Malowany ptak
Jerome Charyn, Jerzy Kosińskitytuł oryginału: Jerzy Kosinski
przekład: Karolina Sikorska
wydawnictwo: Czarna Owca
data wydania: 25 września 2013 r.
liczba stron: 280
ISBN: 978-83-7554-945-3
Sięgając po książkę Jerzy Kosiński
wiedziałam tylko, że Kosiński jest autorem powieści Malowany ptak.
Tyle. Nic więcej na jego temat nie było mi wiadome. Na dobrą sprawę nie
wiedziałam o czym jest wspomniana przed momentem książka Kosińskiego. Nie była/jest to z mojej strony ignorancja,
po prostu nie miałam okazji jej przeczytać. A wtedy kto wie, może inaczej
popatrzyłabym na postać samego autora, Jerzego Kosińskiego, bowiem zawiera ona
wątki autobiograficzne. Chociaż... czy aby na pewno? Kosiński był
bajarzem, uwielbiał opowiadać rozmaite historie, nie zawsze do końca prawdziwe,
o czym miałam okazję przekonać się przy lekturze powieści Jerome Charyn’a.
Wszyscy jesteśmy oszustami.
Jerzy Kosiński urodził się w żydowskiej
rodzinie jako Józef Lewinkopf. W trakcie II wojny światowej mieszkał w Dąbrówce
w województwie małopolskim. W tym samym okresie rodzina zmieniła
nazwisko na Kosiński, a Józefowi (Jerzemu) zostało wystawione fikcyjne
świadectwo chrztu. Po wojnie przez jakiś czas mieszkał w Polsce.
Studiował w Łodzi, a w 1957 roku dostał stypendium amerykańskiej
Fundacji Forda, które pozwoliło mu na podjęcie studiów na Uniwersytecie
Columbia. Resztę życia spędził w USA, kilkakrotnie
tylko odwiedzając Polskę. Zmarł w wyniku samobójstwa w 1991 roku. Powieść Jerzy Kosiński koncentruje
się na tym, amerykańskim, okresie życia literata.
[Kosiński] Wyszedł z wojny jako kapitan swojej własnej tajnej służby; w ten właśnie sposób zdołał przetrwać. Jeśli był istotą odmienną, chłopcem-ptakiem, włączał wszystkie swoje osobowości do własnego mitu.
Jak już wspomniałam, Jerzy Kosiński
jest beletryzowaną biografią autora powieści Malowany ptak i Wystarczy
być. Nie są to oczywiście jedyne jego dzieła, lecz bez wątpienia
najgłośniejsze. Choć muszę przyznać, że na początku myślałam,
że... dostałam złą książkę. Albo że w drukarni rozpanoszył się chochlik.
Pierwsze bowiem rozdziały poświęcone są nie Kosińskiemu, lecz... Peterowi
Sellersowi, hollywoodzkiemu aktorowi, znanego głównie z roli inspektora
Clouseau w serii filmów o Różowej panterze. Dopiero
około 25 strony dowiedziałam się na czym polega powiązanie Kosińskiego i Sellersa.
Osoby, które znają twórczość polsko-amerykańskiego autora i amerykańskiego
autora pewnie szybciej ode mnie zauważą tą zależność.
Sam Kosiński, opisany przez Charyna okazuje się
być postacią bardzo, jak na owe czasy, kontrowersyjną. Bywalec domów
nowojorskich elit, jak i nocnych klubów SM. Bajarz, którego opowieści –
zmyślonych lub prawdziwych – z napięciem i wyczekiwaniem słuchali
wszyscy, nawet osoby mu nieprzychylne. Potrafił oczarować każdego i często
z tego daru korzystał, uzyskując dzięki temu dostęp do miejsc, do których w normalnych
okolicznościach by się dostał.
Rozdawał pieniądze i porady jak jakiś władca półświatka. Napominał, pieścił, tańczył z transwestytą na środku ulicy. Nie miał aparatu fotograficznego, nie chciał fotografować monstrów w prywatnym zoo. Tutaj nie był bajarzem zabawiającym gości Szeherezady. Był Plutonem ze swoim ludem.
Zastanawiam się w jakim stopniu Kosiński był
mitomanem, na ile wierzył w opowiadane przez siebie historie. Utożsamiał
się przecież z chłopcem z Malowanego ptaka, przemycając
do jego życia własne, tyle tylko, że mocno ubarwione, wspomnienia.
Chciał być legendą za życia, lecz propaganda komunistyczna w powojennej
Polsce, której echa dotarły do Stanów Zjednoczonych, coraz skuteczniej mu to
utrudniały, niszcząc misternie tkaną przez niego historię.
Największy spór wywołało stwierdzenie, że
Kosiński nie mógł być autorem Malowanego ptaka, bowiem jego debiutancka
powieść ukazała się pierwotnie w języku angielskim, a w tamtym
okresie pisarz mocno kaleczył ów język. W tym sporze Charyn stanął po
stronie obrońców Kosińskiego, potwierdzając jego autorstwo wspomnianej książki,
a w jaki sposób? Trzeba przeczytać, nie będę zdradzać takich
szczegółów.
Wszyscy jesteśmy malowanymi ptakami, potworami o ekscentrycznych kolorach, i gdziekolwiek polecimy, bezbarwne ptaki kłują nas swoimi dziobami i ściągają na ziemię.
Końcowe rozdziały powieści pozwalają zrozumieć
dlaczego Kosiński był, jaki był. Dlaczego starał się zwrócić na siebie uwagę,
przemieniał się w malowanego ptaka, który wszędzie był, jest i pozostanie
obcy. Nie dowiemy się jednak na ile historie z jego dzieciństwa i okresu
młodości były prawdziwe, co sprawia, że jego życie pozostaje opowieścią
intrygującą i tajemniczą.
Nie powiem, że książka wciąga od pierwszych
stron, bo tak nie jest. Początek mnie nużył, kartki przewracałam leniwie.
Dopiero około 80 strony tak naprawdę mnie ona zaciekawiła. Dlatego też osobom
szykującym się do lektury Jerzego Kosińskiego autorstwa Jerome
Charyna zalecam przede wszystkim cierpliwość. Dzięki niej będą mogli poznać
historię barwną, bezpruderyjną, momentami zaś obsceniczną i gorszącą. Ale
taki właśnie był Jerzy Kosiński w micie, którego sam był autorem.


Nie przepadam za książkami, które mają nużący początek. Niemniej jednak cieszę się, że później autor podniósł poziom.
OdpowiedzUsuńNiestety, początek nie zachęca do lektury, ale później... już warto czytać :)
UsuńNie wiem, czy się skuszę. Może kiedyś..?
OdpowiedzUsuńSię okaże w przyszłości :)
Usuńnapisałaś tak ten post, iż nie znam żadnych szczegółów i do końca nie wiem o czym jest ta książka, ale jestem zainteresowana, więc...zobaczymy;)
OdpowiedzUsuńNie no, wydaje mi się, że jest to w miarę jasne i czytelne: to beletryzowana biografia Jerzego Kosińskiego, swego rodzaju skandalisty swoich czasów :)
Usuń