Mamy piątek, więc pora na kolejną porcję wspominek odnośnie mojego pierwszego razu z...
Tym razem pisarz mniej znany szerszemu gronu czytelników. Autor dziesiątków horrorów, kilku thrillerów, powieści soft porno i... powieści dla dzieci. Łączna liczba jego wydanych książek wynosi ponad 100.
Brzmi intrygująco, prawda?
Tym razem pisarz mniej znany szerszemu gronu czytelników. Autor dziesiątków horrorów, kilku thrillerów, powieści soft porno i... powieści dla dzieci. Łączna liczba jego wydanych książek wynosi ponad 100.
Brzmi intrygująco, prawda?
Poznajcie zatem okoliczności, w których było mi dane poznać twórczość Guy’a N. Smitha.
Guy Newman Smith urodził się 21 listopada 1939 roku w małej wiosce Hopwas, niedaleko Tamworth, leżącej w hrabstwie Staffordshire w Anglii.
Matka Guy’a była autorką powieści historycznych i to właśnie ona wpłynęła na rozwój zainteresowania powieściopisarstwem u syna, zachęcając go do tworzenia własnych historii.
Swoją pierwszą historię młody Guy opublikował w wieku 12 lat w lokalnym tygodniku The Tettenhall Observer. W latach 1952–1957 w tymże tygodniku ukazało się 56 (!) opowiadań autorstwa Smitha, które w roku 1990 zostały zebrane i opublikowane w książce zatytułowanej Fifty Tales From the Fifties.
W 1972 roku Guy N. Smith zdecydował się całkowicie poświęcić karierze pisarskiej. Aby się utrzymać, w tym samym roku otwiera antykwariat, Black Hill Books, rezygnując tym samym z dziedzictwa swojego ojca, który będąc bankierem, zadecydował o przyszłości swojego syna, nakierowując go na wykonywanie tego samego zawodu.
Regularnie pisywał do magazynu London Mystery Section, gdzie w latach 1972–1982 opublikował 18 opowiadań swojego autorstwa.
Swoją pierwszą książkę wydał w 1974 roku. Był to horror Werewolf by Moonlight (pierwszy tom cyklu Werewolf), lecz sławę przyniosła mu dopiero wydana dwa lata później książka Noc krabów (pierwsza z sześciu części cyklu Kraby).
W 1999 roku wraz z żoną, Jean, założył i do tej pory prowadzi wydawnictwo książkowe.
Kilka ciekawostek:
Matka Guy’a była autorką powieści historycznych i to właśnie ona wpłynęła na rozwój zainteresowania powieściopisarstwem u syna, zachęcając go do tworzenia własnych historii.
Swoją pierwszą historię młody Guy opublikował w wieku 12 lat w lokalnym tygodniku The Tettenhall Observer. W latach 1952–1957 w tymże tygodniku ukazało się 56 (!) opowiadań autorstwa Smitha, które w roku 1990 zostały zebrane i opublikowane w książce zatytułowanej Fifty Tales From the Fifties.
W 1972 roku Guy N. Smith zdecydował się całkowicie poświęcić karierze pisarskiej. Aby się utrzymać, w tym samym roku otwiera antykwariat, Black Hill Books, rezygnując tym samym z dziedzictwa swojego ojca, który będąc bankierem, zadecydował o przyszłości swojego syna, nakierowując go na wykonywanie tego samego zawodu.
Regularnie pisywał do magazynu London Mystery Section, gdzie w latach 1972–1982 opublikował 18 opowiadań swojego autorstwa.
Swoją pierwszą książkę wydał w 1974 roku. Był to horror Werewolf by Moonlight (pierwszy tom cyklu Werewolf), lecz sławę przyniosła mu dopiero wydana dwa lata później książka Noc krabów (pierwsza z sześciu części cyklu Kraby).
W 1999 roku wraz z żoną, Jean, założył i do tej pory prowadzi wydawnictwo książkowe.
Kilka ciekawostek:
- Na początku lat 90. stał się niezwykle popularny w Polsce. Wydawnictwo Phantom Press co miesiąc wydawało dwie jego książki, których nakład zwykle osiągał wysokość 100 tysięcy egzemplarzy, o czym sam wspomniał w krótkiej autobiografii na swojej stronie internetowej.
- Uwielbia palenie fajki, jest miłośnikiem tytoniu. W 2003 roku wziął udział w zawodach British Pipe Smoking Championship, w trakcie których pokonał 30 rywali oraz pobił o 60 sekund rekord ustalony przez dwukrotnego zwycięzcę zawodów (którego, swoją drogą, w 2003 roku pokonał): przez półtorej godziny Guy N. Smith spalił trzy gramy tytoniu.
- W 1976 roku napisał książkę Tobacco Culture: A DIY Guide.
- Choć poświęcił się głównie gatunkowi horroru, to Guy N. Smith pisuje również powieści należące do innych gatunków: thrillery i powieści historyczne jako Gavin Newman; powieści dla dzieci jako Jonathan Guy; powieści westernowe i wojenne; powieści z gatunku soft porno, opublikowane pod kilkoma różnymi pseudonimami; poradniki.
Pora na przedstawienie mojego pierwszego razu z autorem.
Piętnastoletnia ja odwiedzam bibliotekę. Jako że nie miałam wtedy jeszcze swoich ulubionych autorów, to szukając czegoś ciekawego, zapytałam się bibliotekarki co mogłaby mi polecić. (Dodam, że pani bibliotekarka kilkakrotnie pośredniczyła w moich pierwszych razach z pisarzami...). Pani B. podeszła do regału książek, znajdującego się tuż obok drzwi. Schyla się i wyciąga małą, niepozorną książeczkę. Zerkam na okładkę, tytuł Fobia.
Będąc wtedy dziewczęciem lubiącym się bać, ale dającym się łatwo wystraszyć i posiadającym bardzo wybujałą wyobraźnię, poczułam dreszczyk emocji. Nie miałam wtedy w zwyczaju zapoznawania się z opisami książki, zaufałam pani B.
Choć patrząc na to teraz, z perspektywy czasu, mogę stwierdzić, że nie była to jakaś szczególnie odkrywcza historia (nawiedzony dom), to czytałam ją z wypiekami na twarzy. Było strasznie, duszno, brutalnie i krwawo, co oczywiście bardzo mi się podobało.
Dwa dni później książeczkę oddałam, wzięłam kolejną, Szatański pierwiosnek. Później jeszcze inną, i tak kilka razy... Do momentu, aż poznałam Stephena Kinga i zdecydowałam się na swój pierwszy raz z nim...
Dzisiaj już pewnie nie czytałabym książek pana GNS z takimi emocjami jak wtedy, ale – choć zabrzmi to dziwnie – to miło wspominam spotkanie z jego prozą.
Piętnastoletnia ja odwiedzam bibliotekę. Jako że nie miałam wtedy jeszcze swoich ulubionych autorów, to szukając czegoś ciekawego, zapytałam się bibliotekarki co mogłaby mi polecić. (Dodam, że pani bibliotekarka kilkakrotnie pośredniczyła w moich pierwszych razach z pisarzami...). Pani B. podeszła do regału książek, znajdującego się tuż obok drzwi. Schyla się i wyciąga małą, niepozorną książeczkę. Zerkam na okładkę, tytuł Fobia.
Będąc wtedy dziewczęciem lubiącym się bać, ale dającym się łatwo wystraszyć i posiadającym bardzo wybujałą wyobraźnię, poczułam dreszczyk emocji. Nie miałam wtedy w zwyczaju zapoznawania się z opisami książki, zaufałam pani B.
Choć patrząc na to teraz, z perspektywy czasu, mogę stwierdzić, że nie była to jakaś szczególnie odkrywcza historia (nawiedzony dom), to czytałam ją z wypiekami na twarzy. Było strasznie, duszno, brutalnie i krwawo, co oczywiście bardzo mi się podobało.
Dwa dni później książeczkę oddałam, wzięłam kolejną, Szatański pierwiosnek. Później jeszcze inną, i tak kilka razy... Do momentu, aż poznałam Stephena Kinga i zdecydowałam się na swój pierwszy raz z nim...
Dzisiaj już pewnie nie czytałabym książek pana GNS z takimi emocjami jak wtedy, ale – choć zabrzmi to dziwnie – to miło wspominam spotkanie z jego prozą.
A Wy? Kojarzycie może tego autora? Czy może jest on Wam kompletnie nieznany?


ja go w ogóle nie znam! zainteresuje się nim przy najbliższej wizycie w bibliotece i zobaczymy jak będzie wyglądało to spotkanie;)
OdpowiedzUsuńPolecam moje ulubione dwie powieści, o których zresztą wspomniałam w poście: "Fobia" i "Szatański pierwiosnek" ;)
UsuńMój pierwszy raz z twórczością tego autora dopiero przede mną albo i nie, bo nie lubię powieści historycznych. Nawet nie wiedziałam o jego istnieniu :P
OdpowiedzUsuńPowieści historycznych to on napisał naprawdę mało, na palcach jednej ręki policzyć :)
UsuńTo przede wszystkim pan od horrorów. Napisał ich 66 :)
Też w młodości czytałam sporo powieści jego autorstwa - tak trochę kojarzy mi się z Mastertonem, ale wtedy czytałam je z wypiekami na twarzy :D
OdpowiedzUsuńWydaje mi się, choć mogę się mylić, bo ostatnią powieść GNS czytałam wieki temu, ale Masterton ma raczej bardziej psychologiczne podejście do tematu ;)
UsuńAż mi wstyd, bo zupełnie nie kojarzę faceta...
OdpowiedzUsuńŻaden wstyd :) Już na początku napisałam, że autor ten jest obecnie mało znany czytelnikom :)
UsuńTak sobie myślę, że napiszę książkę specjalnie po to, abyś musiała w nagłówku napisać: "Mój pierwszy raz z Łukaszem". Później będę wysyłał link do artykułu wszystkim kumplom, bo i tak żaden raczej nie przeczyta całości, a ja będę miał zajebisty respekt. Cóż za szatański plan...
OdpowiedzUsuńNo to się nie ogłaszaj tylko pisz :P Ja tam z napisaniem kilku zdań na temat mojego pierwszego razu z Łukaszem K. nie będę miała problemu (jakkolwiek dwuznacznie to brzmi w tym momencie :P)
UsuńOjej aż oplułam monitor :) Wiedźma, podejmij wyzwanie ;)
UsuńPrzecież napisałam, że podejmuję :P Teraz wszystko zależy od Łukasza, czy chce, bym opisała mój pierwszy raz z nim ;)
UsuńOho, chyba kolejne odkrycie jak dla mnie :)
OdpowiedzUsuńW takim razie będę ciekawa jak ocenisz tego pisarza, gdy już coś jego autorstwa przeczytasz :)
UsuńNazwisko oczywiście znam, ale książek nie czytałam. Troche wstyd, bo powieści historyczne bardzo lubię.
OdpowiedzUsuńJak napisałam wyżej, powieści historyczne tego autora można policzyć na palcach jednej ręki. Więcej już napisał - oprócz horrorów oczywiście - thrillerów, powieści soft porno, czy chociażby poradników :)
UsuńMój pierwszy i jak sądzę jedyny raz z Guyem to 'Noc krabów" przeczytana wieki temu, była na tyle absurdalna, że zapadła mi w pamięci, ale raczej nie powtórzę spotkania z tym panem :)
OdpowiedzUsuńTak bywa, jeśli coś smakowało kiedyś, nie oznacza, że tak samo byłoby teraz ;)
UsuńI też nie mam zapędów, by znowu coś Smitha czytać, bo teraz mogłabym się po prostu rozczarować. Wystarczy mi wspomnienie, że kiedyś mi się podobało ;)
Ja coś czytałam, ale milion lat temu i nie pamiętam nawet co - mój brat miał trochę tych straszliwie tandetnych horrorków ;) Ale widać nie zrobiło na mnie wielkiego wrażenia, bo nie pamiętam. Muszę chyba sobie odświeżyć :)
OdpowiedzUsuńNie wiem jakie jest Twoje zdanie, ale tak jak napisałam w komentarzu wyżej, u Katarzyny: ja go pamiętam tak, a nie inaczej, i nie chcę sobie psuć wspomnień związanych z pierwszymi lekturami jego książek :)
Usuń