Taka jest współczesna Rosja
Bill Browder, Czerwony Alerttytuł oryginału: Red Notice
przekład: Radosław Madejski
wydawnictwo: Sonia Draga
data wydania: 4 lutego 2015 r.
liczba stron: 432
ISBN: 978-83-7999-166-2
okładka: broszurowa ze skrzydłami
Od dłuższego czasu w mediach pojawia się temat Rosji i jej zachowania na arenie międzynarodowej. Aneksja Krymu, walki na wschodzie Ukrainy, brak wolności politycznej i coraz to nowsze, bulwersujące zagrywki Putina. Zaszłości z czasów radzieckich widać tam na każdym kroku. Dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie – te słowa doskonale oddają atmosferę książki Billa Browdera, bowiem to on był tym człowiekiem, na którego szukano haka.
Czerwony alert to historia oparta na prawdziwych wydarzeniach. Przedstawia ona życie oraz karierę Billa Browdera, założyciela i dyrektora generalnego funduszu inwestycyjnego Hermitage Capital Management, który działał na terenie Rosji. Nie jest to jednak książka sucha i nudna, jak być może sobie to w tej chwili wyobrażacie. Lee Child, autor serii powieści o Jacku Reacherze, napisał o niej, że „tę książkę czyta się jak najlepszy thriller, ale to sama prawda”. Nigdy nie zdarzyło mi się zgodzić z takimi rekomendacjami. Aż do teraz. Czerwony alert to mocna, wciągająca i zarazem tragiczna historia o poświęceniu i walce o sprawiedliwość.
Warto nadmienić, że prawa jednostki nie cieszą się w Rosji zbytnim poważaniem. Ludzi poświęca się dla kraju, wykorzystuje w charakterze żywych tarcz, kart przetargowych albo zwykłego mięsa armatniego. Każdego można było się pozbyć, jeśli zachodziła taka konieczność. Słynna wypowiedź Stalina trafiała w samo sedno: „Nie ma człowieka, nie ma problemu”.
Bill Browder pochodzi z rodziny inteligenckiej. Jego dziadek był pierwszym w historii Stanów Zjednoczonych komunistycznym kandydatem na prezydenta. Rodzice i rodzeństwo to wybitni intelektualiści, którzy poświęcili swoje życie nauce. Jedynie Bill marzył o czymś całkowicie innym i wbrew rodzinnej tradycji postanowił, że zostanie kapitalistą. W pierwszych rozdziałach książki opisuje swoją drogę przez rozmaite szkoły biznesu i staże w agencjach doradztwa biznesowego. Lecz im bardziej Browder poznawał tą ścieżkę kariery, tym częściej dochodził do wniosku, że to nie jest to, czym chce się w życiu zajmować. Marzył bowiem o otwierających się rynkach Europy Zachodniej. Był to początek lat dziewięćdziesiątych XX wieku. Tak się złożyło, że swoje pierwsze doświadczenie biznesowe zdobył w Polsce, kiedy to doradzał w restrukturyzacji sanockiego Autosanu. I to właśnie tam, w fabryce autobusów, znalazł swoje powołanie – „tym, co tak naprawdę chciałem robić, było inwestowanie w prywatyzujące się spółki Europy Wschodniej”. I stąd, z polskiego Autosanu, jego droga skierowała się do Rosji...
Zdobywanie informacji w Rosji przypominało błądzenie w labiryncie. Odpowiedzi na pytania nasuwały kolejne zagadki, a tropy prowadziły donikąd. Nic nie było oczywiste ani konkretne. Po siedemdziesięciu latach zaszczepionej przez KGB paranoi Rosjanie z pieczołowitością chronili swoje informacje. Nawet niewinne pytanie o zdrowie mogło zostać odebrane jako próba wykradzenia tajemnicy państwowej, toteż zdawałem sobie sprawę, że uzyskanie danych na temat kondycji spółki może okazać się jeszcze trudniejsze.
Jak już wspomniałam Czerwony alert nie jest suchą publikacją pełną danych ekonomicznych czy strategii ekonomicznych. Owszem, jest o nich mowa w książce, ale zostały one przedstawione w bardzo prostej, acz precyzyjnej formie, co pomaga zrozumieć zawiłości rynku inwestycyjnego. Lecz tak na dobrą sprawę stanowią wprowadzenie do ciemnej strony rosyjskiego biznesu: matactw, kradzieży, gróźb i wojen z oligarchami, którzy po upadku komunizmu przejęli około 90% krajowej gospodarki. Browder nie opisuje tylko swoich sukcesów w biznesie, dojścia do światowej czołówki w branży inwestycyjnej, lecz wspomina o swoich upadkach – niejednokrotnie niezwykle bolesnych – i kryzysach, które na początku XXI wieku dotknęły świat. Co najważniejsze, nie pisze o tym jak typowy finansista, tylko zwyczajny człowiek, który od życia dostał niejeden kopniak. Czuć emocje bijące z jego wypowiedzi, co najlepiej widać w drugiej części książki, dotyczącej śmierci jego prawnika, Siergieja Magnitskiego.
Browder pokazuje Rosję taką, jaka jest naprawdę. Państwo, gdzie przekręty finansowe na ogromną skalę dokonywane są za cichym przyzwoleniem najwyższych władz. To między innymi sprawiło, że praktycznie z dnia na dzień Browder stał się persona non grata w Rosji. Odkrywał coraz to nowsze matactwa i zaczynał mówić o nich coraz głośniej, dzięki czemu sprawą zaczęły interesować się zagraniczne media. W rezultacie tego Browderowi zakazano wjazdu do Rosji, a jego firma, Hermitage Capital Management była wielokrotnie przeszukiwana w celu pozyskania poszlak, które miałyby skompromitować biznesmena oraz zalegalizować przejęcie jego firmy. Choć walka z rosyjskimi władzami z góry skazana jest na niepowodzenie, to podjął się jej Siergiej Magnitski, prawnik Browdera. W trakcie swojej pracy odkrył przekręt finansowy opiewający na kwotę kilkuset milionów dolarów. Jako że Siergiej był Rosjaninem wierzącym w sprawiedliwość, prawdziwym patriotą, to odmawiał wielokrotnym namowom swojego szefa, by opuścił Rosję, bowiem jego śledztwo zaczynało przyciągać uwagę władz. Pod kilkoma fałszywymi zarzutami Magnitski został aresztowany. Tak zaczęła się gehenna człowieka, który walczył o sprawiedliwość. Zakończyła ją jego śmierć w listopadzie 2009 roku. Pociągnęło to za sobą lawinę wydarzeń na ogólnoświatową skalę.
Ta właśnie część książki jest najbardziej emocjonująca. Walka z rosyjskim systemem sprawiedliwości na wszystkich możliwych frontach. Sama postawa Magnitskiego jest niezwykła i odważna. To, co przeszedł ten mężczyzna w kolejnych aresztach i więzieniach jest nie do pomyślenia, lecz mimo tego wszystkiego nie poddał się i trwał przy swoim. Jego szef starał się ze wszystkich sił, by mu pomóc, wyciągnąć go stamtąd i zwrócić uwagę światowej opinii publicznej na jego katorgę. Lecz z Putinem nie wygrasz... Jestem pełna podziwu zarówno dla Siergieja, jak i Billa, że otwarcie wypowiedzieli wojnę przywódcy Rosji i systemowi prawnemu tego kraju. Bo wymaga to nie lada odwagi, tym bardziej że wiadomo, jak kończą przeciwnicy Putina...
Czerwony alert wciąga, fascynuje i porusza. Choć można powiedzieć, że książka ma specyficzny target czytelniczy, to jestem zdania, że warto ją poznać nawet w przypadku, kiedy niewiele łączy czytelnika ze światem ekonomii. Bardzo dobrze napisana powieść autobiograficzna z elementami thrillera politycznego. Najlepsza powieść jaką miałam okazję przeczytać w tym roku.
Wszystko to było komedią przywodzącą na myśl wioski potiomkinowskie. Taka jest współczesna Rosja. Ciasna sala rozpraw, skorumpowany sędzia, adwokaci ściągnięci do sądu tylko po to, by nadać tej farsie pozory autentycznego procesu, i bezmyślni strażnicy pilnujący klatki, w której nie ma oskarżonych. Miejsce, w którym niepodzielnie rządzą kłamstwa. Miejsce, gdzie dwa i dwa to wciąż pięć, czarne jest białe, a wszystko stoi na głowie. Miejsce, w którym wyroki są z góry ustalone, a wina nie podlega wątpliwości. Gdzie można skazać cudzoziemca in absentia za przestępstwo, którego nie popełnił.Miejsce, gdzie niewinny człowiek, który został zamordowany przez władzę, którego jedynym grzechem było to, że zbyt mocno kochał swój kraj, może być jeszcze sądzony po śmierci.Taka jest współczesna Rosja.


Zaintrygowałaś mnie tą książką. Mam kolegę Rosjanina i po tym co on opowiada to się nawet cieszę, że mieszkam w Polsce.
OdpowiedzUsuńDomyślam się o czym może opowiadać...
UsuńWidzę, że książka stosunkowo nowa książka to dlatego o niej nic nie słyszałam. Temat jak najbardziej aktualny i niezwykle ciekawy. Nie zdajemy sobie sprawy jak tak na prawdę jest w Rosji. Chętnie przeczytam :)
OdpowiedzUsuńTemat zdecydowanie aktualny. Oj tak...
UsuńPrzeciwnicy Putina nie kończą niestety dobrze. Interesująca książka.
OdpowiedzUsuńPowiem Ci, że jak tak czytałam "Czerwony alert" to zastanawiałam się jakim cudem Browder jeszcze żyje. Bo jakby na to nie popatrzeć, to Putin po kolei likwiduje swoich przeciwników...
UsuńO! To lektura, którą chętnie bym poznała.
OdpowiedzUsuńCieszę się :)
UsuńNie lubię książek opartych na faktach - więc się nie skusze :)
OdpowiedzUsuńSzkoda, bo naprawdę warto :)
UsuńPomimo zachęty Twojej jak i Lee Childa nie zabiorę się za książkę. Są pewne rzeczy, których nie zdzierżę. Czytanie o tym jak władza Rosji traktuje obywateli, działa na mnie jak płachta na byka. Do tego dochodzi ekonomia, za którą nie przepadam i nie rozumiem (zapewne dlatego nie tykam tej dziedziny). Także pomimo tak pięknej zachęty płynącej z Twojej strony (jakie to romantyczne!), z bólem serca oznajmiam, że nie sięgnę po "Czerwony alert".
OdpowiedzUsuńI tymi słowami złamałaś moje serduszko :(
UsuńZaraz pozlepiam go :) Niech no ja tylko wypełznę ze swojej jaskini, to tak złoże serce, ze wszyscy będą myśleć, że masz rozrusznik!
Usuń