Wyśniony bóg seksu, czyli nowy Cross w akcji
Sylvia Day, Rozkosze nocytytuł oryginału: Pleasures of the Night
przekład: Małgorzata Miłosz
cykl: Strażnicy Snów tom 1
wydawnictwo: Akurat
data premiery: 6 listopada 2013 r.
liczba stron: 304
ISBN: 978-83-7758-497-2
Sny i erotyka. Połączenie znane wszystkim i przez wszystkich uwielbiane. Wszak nie jest ono związane z żadnymi ograniczeniami, liczy się tylko nasza wyobraźnia – a konkretniej kreatywność naszego mózgu, bo mało kto potrafi kontrolować swoje marzenia senne. A bywają one różne i różne postacie się w nich pojawiają; gwiazdy filmowe, celebryci czy sąsiedzi z domu obok. Wydawać by się mogło, że niczym trudnym byłoby stworzenie historii łączących w sobie dwa podstawowe elementy: seksu i snów. Takie bowiem połączenie zaproponowała czytelnikom (choć może raczej powinnam napisać: czytelniczkom) Sylvie Day w swojej najnowszej powieści, Rozkosze nocy, rozpoczynającej cykl Strażnicy Snów. Co tu dużo mówić: pomysł dobry, gorzej z wykonaniem...
Lyssa Bates. Młoda i atrakcyjna pani weterynarz, cierpi z powodu chronicznych zaburzeń snu. W równoległym świecie żyje kapitan Aidan Cross, Mistrz Miecza. Jego głównym zadaniem jest ochrona Śniących przed atakami Koszmarów, a czasem – dla przyjemności swojej i Śniących – bierze udział w niezliczonych erotycznych fantazjach. Kiedy drogi Aidana i Lyssy krzyżują się, okazuje się, iż kobieta może być Kluczem, który ma doprowadzić do zagłady świata Aidana. Jednakże kapitan zaczyna darzyć ową szczególną Śniącą uczuciem, które sprawi, że będzie gotów zaryzykować własnym życiem, by ją ocalić.
Sylvia Day jest autorką wielu poczytnych powieści erotycznych. Zasłynęła trylogią Crossa (nie Aidana, innego Crossa – tak gwoli wyjaśnienia), która ukazała się na rynku wydawniczym niedługo po premierze Grey’a. Z powyższych przeczytałam tylko bestsellerowego Szarego, po tej lekturze do Crossa nawet nie podchodziłam. Co tu dużo pisać, kobiety uwielbiają i Crossa, i Grey’a, więc coby korzystać w dalszym ciągu z ogromnym zainteresowaniem literaturą erotyczną, pani Day postanowiła stworzyć nową historię, osadzoną w nowym, fantastycznym świecie. Zastanawiam się czy wątki fantasy pojawiające się w powieści odstraszą od lektury bardziej, hmm..., konserwatywne grono odbiorców. Bo fantasy nie każdy lubi, zaś w mojej opinii jest to największy plus całej książki.
Zacznijmy jednak od początku.
Zacznijmy jednak od początku.
Jak już wspomniałam, Rozkosze nocy to erotyk, więc scen łóżkowych jest w niej całkiem sporo. Ba, takową powieść się zaczyna. Miłośniczkom gatunku na pewno bardzo się to spodoba. Z mojej strony postrzegam je niestety nieco inaczej. Przede wszystkim są mało wyrafinowane, ot, zwykłe rżnięcie. Trochę bez polotu jak na mój gust. Poza tym odniosłam wrażenie, że ów brak kreatywności w pikantnych momentach, autorka starała się nadrobić – jakkolwiek dziwnie to zabrzmi – wulgarnym, prostackim językiem z porno rodem. W Rozkoszach nocy pełno jest dialogów w stylu:
– Daj mi tę cipkę.
– Daj mi tego wspaniałego kutasa.
Ani to smaczne, ani śmieszne. Czasami, w trakcie lektury, odnosiłam wrażenie, że przed oczami rozgrywa mi się scena z filmu dla dorosłych. A przecież można o seksie pisać w sposób wyrafinowany, fantazyjny, po prostu podniecający. Cóż, tutaj tak nie było, przynajmniej dla mnie.
Przejdę teraz do wątku fantasy, który w mojej opinii stanowi najmocniejszy punkt Rozkoszy nocy, choć autorka nie do końca go wykorzystała. Ale po kolei.
Na potrzeby powieści autorka wykreowała świat Zmierzchu (spokojnie, nie ma nic wspólnego z błyszczącymi wampirami), którą zamieszkują istoty zwane Strażnikami Snów. W sumie niczym się nie różnią od ludzi, tyle tylko, że są perfekcyjni pod względem wyglądu. Ot, taki szczegół. Ową krainę należy postrzegać jako świat równoległy do naszego, co w połączeniu ze zdolnościami Strażników do aktywnego udziału w marzeniach sennych i w pewien sposób wpływania na nie, daje szerokie i ciekawe pole do popisu. Niestety, autorka nie wykorzystała w pełni tego pomysłu, nad czym bolałam bardzo. Gdyby tylko trochę więcej czasu poświęciła na ów wątek fantasy, to myślę, że powieść byłaby znacznie lepsza. Odczuwam to trochę jako zmarnowaną szansę, ale jako że Rozkosze nocy to pierwszy tom serii Strażnicy Snów, to może jeszcze uda się jej bardziej skupić na Zmierzchu, współzależnościach między Strażnikami a Śniącymi, czy tak słabo przedstawionymi Koszmarami (bo jedyne, co pani Day o nich napisała to to, że wyglądają jak smoliście czarne cienie i są odwiecznymi wrogami Strażników oraz że w jakiś sposób są powiązane z mitem o Kluczu). Chociaż, z drugiej strony, jak myślę o kontynuacji serii, to obawiam się, że pisarka raczej nie poświęci temu zagadnieniu więcej niż według niej będzie to konieczne (czyt. czyli mało). Ale nie przesądzam, to się okaże.
Podsumowując: Rozkosze nocy to na pewno powieść dla miłośniczek gatunku. Grupy docelowa jest oczywista, lecz ja osobiście się w nią nie wpasowałam. Pomysł na powieść – mowa tu o wątku fantastycznym – ciekawy, lecz nie w pełni wykorzystany. A szkoda, bo może wtedy przysłoniłby braki w scenach erotycznych.
Cykl Strażnicy Snów:
| Rozkosze nocy | Żar nocy |
Za możliwość przeczytania książki serdecznie
dziękuję pani Joannie z Business & Culture oraz Wydawnictwu Akurat
dziękuję pani Joannie z Business & Culture oraz Wydawnictwu Akurat


Mistrz miecza? :D Bardzo adekwatnie.
OdpowiedzUsuńNiby narzekasz na te erotyki, ale widzę, że coś Ci się w nich jednak podoba. :D
Bo ja grzeczna dziewczyna jestem i zawsze staram się znaleźć jakąś dobrą stronę danej powieści ;) No, chyba że takich stron nie ma, to wtedy tylko narzekam :P
UsuńWidzę, że masz podobnie jak ja. Ciągle coś mi w nich nie pasuje, aczkolwiek nie przestaję ich czytać i szukam czegoś nowego :)
OdpowiedzUsuńNiekoniecznie, bo po erotyki sięgam bardzo rzadko, ale zawsze mam jakąś tam nadzieję, że ten, który w danym momencie czytam, okaże się jednak dobrą książką. Dodam jeszcze, że na taką jeszcze nie trafiłam ;)
UsuńCzeka już na mnie egzemplarz, więc z chęcią się przekonam "z czym to się je".
OdpowiedzUsuńW takim razie czekam na Twoją opinię :)
Usuń