Pochowane rodzinne tajemnice
Camilla Läckberg, Księżniczka z lodutytuł oryginalny: Isprinsessan
przekład: Inga Sawicka
cykl: Saga o Fjällbace tom 1
seria wydawnicza: Czarna Seria
wydawnictwo: Czarna Owca
data wydania: sierpień 2009 r.
liczba stron: 424
ocena: 6/6
Księżniczka z lodu to druga powieść Camilli Läckberg, którą miałam okazję przeczytać. Pierwszą była krótka nowelka kryminalna, Zamieć śnieżna i woń migdałów, którą przeczytałam początkiem stycznia. Wiele osób narzekało na nią, ale jeśli o mnie chodzi, to znalazłam się w tej małej grupie osób, którym ta książka się podobała. Z tego też powodu postanowiłam sięgnąć po inne książki autorstwa pani Läckberg. Wybór padł na Księżniczkę z lodu, pierwszy tom serii Patrik Hedström. I to było to.
Mroźny poranek w Fjällbace, małej rybackiej miejscowości na zachodnim wybrzeżu Szwecji. Eilert Berg, emerytowany rybak, obecnie złota rączka odkrywa w jednym z domów, które ma pod opieką, zwłoki kobiety. Ofiarą jest Alexandera Wijkner, trzydziestopięcioletnia kobieta, córka zamożnej rodziny mieszkającej w okolicy. Choć początkowo za przyczynę śmierci uznano samobójstwo, to w niedługi czas później okazuje się, że Alex została zamordowana. Oprócz policji sprawą interesuje się Erika Flack – pisarka i zarazem bliska przyjaciółka ofiary z lat dzieciństwa. Wraz ze znajomym, Patrikiem Hedströmem, podejmują się rozwikłania kryminalnej zagadki, odkrywając przy tym tragiczne wydarzenia z przeszłości Alex.
Księżniczka z lodu to powieść kryminalna z dość rozległym wątkiem obyczajowym. Muszę przyznać jedno, pani Läckberg naprawdę potrafi wciągnąć czytelnika w opowiadaną historię. Wątek kryminalny, który rozpoczyna znalezienie zwłok Alex jest bardzo dobrze przemyślany i skonstruowany tak ciekawie, że z każdą kolejną przeczytaną stroną czytelnik coraz mocniej się angażuje w znalezienie brutalnego mordercy. I kiedy już mu się wydaje, że wie kto popełnił tą okrutną zbrodnię, sprawa się komplikuje, pojawiają się nowe wątki, i całą swoją pracę kryminalistyczną czytelnik musi zacząć od nowa.
Szeroko zakrojony wątek obyczajowy wcale nie umniejsza wartości Księżniczki z lodu jako powieści kryminalnej, wręcz przeciwnie, dodaje jej smaczku. Po pierwsze odciąga nieco uwagę czytelnika od motywu zabójstwa i wskazuje na otoczenie i ludzi, którzy mogą okazać się cenni dla rozwiązania zagadki. Po drugie sprawia, że postacie występujące w książce nabierają głębi, stają się wielowymiarowe. Udało się to między innymi dlatego, że fabuła powieści została pokazana z perspektywy nie jednego, lecz kilku postaci. Dodaje to realizmu całej powieści.
Pojawiający się wątek romantyczny wiążący dwoje głównych bohaterów, tj. Erikę i Patrika, dodaje swoistego uroku tej książce, o ile tak w ogóle można powiedzieć w przypadku powieści kryminalnej. Pozwala nieco odpocząć od zbrodni i skupić się na życiu prywatnym bohaterów. Przyznam szczerze, że od razu zapałałam do nich sympatią i kibicuję ich związkowi od samego początku. Mam nadzieję, że będzie dobrze się rozwijał, ale o tym przekonam się czytając kolejne tomy serii.
Język powieści jest przystępny dla czytelnika, a przedstawione procedury policyjne są łatwe w odbiorze, więc w trakcie czytania nikt się nie pogubi. Jeśli ktoś spodziewał się krwawych, makabrycznych opisów zbrodni czy szczegółów anatomicznych towarzyszących widokowi zwłok, to niestety się rozczaruje. Autorka postawiła tutaj na subtelność, delikatność. Co ważniejsze, wcale nie działa to na niekorzyść dla Księżniczki z lodu jako powieści kryminalnej, po prostu stawia ją w nieco innym świetle, każe postrzegać z nieco innej pozycji.
Od samego początku postawiłam się w pozycji czytelnika-domorosłego kryminalistyka. I, ku mojemu zaskoczeniu, nie udało mi się wydedukować kim jest zabójca, ale mogę się pochwalić, że udało mi się połączyć kilka wątków z życia Alexandry zanim zostały wspomniane na kolejnych kartkach książki. Taki mój mały, prywatny powód do dumy.
Jak wspomniałam na początku, Camilla Läckberg potrafi wciągnąć, oczarować czytelnika. W moim przypadku udało się jej to w takim stopniu, że z dużą przyjemnością sięgnę po kolejne książki jej autorstwa.
Cykl Saga o Fjällbace:
| Księżniczka z lodu | Kaznodzieja | Kamieniarz | Ofiara losu |
| Niemiecki bękart | Syrenka | Latarnik | Fabrykantka aniołków |
| Pogromca lwów |
| Księżniczka z lodu | Kaznodzieja | Kamieniarz | Ofiara losu |
| Niemiecki bękart | Syrenka | Latarnik | Fabrykantka aniołków |
| Pogromca lwów |

Ja mam problem ze skandynawskimi kryminałami. Są strasznie nierówne. Tak jak piszesz, Lackberg potrafi wciągnąć i oczarować czytelnika, bardzo lubię jej książki, ale chyba nie oceniłabym akurat tej tak wysoko, choć jest dobra.
OdpowiedzUsuńJak widać z recenzji, nie znalazłam u pani Läckberg niczego, co czego mogłabym się przyczepić. Księżniczkę z lodu czytało mi się naprawdę dobrze. Nie wiem jak będzie z kolejnymi książkami jej autorstwa, ale ta mi się podobała.
UsuńCo do kryminałów skandynawskich w ogóle, to przyznać się muszę, że dopiero je poznaję. Od jakiegoś czasu na półce czeka na przeczytanie saga Millennium Larssona, według opinii jeden z najlepszych kryminałów. Będę musiała się przekonać osobiście :)
Dobrze, że książka przypadła Ci do gustu. Właśnie czeka u mnie na półce i powinnam się za nią zabrać lada chwila. :)
OdpowiedzUsuńmogę ze szczerym sumieniem polecić :)
UsuńTo bardzo dobrze, bo wiem już, co będę czytać w tygodniu ;)
UsuńNo i proszę, szwedzki kryminał zaliczony:-) Spodobał się, a to dobrze wróży lekturze Millennium ;-)
OdpowiedzUsuńMam już kilka kolejnych książek w domu autorstwa pani Läckberg, no i rzeczoną Millennium. Myślę, że wiosna będzie u mnie wyjątkowo brutalna i okrutna ;)
UsuńOd jakiegoś czasu myślę o książkach Camilli Läckberg, a takie pozytywne recenzje jeszcze bardziej zachęcają. W końcu się skuszę :)
OdpowiedzUsuńPolecam gorąco. Choć Księżniczka z lodu to dopiero druga książka Camilli Läckberg, którą przeczytałam, to wiem, że kolejne jej powieści również przypadną mi do gustu. Na półce czekają na mnie do przeczytania dwie kolejne :)
UsuńLackberg jest świetna - czytałam kilka z jej czarnej serii i jestem zachwycona, mogę pożyczać jej książki z biblioteki w ciemno, bo wiem, że będą dobre. A Millenium to istny majstersztyk :)
OdpowiedzUsuńDla początek był nieco nudnawy, potem akcja się rozkręciła. Denerwowała mnie też trochę opieszałość policji, ale i tak oceniam tę książkę bardzo dobrze.
OdpowiedzUsuńLubię skandynawskie kryminały.
Pozdrawiam