Nothing is true, everything is permitted
Oliver Bowden, Assassin’s Creed: Renesanstytuł oryginalny: Assassin’s Creed: Renaissance
przekład: Tomasz Brzozowski
cykl: Assassin’s Creed tom 1
wydawnictwo: Insignis
data wydania: 10 listopada 2010 r.
liczba stron: 488
ISBN: 978-83-61428-32-9
okładka: miękka
Seria przygodowych gier Assassin’s Creed od dawna znajduje się na liście moich ulubionych. W sumie zainteresowałam się nimi przypadkiem, nie orientując się nawet o co w nich chodzi, ale bardzo szybko przypadły mi do gustu, a historia w nich opowiedziana, znalazła miejsce w moim sercu. Choć nie grałam we wszystkie wydane do tej pory części, to te opowiadające o życiu Ezio Auditore podobają mi się najbardziej. Ponadto to od nich, a nie od Altaïra, Oliver Bowden postanowił przenieś na papier dzieje odwiecznej walki templariuszy z asasynami. A jak mu to wyszło?
Ezio Auditore jest siedemnastoletnim młodzieńcem. Wiedzie stosunkowo beztroskie życie, szkoląc się pod okiem ojca do zawodu bankiera, a w wolnym czasie odwiedzając swoją nastoletnią miłość, Cristinę Calfucci lub bierze czynny udział w bijatykach. Lecz jego sielanka kończy się nagle, gdy jego ojciec oraz dwaj bracia zostają oskarżeni o spisek i straceni. Wiedziony rozpaczą i rosnącym pragnieniem zemsty szuka osób winnych śmierci swoich bliskich, poznając przy tym skrywane rodzinne tajemnice.
Assassin’s Creed: Renesans została napisana na podstawie gry Assassin’s Creed II, wydanej przez kanadyjskie studio Ubisoft. Historia Ezio Auditore została przeniesiona na papier dość wiernie, choć wiadomo, że nie można było opisać jej dokładnie tak, jak pokazano ją w grze, głównie z powodu specyfiki samej gry. Dlatego też w szczegółach AC: Renesans różni się od swojego cyfrowego oryginału, lecz najważniejsze wydarzenia pozostały bez zmian.
Niestety fabuła książki w pewnych momentach przypominała mi solucję gry. Bohater zmierza z punktu A do punktu B, by wykonać kolejne zadanie, mające przybliżyć go do walki z bossem. Z tego też powodu przez powieść przebija bardzo duży schematyzm, a wydarzenia, które wręcz prosiły się o szersze opisanie, zostały potraktowane po macoszemu. Nie lepiej ma się sprawa z postaciami pojawiającymi się w historii. Są płaskie, pozbawione głębszego rysu psychologicznego, przez co w ogóle nie przyciągają uwagi. Autor nie wykorzystał okazji i nie przedstawił czytelnikowi bliżej samego Ezio, a to naprawdę wielka szkoda, bo miał do tego naprawdę dużo sposobności. Broni się jedynie postać Leonardo da Vinci, który został ukazany w naprawdę fajny i ciekawy sposób. Raziło mnie też przekład, konkretnie odmiana imienia Ezio i jego nazwiska. O wiele lepiej by było, gdyby tłumacz pozostawił je bez zmian.
Assassin’s Creed: Renesans to pozycja dla fanów gry. Inni czytelnicy raczej nie znajdą przyjemności w zapoznaniu się z Ezio i jego zmaganiach z templariuszami. Powieść jest specyficzna, głównie dlatego, że jest oparta na grze komputerowej. Niemniej jednak jako fanka gry miło spędziłam z nią czas, przypominając sobie początki działalności Ezio Auditore da Firenze, ale po cichu liczę, że kolejne książki z serii będą lepsze niż ta pierwsza.
Ezio Auditore jest siedemnastoletnim młodzieńcem. Wiedzie stosunkowo beztroskie życie, szkoląc się pod okiem ojca do zawodu bankiera, a w wolnym czasie odwiedzając swoją nastoletnią miłość, Cristinę Calfucci lub bierze czynny udział w bijatykach. Lecz jego sielanka kończy się nagle, gdy jego ojciec oraz dwaj bracia zostają oskarżeni o spisek i straceni. Wiedziony rozpaczą i rosnącym pragnieniem zemsty szuka osób winnych śmierci swoich bliskich, poznając przy tym skrywane rodzinne tajemnice.
Assassin’s Creed: Renesans została napisana na podstawie gry Assassin’s Creed II, wydanej przez kanadyjskie studio Ubisoft. Historia Ezio Auditore została przeniesiona na papier dość wiernie, choć wiadomo, że nie można było opisać jej dokładnie tak, jak pokazano ją w grze, głównie z powodu specyfiki samej gry. Dlatego też w szczegółach AC: Renesans różni się od swojego cyfrowego oryginału, lecz najważniejsze wydarzenia pozostały bez zmian.
– Tam, gdzie inni ślepo podążają za prawdą, ty pamiętaj...Głównym bohaterem powieści jest Ezio Auditore, młodzieniec z Florencji, który w wyniku spisku tajemniczego mężczyzny nazywanego Hiszpanem (jego tożsamość zostaje dość szybko ujawniona), traci ojca i dwu braci. Zmuszony uciekać wraz z matką i siostrą, znajduje schronienie u brata swego ojca, Mario, w Monteriggioni, miastem będącym pod jego rządami. Kobiety zostają oddane pod opiekę sióstr zakonnych, gdzie powoli dochodzą do równowagi po tragicznych wydarzeniach, zaś Ezio bez chwili wytchnienia uczy się bycia asasynem – w ciągu kilku dni zmienia się z beztroskiego chłopaka w niosącego śmierć skrytobójcę. Dodatkowo dowiaduje się o walce między templariuszami, którzy dążą do przejęcia władzy nad światem i próbującymi temu zapobiec asasynami. Poznaje prace swego ojca, starającego się rozwikłać tajemnicę Kodeksu – zagadkowych pergaminów, opisujących historię zakonu asasynów oraz ich zdobyczy technicznych.
Ezio dokończył, jakby znał te słowa przez całe życie:
– ...że nic nie jest prawdą.
– Tam, gdzie innych ogranicza moralność bądź prawo... – kontynuował Machiavelli – ty pamiętaj...
– ...że wszystko jest dozwolone.
Niestety fabuła książki w pewnych momentach przypominała mi solucję gry. Bohater zmierza z punktu A do punktu B, by wykonać kolejne zadanie, mające przybliżyć go do walki z bossem. Z tego też powodu przez powieść przebija bardzo duży schematyzm, a wydarzenia, które wręcz prosiły się o szersze opisanie, zostały potraktowane po macoszemu. Nie lepiej ma się sprawa z postaciami pojawiającymi się w historii. Są płaskie, pozbawione głębszego rysu psychologicznego, przez co w ogóle nie przyciągają uwagi. Autor nie wykorzystał okazji i nie przedstawił czytelnikowi bliżej samego Ezio, a to naprawdę wielka szkoda, bo miał do tego naprawdę dużo sposobności. Broni się jedynie postać Leonardo da Vinci, który został ukazany w naprawdę fajny i ciekawy sposób. Raziło mnie też przekład, konkretnie odmiana imienia Ezio i jego nazwiska. O wiele lepiej by było, gdyby tłumacz pozostawił je bez zmian.
(...) Nie potrzebujemy nikogo, kto miałby nam mówić, co mamy robić. Nie potrzebujemy Savonaroli, Pazzich czy nawet Medicich. Jesteśmy wolnymi ludźmi i mamy podążać własną drogą – przerwał na chwilę. – Są tacy, którzy tę wolność chcieliby nam odebrać i zbyt wielu z was, zbyt wielu z nas – niestety! – z ochotą by im ją oddało. Ale to do nas należy ostateczny wybór – wybór tego, co uznajemy za prawdę – a doświadczanie konsekwencji tego wyboru czyni nas ludźmi. Nie ma takiej księgi ani takiego nauczyciela, który dałby nam gotowe odpowiedzi, który każdemu z nas wskazałby drogę. A zatem – wybierzcie własną ścieżkę życia! Nie podążajcie za mną ani za nikim innym!W trakcie lektury należy jednak wziąć pod uwagę, że powieść została napisana na podstawie gry, co w pewien sposób zwężało pole do popisu dla Olivera Bowdena. Niewiele mógł zrobić dla poprawy poczytności, jako że historia jest dość wąska i choć Ezio podróżuje po Italii i niejako bierze udział w wydarzeniach historycznych, to autor nie mógł zaszaleć i wpleść w fabułę pobocznych wątków. Musiał zachować wierność oryginałowi.
Assassin’s Creed: Renesans to pozycja dla fanów gry. Inni czytelnicy raczej nie znajdą przyjemności w zapoznaniu się z Ezio i jego zmaganiach z templariuszami. Powieść jest specyficzna, głównie dlatego, że jest oparta na grze komputerowej. Niemniej jednak jako fanka gry miło spędziłam z nią czas, przypominając sobie początki działalności Ezio Auditore da Firenze, ale po cichu liczę, że kolejne książki z serii będą lepsze niż ta pierwsza.
Cykl Assassin’s Creed:
| Assassin’s Creed: Renesans | Assassin’s Creed: Bractwo | Assassin’s Creed: Tajemna krucjata |
| Assassin’s Creed: Objawienia | Assassin’s Creed: Porzuceni | Assassin’s Creed: Czarna bandera |
| Assassin’s Creed: Pojednanie | Assassin’s Creed: Podziemie |
| Assassin’s Creed: Objawienia | Assassin’s Creed: Porzuceni | Assassin’s Creed: Czarna bandera |
| Assassin’s Creed: Pojednanie | Assassin’s Creed: Podziemie |
Powieść
przeczytana w ramach akcji Pomóż Wiedźmie przeczytać książkę. - See
more at:
http://wiedzma-czyta.blogspot.com/2015/04/stephen-king-misery.html#sthash.CTD8iHDL.dpuf
Powieść przeczytana w ramach akcji Pomóż Wiedźmie przeczytać książkę.
Powieść
przeczytana w ramach akcji Pomóż Wiedźmie przeczytać książkę. - See
more at:
http://wiedzma-czyta.blogspot.com/2015/04/stephen-king-misery.html#sthash.CTD8iHDL.dpuf

Nom, słyszałem właśnie ten zarzut, że książka jest...liniowa - chodzi mi oczywiscie o to zmierzanie od punktu A do B, bo każda książka jest w sumie liniowa :D A swoją drogą, to dwójka jest moją ulubioną częścią. W sumie grałem tylko w trzy części Asasyna, ale nad dwójką spędziłem najwięcej czasu. Jednak po Unity muszę chyba zrobić sobie jakąś dłuższą przerwę. Teraz wyszło coś z Chinami - taka gierka w 2d, ale nie wiem czy warto wywalać kasę na to :P
OdpowiedzUsuńMi najbardziej spodobała się część Assassin's Creed: Brotherhood. Swoją przygodę skończyłam na AC III, bo mój komputer AC IV nie podźwignie, ale kiedyś zagram, co do tego nie mam wątpliwości :)
UsuńI tak, kilka dni temu miała miejsce premiera AC Chronicles: China. Widziałam gameplay, ale jakoś... nie widzi mi się :)
Kupimy sobie konsolę, ok? :D
UsuńNie, złożymy sobie wypasiony komputer, taki, że aż NASA będzie do nas dzwonić z zapytaniem czy jakieś obliczenia mogą na nim zrobić!
UsuńJestem miłośniczką gry, co prawda dopiero od Black Flag i zastanawiałam się, czy nie sięgnąć po powieści, szczególnie że nie mam zbyt ochoty sięgać po pierwsze części gry ze względu na słabszą grafikę. Jako kolejna jednak piszesz o liniowości fabuły i schematyczności, więc muszę sobie odpuścić. A szkoda, bo gdyby dać autorowi nieco swobody, to wierzę, że powstałyby świetne nowe historie o Asasynach.
OdpowiedzUsuńmiedzysklejonymikartkami.blogspot.com
Powiem Ci, że ja jestem z tego pokolenia, gdzie od grafiki ważniejsza była grywalność :) A poza tym pierwsze AC wcale nie mają złej grafiki, ta jest dobra. Co najwyżej opcji interakcji z otoczeniem jest mniej, ale i to się poprawiało z każdą kolejną częścią :)
UsuńW grę nie miałam niestety przyjemności grać, jednak z powieściami z chęcią się zapoznam :P
OdpowiedzUsuńJa też, z kolejnymi tomami, a mam je wszystkie ;)
UsuńJak ja się cieszę, że wygrałam to starcie i przeczytałaś książkę. Dzięki temu ja nie muszę :D Grałam w część pierwszą i ją porzuciłam, widzę, że książkę potraktowałabym tak samo.
OdpowiedzUsuńPS
Jak to robisz, że cytaty Ci się tak fajnie wyświetlają?
Ale pierwsza część gry została opisana dopiero w trzeciej książce, w Tajemnej Krucjacie :) Zaś pierwsza książka opiera się już na drugiej części AC :P Taka zmyłka ;)
UsuńCo do cytatów to winny jest temu kod bloga :)
Tak, to załapałam, ze ta książka, to nie cześć pierwsza gry, ale wydaje się jednowymiarowa jak właśnie gra, w którą grałam. Ciągle to samo, zero... głębi :)
UsuńJa to muszę kombinować, zeby było widać, że to cytat, a u Ciebie tak [pięknie jest to widoczne. Zazdraszczam!
Pod kątem kodów to jestem strasznie ciemna, więc gdybym nie miała takiego wyróżnienia w kodzie szablonu, to sama bym go nie zrobiła. Więc jak coś zazdraszczaj autorowi szablonu ;)
UsuńKsiążka spodobałaby się mojemu mężowi informatykowi :) Ja się z nią nie widzę :p
OdpowiedzUsuńJeśli lubi gry z serii AC to mógłby spróbować zapoznać się z książką :)
UsuńJedna z bardziej lubianych przeze mnie gier. Często wracam do starszych części. Gra się rewelacyjnie. Idealna przerwa po ciężkim dniu :). Książek z tej serii jeszcze nie czytałam, chociaż zamierzam :)
OdpowiedzUsuńJa co jakiś czas instaluję sobie którąś z nich i gram :) Bo mimo wszystko to jest naprawdę dobra historia. Aczkolwiek muszę przyznać, że strasznie ciekawi mnie fakt, co się stało po AC III. Chodzi mi o Desmonda (jego los jest wiadomy) i tego, kto teraz wciela się w kolejnych asasynów w Animusie :) Bo w AC IV i kolejne części już nie grałam :)
Usuń