Bad to the bone
Platte F. Clark, Zły jednorożectytuł oryginalny: Bad Unicorn
przekład: Piotr W. Cholewa
cykl: Zły jednorożec tom 1
wydawnictwo: CzyTam
data wydania: 25 lutego 2015 r.
liczba stron: 428
ISBN: 978-83-938731-3-5
okładka: broszurowa ze skrzydłami
Pierwszym skojarzeniem, które nasuwa się na myśl o jednorożcach, jest to dotycząca ich piękna, uroku i magii. Te eteryczne, dobre istoty są kwintesencją mitów i baśni. Jednakże po lekturze Złego jednorożca bardzo szybko zmienicie zdanie na temat tych istot, a na dodatek zaczniecie się podejrzliwie przyglądać wszystkim kaczkom. Gwarantuję.
Max Spencer jest z pozoru zwykłym chłopcem. Chodzi do szkoły, ma najlepszego przyjaciela i za wszelką cenę stara się unikać szkolnych rozrabiaków. Jedynym, co wyróżnia Maxa spośród grona innych dzieci jest to, że jako jedyny potrafi przeczytać najbardziej magiczną księgę, jaką kiedykolwiek napisano, czyli „Kodeks nieskończonej poznawalności”. Co ważniejsze, jest on potomkiem wielkiego Maximiliana Sporazo, Arcyczarownika i Regenta Wieży Magów. Pochodzenie chłopaka sprawia, że staje się on obiektem polowań istot, które chcą zagarnąć dla siebie magiczną księgę. W celu jego pojmania zostaje wysłana Księżniczka Niszczycielka, zły do szpiku kości jednorożec, którego ulubionym zajęciem jest polowanie, najlepiej na ludzi, w których mięsie wyjątkowo się rozsmakowała...
Zły jednorożec to pierwszy tom trylogii o tym samym tytule, którego głównymi bohaterami są Max Spencer, jego najlepszy przyjaciel Dirk, nowo poznana koleżanka ze szkoły Sara oraz krasnolud Dwight. Towarzyszyć im będzie wyjątkowa gromada frobbitów. Im bardziej czytelnik zagłębia się w lekturze, tym większe widzi między nimi różnice, które ich nie dzielą, lecz łączą. Dzięki nim grupa uzupełnia się i jego gotowa stawić czoło wszelkim przeciwnościom, a jest ich cała masa. Zacząć należy od morderczej księżniczki jednorożców, wysłanej śladem Maxa i jego przyjaciół. A jest to stworzenie dumne, przekonane o własnej wyższości i na wskroś złe – co przeczy naszemu stereotypowi tych istot. Pod tym kątem Zły jednorożec jest bardzo innowatorską powieścią. Bo czy ktoś słyszał o wrednych i podłych jednorożcach, zombie kaczkach oraz o frobbitach nacierających się miętą w obliczu zagrożenia? Dobra, o tych ostatnich mieliście prawo nic nie wiedzieć. Ale podczas lektury książki się dowiecie.
Księżniczka wyprostowała się i usiadła na samym brzegu fotela.– Dobrze. W takim razie przejdę od razu do rzeczy. Nudzę się, a jedyne, co mnie bawi, to polowanie, mordowanie i pożeranie.– To zrozumiałe.
Fabuła powieści toczy się równolegle w kilku wymiarach i czasach. Każdy z nich jest wymieniony na początku każdego rozdziału, dzięki czemu czytelnik nie traci orientacji w lekturze. Postacie są wyraziste, harmonijnie stworzone, choć można zauważyć kilka typowych schematów, lecz w pewien sposób sprawia to, że bardziej wpasowują się w opisywane wydarzenia. Co do akcji, to trzeba przyznać, że pędzi jak szalona. Duża zasługa w tym, że rozgrywa się ona w kilku płaszczyznach równocześnie, więc czytelnik po prostu nie ma kiedy się nudzić. Ponadto fabuła jest zakręcona, wymyślna i szalenie wciągająca. Dodatkowym plusem są dla mnie wstawki w postaci fragmentów z „Kodeksu nieskończonej poznawalności”, odkrywające przed czytelnikiem zawiły świat magii.
Zły jednorożec to książka fantasy dla dzieci, ale dobrze będą się przy niej bawili również dorośli. Liczne nawiązania do literatury i filmów z pogranicza fantastyki oraz science fiction urozmaicają lekturę. Powieść jest pełna humoru i ciekawych rozwiązań fabularnych, przez co zapada w pamięć. Poza tym, jak wspomniałam wcześniej, jest to pierwszy tom trylogii. Druga część ma nosić tytuł Puchaty smok. Nie wiem czy na stare lata się dziecinnieje, ale ja z ogromną chęcią ją przeczytam.
Cykl Zły jednorożec:
| Zły jednorożec | Puchaty smok | Miły ogr |
Dziękuję!


Seria zapowiada się interesująco. Sama z ciekawości bym ją poznała :)
OdpowiedzUsuńJeśli tylko lubisz powieści fantasy z ogromnymi pokładami humoru, to jest to książka jak najbardziej dla Ciebie :)
UsuńWnętrze nie dla mnie, ale okładka mnie rozbroiła. :D
OdpowiedzUsuńMnie też :) Na dobrą sprawę był to decydujący czynnik, dla którego zdecydowałam się wziąć tę książkę do recenzji ;)
UsuńBrzmi miodnie! Nie lubię książek, gdzie głównymi bohaterami są dzieci, a Grimpow przywalił solidnie gwóźdź do trumny, ale tu zapowiada się naprawdę śmiesznie i z całym wachlarzem akcji!
OdpowiedzUsuńAle 430 stron jak na książkę dla dzieci, to trochę przegięcie XD Jednak sięgnę! Żebyś wiedziała, że sięgnę! Tylko muszę trochę się odbić od dna z kasą :( Bo Ja, portfel i konto w banku - płaczemy razem... w sumie to nie płacz, to skrajna rozpacz!
W internetach znalazłam większą okładkę, w sensie gabarytowo większą... obrazek podbił mi serce :D A ta wiewiórka?! Jest FANTASTYCZNA! I te kości w rozwścieczonym pysku jednorożca :)
UsuńZapomniałam napisać o kaczkach. Nie wiem o co z nimi biega, ja wiem, że potrafią mieć wzrok zabójcy, ale nie raz spotkałam się, że bohaterowie książek, filmów czy seriali, boją się kaczek. OK, tu może będą zabójcze kaczki (zombie się znaczy), ale tak ogólnie, skąd się wziął strach przed kaczkami? Gęsi! Oooo to bym zrozumiała, bo te skubane jak sobie kogoś upatrzą, to nie spoczną, póki nie zamordują (wiem coś o tym, na szczęście wakacje się skończyły XD), ale koczuchy?!
430 stron, ale z dość dużą czcionką i interlinią 1,5. To nabija objętość.
UsuńOkładka jest rewelacyjna. Nie przejdziesz obok książki obojętnie :) A gęsi są straszne. Nie dość, że dziób, to jeszcze zęby to ma! Dlatego pewnie autor poszedł na ustępstwo i zrobił zombie kaczkę, a nie zombie gęś. Pomyśl jaki wtedy był to horror!
Właśnie chciałam napisać, że to najlepsza i jednocześnie najgorsza okładka, jaką kiedykolwiek widziałam. :D Dokonali niemożliwego. :D
UsuńJak to najgorsza?! Nie powiesz mi, że nie boisz się podzielić losu wiewióra :P
UsuńTen jednorożec z okładki mnie przekonał ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Chyba każdego jest w stanie przekonać ;)
UsuńHaha, ten cytat mnie przekonał - to może być świetna książka :D A sam motyw kojarzy mi się z "Domem w Głębi Lasu" - pamiętam, że tam też reżyser sobie zrobił jaja z jednorożców :P
OdpowiedzUsuńTo jest świetna książka! ;)
UsuńMyślę, że takie książki mogą zapewnić rozrywkę i przypomnieć szczenięce lata... wtedy całkiem inaczej patrzyłam na świat
OdpowiedzUsuńZdecydowanie, choć w okresie naszego dziecięctwa takich książek, niestety, nie wydawano
UsuńCzytałam już jedną recenzję tego jednorożca, a teraz mnie jedynie utwierdziłaś w przekonaniu, że to może być niesamowita lektura :D
OdpowiedzUsuńPs. Wiewióra na okładce rządzi :)
Bardzo dobrze się ją czyta, to fakt :)
UsuńKsiążki fantasy dla dzieci to nie moja bajka ;)
OdpowiedzUsuń