Zapamiętam cię
Yrsa Sigurðardóttir, Pamiętam ciętytuł oryginału: Ég man þig
przekład: Jacek Godek
wydawnictwo: MUZA S.A.
data wydania: 13 czerwca 2012 r.
liczba stron: 320
ISBN: 978-83-7758-197-1
Książka pani Sigurðardóttir, Pamiętam cię, przeleżała długo na półce zanim postanowiłam poświęcić jej swoją uwagę. Przede wszystkim nie miałam dotychczas do czynienia z powieściami tej autorki, więc tak na dobrą sprawę nie wiedziałam, czego się mogę spodziewać po lekturze. Po drugie: odstraszała mnie ilość poleceń na okładce, bowiem moje dotychczasowe doświadczenie czytelnicze dowiodło, że im więcej takowych gdzieś umieszczonych na okładce – z tyłu lub z przodu – tym gorsza była w moim odczuciu lektura. Tak, jakby jej treść nie potrafiła się sama obronić. Ale, całe szczęście, w przypadku Pamiętam cię, mimo natłoku poleceń, książka okazała się wręcz rewelacyjna, a ja zaczęłam sobie pluć w brodę, że dopiero teraz po nią sięgnęłam.
(...) – Halo? – Ciarki go przeszły, kiedy znajomy głos szeptem odpowiedział na jego wołanie. Głos, który zawsze niósł ze sobą życie, ciepło i radość, teraz zionął chłodem i śmiercią. Głos tak bliski, a jednocześnie tak nieskończenie daleki.
– Tatusiu.
Trójka przyjaciół przybywa do opuszczonej osady Hesteyri, na północy Islandii, by odremontować stary dom, który chcą przekształcić w ośrodek wypoczynkowy. Jednakże już od samego początku, ze względu na brak elektryczności i pomocy fachowców, prace remontowe idą jak po grudzie. Dodatkowo cała trójka odnosi wrażenie, że osada nie do końca jest opuszczona, że ktoś jednak w niej przebywa i wcale nie podoba mu się obecność intruzów... Lekarz-psychiatra, który po tragicznych przeżyciach związanych z zaginięciem syna, przeprowadził się na prowincję, do Isafjördur, zostaje poproszony przez miejscową policję o pomoc w ustaleniu tożsamości osoby, która włamała się i zniszczyła miejskie przedszkole. Okazuje się, że wiele lat wcześniej, miało miejsce podobne zdarzenie, na kilka dni przed tym, jak w niewyjaśnionych okolicznościach zaginął mały chłopiec... Zło nie śpi i nie zapomina, a próby skonfrontowania się z nim mogą nie tylko okaleczyć człowieka fizycznie, lecz przede wszystkim psychicznie...
Pamiętam cię. Naprawdę, aż zła jestem na siebie, że dopiero niedawno sięgnęłam po tą książkę. Że tyle miesięcy po prostu przeleżała na półce i cierpliwie czekała, aż łaskawie skieruję na nią swój wzrok. Ale, jak przeczytaliście wstęp do recenzji, miałam ku temu swoje powody. Słuszne, niesłuszne, teraz o tym rozmyślać nie będę, bo nie czas na to. Przybliżę za to recenzowaną książkę, która naprawdę zasługuje na uwagę szerokiego grona czytelników.
(...) Wzdłuż całego kręgosłupa ciągnął się rząd białych i różowych blizn. Wszystkie były podłużne, ale różnej wielkości. W wielu miejscach się zbiegały. Linia, jaką tworzyły, wcale nie była prosta, choć z pewnej odległości mogło się tak wydawać. Pod barkami rozpościerała się podobna kolekcja blizn, biegnących w poprzek tamtej, układając się w krzyż.
Fabuła Pamiętam cię przebiega dwutorowo. Pierwszy wątek jest dość standardowy jak na horror: przyjaciele zamieszkują opuszczony dom, gdzieś na odludziu (co z drugiej strony na Islandii nie jest niczym niezwykłym), gdzie już wkrótce po ich przybyciu zaczynają się dziać dziwne zdarzenia. Z dnia na dzień coraz bardziej makabryczne... Drugi zaś wątek jest typowo kryminalny: teraźniejsze wydarzenia (zniszczenie przedszkola przez nieustalonego sprawcę) prowadzą krok po kroku do sprawy sprzed lat, łudząco podobnej do obecnej. Ale jako że wydarzenia te dzieli pięć dekad, niemożliwym wydaje się, by dokonał tego ten sam sprawca. Dodatkowo rozwiązanie zagadki utrudnia fakt, że poprzednia sprawa nie była w żaden sposób nagłośniona, więc sprawca nie mógł po prostu zastosować tego samego modus operandi.
Yrsa Sigurðardóttir (swoją drogą, wie ktoś jak wymawia się poprawnie nazwisko autorki?) dokonała czegoś, z czym nie miałam do tej pory styczności. Połączyła wspominane gatunki literackie: horror i kryminał, w tak zgrabny sposób, że kiedy w finale się one łączą nie można odczuć żadnych nierówności, wszystko jest gładziutkie i stabilne. Poszczególne wątki, łącząc się ze sobą, wyjaśniają zawiłości akcji z tej drugiej części.
Atmosfera z każdą kolejną przeczytaną stroną zagęszcza się, zamiast odpowiedzi na wiszące w powietrzu pytania, pojawiają się kolejne fakty, domagające się uwagi i wyjaśnienia. Napięcie narasta stopniowo, lecz nieubłaganie. A oba wątki zaczynają się tak naprawdę niewinnie, o ile jest to dobre słowo do opisania przedstawionych wydarzeń. I kiedy zbliża się punkt zwrotny czytanego rozdziału... autorka przenosi czytelnika do przerwanego również w kluczowym momencie, drugiego wątku. Czytelnikowi nie pozostaje nic innego, jak zatracić się w lekturze. Tutaj nie ma kiedy odłożyć książki na bok i powiedzieć sobie: „dokończę później...”.
Dlatego też styl pisarski pani Yrsy, jak i całą powieść, oceniam jako rewelacyjne, i choć nieco raziły mnie wtrącane co kilka stron słówka młodzieżowego slangu, takie jak pliz czy dżizas, to Pamiętam cię zapamiętam, bo dawno już żaden czytany przeze mnie horror nie zasiał w mojej czytelniczej duszy ziarna niepokoju, a przechodzący obok mnie kot sprawił (niezamierzenie), że miałam na plecach ciarki.
I teraz pytanie do Was: czy czytaliście coś autorstwa pani Yrsy Sigurðardóttir, głównie utrzymanego w klimacie horroru, co moglibyście mi polecić? Bo ja bardzo chętnie znowu będę się bać...

Ja nie lubię się bać, więc książka zupełnie nie dla mnie ;) A ta lista poleceń naprawdę odstrasza i według mnie nie powinna być z przodu okładki, bo wtedy jest za dużo literek, słów, zdań i wszystko zlewa się w całość...
OdpowiedzUsuńBardzo często polecenia są właśnie z przodu okładki, tyle tylko że nie w takiej ilości :)
Usuńod razu polecam serię zaczynającą się od Trzeciego Znaku ja ją zaczęłam czytać i uwielbiam!! o Trzecim Znaku możesz poczytać u mnie, ale pokrótce - starodawne obrzędy okultystyczne, morderstwo i ciekawa para rozwiązująca sprawę!! Pamiętam Cię mam i chcę przeczytać u mnie także leży na półce...;D
OdpowiedzUsuńTeż zaczynałam od tej ksiażi:)
UsuńUuu... okultyzm, morderstwa... Jak mi jeszcze powiesz, że jest trochę krwawo i bardzo mrocznie, to sięgam bez zastanowienia :)
UsuńOprócz "Pamiętam cię" czytałam jeszcze "Statek śmierci", ale to już thriller - ale polecam, bo bardzo dobry. :)
OdpowiedzUsuńDobrze, i tą książkę dodam sobie do listy ;)
UsuńTo było moje pierwsze i jak dotąd jedyne spotkanie z Yrsą. Ale na pewno nie ostatnie! Więc przyłączam się do Twojego pytania o jej pozostałe książki z dziedziny horroru :) Na pewno sięgnę po "Statek śmierci", bo czytałam wiele zachęcających recenzji, ale (jak wspomniała Ewa) to nie tyle horror, co thriller.
OdpowiedzUsuń"Statku śmierci" czytałam tylko jedną recenzję, o ile dobrze pamiętam :) Ale skoro Ewa poleca tą książkę, to się z nią chętnie zapoznam :)
UsuńNadal jednak czekam na polecanki horrorów tej autorki :)
Hmm, nawet ja ostrzę sobie zęby na "Statek Śmierci" - ponoć bardzo dobra książka. I obiecuję, że jeżeli będę ją miał w domu nie odłożę jej lektury na później :P
UsuńMówisz, że nie chcesz żałować tak, jak ja? ;)
UsuńJa dawkuję sobie książki tej autorki, bo mimo że naprawdę wciągające to po 2-3 książce zaczynasz dostrzegać pewną manierę pisarską, a po przerwie z przyjemnością sięgasz po kolejną książkę.
OdpowiedzUsuńNo właśnie, może jest miedzy nami znawca języków skandynawskich i napisze fonetycznie nazwisko autorki:)
Mi maniera pisarska w sumie nie przeszkadza, pod warunkiem, że autorka ma ciekawe pomysły na prowadzenie fabuły :)
UsuńCzytałam jedną książkę tej autorki - była naprawdę dobra. Po inne też kiedyś sięgnę :)
OdpowiedzUsuńA jakaż to była książka, jeśli można wiedzieć? :)
UsuńA ja nadal nie przeczytałam "Statku śmierci". Muszę się wreszcie za niego zabrać :P
OdpowiedzUsuńCzytaj, czytaj! Z chęcią wpadnę na recenzję ;)
UsuńNazwisko autorki oczywiście kojarzę z rożnych recenzji, zwykle baaaardzo pochlebnych, ale sama jeszcze nic nie czytałam. Wybieram się w przyszłym tygodniu do biblioteki i chyba już wiem co wypożyczę :)
OdpowiedzUsuńZałożę się, że będzie to słuszny wybór ;)
UsuńMam podobnie jak Ty. Ta książka leży już ponad miesiąc u mnie na półce i jakoś zawsze sięgam po inne. Muszę to jak najszybciej zmienić;)
OdpowiedzUsuńZnam ten tytuł Yrsy. Momentami rzeczywiście mroziła krew, ale czytało mi się ją nieco topornie. Recenzja za to b. ciekawa!
OdpowiedzUsuńSkoro w temacie horroru ;)
Zapraszam do mojego autorskiego wyzwania KLASYKA HORRORU
http://przestrzenie-tekstu.blogspot.com/2013/12/klasyka-horroru-moje-wyzwanie-autorskie.html
:)
Bardzo podobał mi się"Statek śmierci", ale to nie horror tylko dobry kryminał. Tam też akcja toczy się dwutorowo i ten zabieg świetnie się sprawdza. Cieszę się, że inne książki tej autorki również są dobre :) u mnie na półce czeka "Spójrz na mnie", ale nie wiem jak długo poczeka ;)
OdpowiedzUsuń