Dzisiejszy odcinek Mojego pierwszego razu z... tym razem zdecydowałam się poświęcić autorce niegdyś bardzo popularnej w Polsce.
Jej książki szybko podbiły serca zarówno czytelników, jak i – uwaga – czytelników, a niektórzy seksuolodzy i terapeuci polecali ich lekturę kobietom, które miały problem ze swoją seksualnością.
Coby nie przedłużać, zapraszam na lekturę dziewiątej odsłony Mojego pierwszego razu z... Margit Sandemo.
Margit Sandemo urodziła się dnia 23 kwietnia 1924 roku w Østre Toten, okręg Oppland, w Norwegii. W jej żyłach płynie szlachecka krew. Jej matka Elsa Reuterskiöld była spokrewniona ze znamienitymi szwedzkimi rodami Oxenstierna i Waza. Jednakże Elsa wychodząc za mąż za Norwega Andersa Underdala straciła tytuł szlachecki.
Dziadkiem Margit był Bjørnstjerne Martinus Bjørnson, norweski pisarz, uhonorowany w 1903 roku Nagrodą Nobla za „wzniosłą i różnorodną poezję, która zawsze odznaczała się świeżością natchnienia i niezwykłą czystością ducha” oraz „talent epicki i dramatyczny”.
Sama Margit zaczęła pisać późno, bo mając już ponad 40 lat. Jej pierwsza powieść De tre friarna (polski tytuł: Fatalna miłość) ukazywała się w odcinkach w jednym z czasopism. Jako początkującej autorce niezbyt się podobało to Margit i przez jakiś czas myślała o porzuceniu marzeń o karierze pisarki, jednakże dzięki wielu ciepłym słowom od czytelników, wytrwała i tworzyła dalej.
W 1982 roku zaczęła pisać Sagę o Ludziach Lodu, która przyniosła jej bogactwo i sławę najpopularniejszej pisarki w Szwecji.
Margit Sandemo jest autorką serii:
- Saga o Ludziach Lodu (1982–89)
- Saga o Czarnoksiężniku (1991–94)
- Saga o Królestwie Światła (1995–99)
- Opowieści Margit Sandemo (1964–1981)
- Historien om en fjälldal (brak przekładu polskiego)
- Tajemnica czarnych rycerzy (2000–2003)
- Blåljus (2004, brak przekładu polskiego)
- Trollrunor (2005–, brak przekładu polskiego)
Choć większość pisarzy przesiadła się na komputery, Margit nadal korzysta z maszyny do pisania przy tworzeniu swoich historii.
Jej powieści są w Norwegii, Szwecji, Danii, Islandii, Finlandii, Polsce, na Węgrzech i w Niemczech. Oprócz tego istnieje pirackie wydanie Sagi o Ludziach Lodu w Rosji, a jedną jej powieści wydano na Sri Lance.
Jej powieści są połączeniem romansów, powieści historycznych i fantasy. Często zawierają wątki kryminalne. Dużą rolę odgrywa w nich folklor skandynawski wraz ze wszystkimi wierzeniami staronordyckimi.
Z książkami Margit Sandemo spotkałam się niedługo po tym, jak rozwinął się u mnie głód książkowy. Czytałam wtedy wszystko, co mi wpadło w ręce.
Pewnego wieczoru, gdy nie miałam nic ciekawego do lektury u siebie, podeszłam do mamy z pytaniem czy miałaby jakąś fajną książkę dla mnie. Dała mi książkę zatytułowaną Otchłań.
Zaczęłam czytać i... do dzisiaj zastanawiam się czy moja mama pamiętała o czym jest ta książka i czy zdawała sobie sprawę z tego, że – delikatnie rzecz ujmując – w żadnym wypadku nie nadaje się ona dla 14-latki. Wtedy jednak się tym nie przejmowałam, czytałam dosłownie z wypiekami na twarzy.
Bowiem Saga o Ludziach Lodu, którego trzecim tomem była Otchłań to seria, gdzie... seksu jest co niemiara. I choć przyznam, że jako podlotka czytanie o tym niezwykle mnie fascynowało, to wraz z kolejnymi tomami doceniałam historię, którą autorka w niej zawarła. Na dobrą sprawę mogłabym pisać o tej serii godzinami, ale nie będę Was dzisiaj tym zamęczać :)
Saga o Ludziach Lodu liczy sobie 47 tomów, średnio 250 stron każdy (książki są zbliżone formatem do kieszonkowego). Całą Sagę... przeczytałam co najmniej 4 razy. Oprócz niej równie chętnie czytałam Sagę o Czarnoksiężniku, która liczy o wiele mniej, bo 15 tomów.
I w sumie na tym skończyć można moją znajomość książek pani Sandemo, bowiem kilkakrotnie robiłam podchody do Sagi o Królestwie Światła, która jest niejako kompilacją obu sag, ale... nawet jak dla mnie była ona zbyt przekombinowana i gubiłam się w niezliczonej ilości bohaterów, nie mogąc ich ze sobą powiązać.
Czy książki Margit Sandemo, w szczególności Saga o Ludziach Lodu i Saga o Czarnoksiężniku to tanie romansidła? Być może, ale nie zmienia to faktu, że i tak je uwielbiam i bardzo ciepło wspominam czas spędzony z nimi.
A czy Wy czytałyście jakieś historie napisane przez tą autorkę? :)
–
–
–


Moja pierwsza saga to właśnie Saga o Ludziach Lodu. Z wielkim sentymentem ją wspominam:) Podchodziłam do Sagi o Królestwie Światła ale już przekombinowana mi się wydała.
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam chyba dwa czy trzy pierwsze tomy Sagi, podobały mi się, ale z braku dostępu do kolejnych tomów zarzuciłam lekturę.
OdpowiedzUsuńMam całą Sagę o Ludziach Lodu, Sagę o Czarnoksiężniku i Sagę o Królestwie Światłą. Uwielbiam Sol i Cecylię, Heilkiego, Moriego, Daga, Tsi-Tsunga no i Marco....och jak ja lubię tych bohaterów. Co jakiś wezmę tom z półki i przeczytam sobie, choć praktycznie znam na pamięć całą sagę. Ufff tyle radosnych i szczęśliwych chwil spędziłam z jej książkami.
OdpowiedzUsuńZ Opowieści bardzo lubię czarnego anioła :)
To właśnie od pani Sandemo zaczęła się moja fascynacją literaturą fantasty oraz krajami skandynawskimi.
Słyszałam o tej autorce, gdyż moja mama, gdy była ze mną w ciąży czytała ,,Sagę o ludziach lodu" i może dlatego ja również uwielbiam czytać : )
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :D
Pamiętam jaki był kiedyś szał na "Sagę..." :D
OdpowiedzUsuńUwielbiam "Sagę o Ludziach Lodu" i czytałam już całość co najmniej dwukrotnie. Oprócz tego mam za sobą także pojedyncze książki "Odnalezione szczęście" i "Przeznaczenie", ale tutaj już mi zabrakło tej magii "Sagi..." ;D
OdpowiedzUsuń"Sagę o Ludziach Lodu" zaczęłam czytać mniej więcej 3 lata temu. Wypożyczyłam najpierw pierwszy tom, potem kolejne dwa. I zachwyciłam się! Później zrobiłam sobie przerwę i w zeszłym roku powróciłam do twórczości tej autorki. Na razie mam przeczytane 6 tomów i w tegoroczne wakacje planuje przeczytać kolejne, a może i skończyć całą sagę. Czyta się niesamowicie szybko i choć nie zwala z nóg, to faktycznie można się w stworzonej historii zakochać.
OdpowiedzUsuńZaczelam przygode z Saga o Krolestwie Swiatla o troche mnie przestraszylas zawilosciami ale postaram sie wytrwac i zrozumiec.
OdpowiedzUsuńCzy lubie?
Tak i to bardzo bowiem kazdemu potrzebne sa chwile odskoczni od realnego swiata a cudowne bajki i romanse (te dobre) niezbedne sa memu organizmowi jak krew.
Bez kolejnej ksiazki czekajacej na polce nie wyobrazan sobie zycia.
Pozdrawiam:)