
Królewski debiut
Stephen King, Pan Mercedestytuł oryginalny: Mr. Mercedes
przekład: Danuta Górska
cykl: Bill Hodges tom 1
wydawnictwo: Albatros
data wydania: 4 czerwca 2014 r.
liczba stron: 576
ISBN: 978-83-7885-936-9
okładka: broszurowa ze skrzydłami
Zapewne wielu z Was słysząc Stephen King, pomyśli o horrorach, które stały się znakiem rozpoznawczym tego autora. Jednakże kilka miesięcy temu pisarz postanowił spróbować swoich sił na zupełnie innym gruncie i popełnił powieść detektywistyczną, bo właśnie do tego gatunku należy zaliczyć Pana Mercedesa. I jak mu to wyszło? To się zaraz okaże.
Mglisty kwietniowy poranek. Przed City Center, gdzie mają się odbyć targi pracy, zaczyna zbierać się spora grupa bezrobotnych. Chwilę później w tłum wjeżdża rozpędzony szary mercedes, zabijając kilka osób i raniąc inne. Zanim na miejsce zdarzenia dociera policja, sprawca ucieka z miejsca zbrodni. Pół roku później. Emerytowany detektyw Hodges spędza kolejne dni w swoim domu przed telewizorem. Oglądając programy typu talk show, rozmyśla o samobójstwie. Pewnego dnia dostaje list od człowieka, który twierdzi, że to on sześć miesięcy wcześniej wjechał w tłum ludzi zgromadzonych przed City Center. Wiadomość od Zabójcy z Mercedesa, jak podpisana została poczta, odrywa byłego policjanta od dotychczasowej bezcelowej egzystencji i na nowo rozpala w nim zmysł detektywa. Tym bardziej, że sprawa, o której pisze przestępca, była jedną z nielicznych nierozwiązanych przez Hodgesa. Teraz zamierza doprowadzić ją do końca.
Stephen King debiutantem. Trochę trudno w to uwierzyć, ale tak właśnie stało się za sprawą Pana Mercedesa. Powieść detektywistyczna w wykonaniu mistrza horroru to sprawa o tyle ciekawa, co intrygująca. Bo czytelnicy, fani autora, z chęcią sprawdzą, jak mu wyszło zajęcie się innym gatunkiem literackim i czy jest w nim równie dobry jak w swoich historiach grozy. A udało się mu to nawet nieźle, aczkolwiek innowacyjnym pomysłem w przypadku fabuły się nie wykazał.
Akcja powieści prowadzona jest dwutorowo. Z początku czytelnik poznaje byłego detektywa, Hodgesa, który po przejściu na emeryturę zaczyna mieć myśli samobójcze. Dopiero otrzymanie wiadomości od sprawcy masakry pod City Center sprawia, że dostrzega w swoim życiu jakiś cel. Jest nim złapanie człowieka, który zabił i potwornie okaleczył niewinnych i bezbronnych ludzi. Jako że nie ma już uprawnień policyjnych, swoje śledztwo zaczyna prowadzić całkowicie prywatnie, cały czas zdając sobie sprawę z tego, czym może skończyć się odkrycie prawdy przez jego kolegów z pracy. Bardzo szybko poznaje się też antagonistę, tytułowego Pana Mercedesa. O ile postać emerytowanego detektywa jest nieco sztampowa, tak czarny bohater udał się Kingowi. Ma intrygujący rys psychologiczny, z każdym kolejnym rozdziałem coraz szczegółowiej przedstawiany czytelnikowi. Dzięki temu poznaje się jego mroczą przeszłość oraz czynniki, które go ukształtowały.
Fabuła powieści, z racji tego, że wydarzenia przedstawione są z dwu różnych punktów widzenia – Hodgesa i przestępcy – przeskakuje z jednego miejsca do drugiego. Niektórym czytelnikom może to sprawiać trudności, a czasem i dekoncentrować, bo istnieje prawdopodobieństwo, że po prostu zapomni się co zdarzyło się rozdział wcześniej. Choć taki zabieg nieco spowalnia tempo historii, to daje możliwość skonfrontowania dwu głównych bohaterów, pokazując różnice między nimi. Z jednej strony żywiołowość i niebywałą inteligencję, a także dziecinną irytację Pana Mercedesa, z drugiej wieloletnie doświadczenie oraz policyjny instynkt Hodgesa. Postacie te wzajemnie się uzupełniają i przez sporą część książki odbiorca zastanawia się czy spryt wygra ze znajomością życia.
Nie powiem, by Pana Mercedesa czytało się błyskawicznie. Jest to powieść ze sporą ilością fragmentów w pewien sposób przegadanych, rozwleczonych, ale w przypadku tej historii koniecznych. Gdyby je pominąć, książka straciłaby wiele ze swojej wartości. Bowiem oprócz pogłębionych rysów psychologicznych postaci, King pisze o coraz częściej spotykanej samotności w tłumie oraz wiążących się z nią problemach, z depresją na czele. Są to ważne tematy, które nie mogą być potraktowane po macoszemu. Lecz kiedy już przebrnie się przez te dłużące się rozdziały, napotyka się na część sprawiającą, że krew w żyłach zaczyna krążyć szybciej i trudno jest odłożyć książkę choć na moment. Szkoda tylko, że dzieje się tak już pod jej koniec historii.
W zeszłym roku King zapowiedział, że Pan Mercedes to pierwszy tom zaplanowanej przez niego detektywistycznej trylogii. Kolejna część, zatytułowana Finders Keepers (polski tytuł to Znalezione nie kradzione), ma trafić w ręce czytelników w czerwcu tego roku. Choć preferuję powieści grozy autora, to myślę, że zapoznam się i z wymienionym wyżej tytułem, chociażby po to, by przekonać się czy Mistrz Horroru radzi sobie z tematyką sensacyjną.
Cykl Bill Hodges:
| Pan Mercedes | Znalezione nie kradzione | Koniec warty |
Dziękuję!

Ech, ja jednak wolę Kinga w starym, dobrym stylu... :/
OdpowiedzUsuńWiesz, to nie jest zła książka, ale jak ktoś już się przyzwyczaił do mrocznej twarzy Kinga, to trudno będzie się mu przestawić.
UsuńPodchodzę do tego jak do jeża. Już mam za sobą podejście numer dwa. Bardzo słabo wyszło i znowu będę zaczynać od nowa. Albo dam sobie spokój. Chyba wolę horrorowego Kinga ;)
OdpowiedzUsuńDoskonale Cię rozumiem :)
UsuńJestem ciekawa Kinga w takim wydaniu ;) Nie zraża mnie, że zabrał się za inny gatunek - w końcu ileż można pisać tylko horrory?
OdpowiedzUsuńNiby tak, ale z racji tego, że napisał dużo horrorów to teraz czytelnikom jest trudno przestawić się na jakiś inny gatunek w jego wykonaniu ;)
UsuńJako fanka i kryminałów, i Kinga na pewno nie przejdę obok tej książki obojętnie. Nawet, jeśli akcja nie pędzi, a niektóre fragmenty są trochę przeciągnięte, to i tak skuszę się na tę powieść :)
OdpowiedzUsuńPodoba mi się takie nastawienie ;)
UsuńUwielbiam takie zabiegi w książkach, gdzie widzę coś oczami ścigających i ściganego XD Marzy mi się książka, gdzie dostanę sensację lub kryminał, gdzie treść będzie tylko i wyłącznie z perspektywy tego "złego". Mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi, ale na wszelki wypadek potłumaczę jeszcze :) Zawsze mamy sprawy, gdzie patrzymy na pracę policjantów/detektywów/innego ustrojstwa i od czasu do czasu, wsadzany jest tekst "oczami przestępcy", natomiast ja bym chciała wszystko oczami przestępcy XD Wiesz krew mu ubrudziła twarz, zacisnął ręce na szyi ofiary, rozkoszował się jak jeszczeniedenat łapał ostatni oddech, takie tam fajne rzeczy… jak uciekał przed policjantami, albo jaką czuł ekscytację, kiedy pisał list do prowadzącego sprawę Xd Noooo przeczytałabym coś takiego :) Co do Pana Mercedesa, to się wstrzymam i poczekam na opinię chociaż kolejnego tomu. Trochę boję się zaczynać serię, gdzie ktoś jest debiutantem. Zwłaszcza, że sensację i kryminały naprawdę lubię.
OdpowiedzUsuńOk, wyślę Ci kiedyś swój dziennik - tam jest prawie to samo :D
UsuńMoja skrzynka na listy ciągle pusta...
UsuńJak mówi stare chińskie porzekadło: jak facet powie, że coś zrobi, to to zrobi. I nie trzeba mu o tym przypominać co pół roku.
UsuńMam wrażenie, że już wszyscy czytali tę książkę, tylko nie ja :D
OdpowiedzUsuńLękam się tych przegadanych momentów, ale lubię powieści detektywistyczne, lubię też różne punkty widzenia, więc może nadejdzie dzień, że skuszę się na tę powieść ;-)
Ja tak mam z Przebudzeniem. Wszyscy wokół o nim mówią, a u mnie nadal na półce leży ;)
UsuńCzytałam, podobało mi się... choć i tak wolę horrory Kinga. A tak w ogóle, to nie jestem obiektywna, jeśli chodzi o tego pisarza;)
OdpowiedzUsuńWidziałam okładkę drugiej części - i podoba mi się ten parasol gdzieś w tle;) Tylko ten tytuł jakoś nie przekonuje, po angielsku (dla mnie) brzmi lepiej.
Btw, tytuł zapowiadanej na ten rok antologii opowiadań Kinga jest po prostu piękny;)
Mówisz o "The Bazaar of Bad Dreams"? :)
UsuńI ja powalona "Panem Mercedesem" nie byłam, niestety. Aczkolwiek nikt nie powiedział, że King MUSI pisac tylko horrory. :) Ma prawo próbowac swoich sił na innych polach. Tu wyszło mu...tak sobie. Może drugi tom będzie lepszy??
OdpowiedzUsuńJuż niedługo się o tym przekonamy :)
UsuńI ja trzymam za to kciuki! Bo pisać to on umie;)
UsuńMam za sobą Joyland, przede mną cała reszta Kinga. ale wolałabym zacząć od horrorów ;)
OdpowiedzUsuńJa Joyland jeszcze nie czytałam, ale w sumie akurat do tej powieści się nie spieszę :)
UsuńMam tę przewagę, że mnie te fragmenty nie nużą. Nie wiem dlaczego, ale King potrafi tak nudzić, że nadal wydaje mi się jakby opisywał coś fascynującego. Nie ukrywam też, iż ma on ciekawe podejście do przedstawiania małych społeczności - to szczególnie zwróciło moją uwagę w horrorach. Mam nadzieje, że skoro piszesz o tych poruszanych problemach, to obserwacja socjologiczna wciąż będzie stała na wysokim poziomie. Sprawdzę - zaraz po Joylandzie, który jest póki co na mojej Kingowej liście numerem 1 do zdobycia :P
OdpowiedzUsuńJa z przykrością zauważyłam, że King momentami zaczyna mnie nudzić... O czym zresztą wspomnę w recenzji "Misery"...
UsuńJa tam przeczytałam błyskawicznie ;) I już się cieszę na kolejną powieść - nie miałam pojęcia, że jest to początek trylogii ;)
OdpowiedzUsuńFajnie, że Ci się podobała :) I ja przeczytam drugą część, ale nie powiem, bym wyczekiwała jej z utęsknieniem ;)
UsuńJak kocham Kinga, tak do Pana Mercedesa nie mogę sięprzekonać, chyba jednak wolę, jak mi Stephen wywołuje gęsią skórkę... :)
OdpowiedzUsuńMimo wszystko, biorąc pod uwagę inne książki Kinga, Pan Mercedes jest bardzo fajną odskocznią od horrorów. Moim zdaniem przynajmniej jest bardzo ciekawie przedstawiony bohater/przestępca/Pan Mercedes. Może mam słabośc do "złych" ale strasznie polubiłam jego inteligencje i spryt powiazany z odrobiną humoru. hah, no cóż, kto co lubi, prawda?
OdpowiedzUsuńZapraszam także do mnie: http://opiniumkosa.blogspot.com/2015/01/pan-mercedes-czyli-historia.html
Pozdrawiam :)
Chciałabym przeczytać, ciekawe, jak by mi się spodobała ;)
OdpowiedzUsuńZawiodłam się na tej książce. Przygotowałam się na mocną powieść o mordercy chorym psychicznie, a dostałam dość banalnie skonstruowany kryminał z nieprawdopodobnie szybkim i kiepskim zakończeniem. Liczę na to, że „Misery” i „Cmętarz zwieżąt” (zawsze się waham, pisząc ten tytuł :) ) bardziej przypadną mi do gustu.
OdpowiedzUsuń