionej przyczyny, zamienić się w żądną krwi kobietę, która potrafi zadać ból.
Warsztatowo King jest bez zarzutu. Pisze dobrze, tworzy ciekawą historię i rozbudowuje ją o kolejne zwroty akcji. Niemniej jednak muszę przyznać, że rozczarowało mnie zakończenie Misery. Nie tego oczekiwałam – a liczyłam na coś mocnego, co spowodowałoby, że szczęka z hukiem uderzyłaby o podłogę – było... delikatnie? W każdym bądź razie jak dla mnie ta historia mogłaby się skończyć kilka rozdziałów wcześniej (nie chcę spoilerować, ale osoby, które czytały tę powieść zapewne wiedzą o który konkretnie moment mi chodzi).
Podsumowując: Misery nie jest najlepszą książką Kinga, którą czytałam – to miejsce w dalszym ciągu zajmuje Bastion. Niemniej jednak nie jest to powieść zła. Jest dobrze, ale nic ponadto. Może czegoś w niej nie zrozumiałam albo przegapiłam jakiś istotny fragment. Nie wiem. Kinga lubię i w dalszym ciągu będę czytać jego powieści, ale Misery szczególnego miejsca w mojej pamięci nie zajmie.
Powieść przeczytana w ramach akcji Pomóż Wiedźmie przeczytać książkę.
Powieść przeczytana w ramach akcji Pomóż Wiedźmie przeczytać książkę.

Siedze sobie na swoim "odwyku" od Kinga po ostatniej, rozczarowującej lekturze. Tej nie czytałam i pewnie kiedyś po nią sięgnę. :)
OdpowiedzUsuńJedna z popularniejszych, więc pewnie tak :)
UsuńStephen King jest jednym z moich ulubionych autorów. Z przyjemnością czytam każdą jego książke, bez wzgledu na to czy jest nudna czy nie, ponieważ uważam, że każda jego książka coś w sobie ma. Na "Misery" mam wielką ochote :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
W takim razie do lektury! A nuż Ci się spodoba :)
UsuńJedna z książek Kinga, na którą mam ogromną ochotę. W ogóle chciałabym szerzej poznać twórczość autora, a do tej pory słyszałam, że Misery to jeden z lepszych jego tytułów. No cóż, przeczytam jak zdobędę i skonfrontuję sobie to, co o niej napisałaś ze stanem rzeczywistym i między innymi na tej podstawie sobie wyrobię o niej zdanie. A i tak jestem jej mega ciekawa.
OdpowiedzUsuńBo jest jedną z najbardziej popularnych. O ile się nie mylę, to w rok po jej wydaniu przyznano mu jakąś prestiżową nagrodę literacką.
Usuń"W sumie mogłam się spodziewać, że na nią padnie, bo z reguły tak bywa, że powieści Mistrza..." i tyle w temacie naszej którejś tam rozmowie, że wygra Gaiman! OSZUSTKA!
OdpowiedzUsuńA ja nie przeczytałam jeszcze ani jednej książki Kinga. Wiem, że powinnam spłonąć na stosie, zostać wywieziona na taczce z gnojem poza miasto czy też non stop śnić jak to przylazłam nago do roboty (amerykańskie nastolatki podobno ciągle śnią ten koszmar: przychodzą nago do szkoły... nie wiem, nie rozumiem, nie wnikam), ale przygodę z Kingiem rozpoczęłam sięgając po filmy. Jako filmy, większość bardzo mi się podobała, ale nie zachęcały do sięgnięcia po książki. Film się rządzi innymi prawami niż książka i jak tak sobie pomyślałam, że do tego wszystkiego co mam w filmie, miałyby dojśc jeszcze przemyślenia, rozmyślania, opisy przyrody i inne rzeczy, to pozostałam przy filmach :D Aczkolwiek mam na półce Carrie XD
Tak, teraz od oszukistek będzie mnie wyzywać, bo znowu się jej nie uda wygrać w kolejnej ankiecie... Co za ludź... :P
UsuńA Kinga proszę czytać! Taki "Bastion" na przykład to rewelacyjna sprawa :)
Próbuję wyjść z odrobiną twarzy z tej przegranej :)
UsuńOczywiście mam zamiar przeczytać i nie zrażam się twoją opinią, bo jak dotąd styl Kinga mi się bardzo podobał, mimo że mam świadomość celowego wydłużania fabuły :P Narobiłaś mi apetytu na książki Kinga. Najpierw "Pan Mercedes", teraz "Misery" :)
OdpowiedzUsuńKurczę, fajna jestem ;) Potrafię zachęcić do książki, która mnie nie zachwyciła ;)
UsuńRacja, powinnaś ten dar jakoś wykorzystać :D
UsuńJeszcze nie czytałam :)
OdpowiedzUsuńWięc wszystko przed Tobą :)
UsuńO kurczę, to mnie teraz zastrzeliłaś... "Misery" uważam za jedną z najlepszych powieści Mistrza z tych nie-horrorowych... :(
OdpowiedzUsuńMi niestety nie spasowała... Czegoś mi w niej brakowało i przez ponad połowę strasznie mi się dłużyła :(
UsuńSwoją drogą jak czytam teraz recenzje innych czytelników, którzy zachwycają się "Misery", to zaczynam się zastanawiać co ze mną jest nie tak, że i ja nie mam podobnego zdania o niej...
Szkoda, ze Ci się średnio podobała, bo ja byłem nią zachwycony. Annie była tak cudownie zakręcona, że nie potrafiłem się od tej książki oderwać. A że jest przegadana? No trochę jest, ale oj tam... :D
OdpowiedzUsuńNie no, nie powiem, Annie była rewelacyjna. Paul tak nie zachwycał, ale jego największa fanka... :)
UsuńMusiałam dwa razy przeczytać Twoją recenzję = nie podobała Ci się? Wielka szkoda. Obawiam się, że jestem jedną z tych osób, które do tej lektury Cię gorąco namawiały a tu taki zonk. No cóż. Dla mnie "Misery" to majstersztyk, przeczytałam ją w całości na raz. Podobnie "Dolores Claiborne" - znajduje się ona w ścisłej czołówce najlepszych książek S.K. nie będących horrorami (chociaż pewnie mi nie wierzysz skoro za taką uznałam "Misery", ale mimo to polecam gorąco! ^^).
OdpowiedzUsuńNie tyle nie podobała się, co nie spełniła moich oczekiwań :) Za to "Dolores Claiborne" uwielbiam! Czytałam ją co najmniej dwa razy, a i film widziałam :)
UsuńNie czytałam ale mam zamiar
OdpowiedzUsuń:)
Super :)
Usuńmam tą książkę, ale jeszcze jej nie przeczytałam :)
OdpowiedzUsuńwww.nacpana-ksiazkami.bloog.pl
Liczy się fakt, że ją masz :)
UsuńA ja mam ja w planach ^^ (zapraszam do mnie , jestem tu od kilku dni ^^ http://66blackholestreet.blogspot.be/ )
OdpowiedzUsuńDobrze jest mieć plany :)
UsuńKing to już legenda, nic dodać, nic ująć :)
OdpowiedzUsuńCzytałam ją kilka lat temu i teraz niedawno i przy drugim czytaniu mam podobne odczucia jak Ty! Ja za to uwielbiam Wielki Marsz tego autora. Bastion i To nadal przede mną ;P
OdpowiedzUsuńDla mnie "Misery" jest na drugim miejscu, zaraz po "Dolores Claiborne" ;) "Bastionu" jeszcze nie czytałam.
OdpowiedzUsuń