Marzenia mają to do siebie, że prowadzą do rozczarowań albo do rozpaczy
Tomasz Pacyński, Smokobójcaseria: Asy polskiej fantastyki
wydawnictwo: Fabryka Słów
data wydania: 5 czerwca 2009 r.
ISBN: 978-83-7574-035-6
liczba stron: 378
ocena: 5/6
Smokobójca to druga książka autorstwa Tomasza Pacyńskiego, jaką miałam okazję przeczytać. Po raz pierwszy zetknęłam się z jego twórczością kilka lat temu, kiedy w bibliotece wypatrzyłam książkę Linia ognia. Będę szczera, do przeczytania tamtej powieści zachęciła mnie... okładka. Sama książka okazała się być napisana bardzo dobrze, z pomysłem. Osobiście polecam każdemu fanowi fantastyki. Wrócę jednak do Smokobójcy, po którego sięgnęłam, mając w pamięci poprzednią książkę Pacyńskiego. I byłam bardzo zadowolona z tego wyboru.
Oto sir Roger z Mons, smokobójca, który za odpowiednią stawkę godzi się zająć szerzącym się wszem i wobec plugastwem, najczęściej w postaci smoków, które niszczą wsie i przysiółki. A władca musi przecież z czegoś żyć! A jak tu podatki pobierać, kiedy smocza gadzina bierze się za porywanie bydła – nie łykowatych dziewic – i palenie pól uprawnych. Do pokonania bestii potrzebny jest więc rycerz z krwi i kości. Pogromca bestii i wyzwoliciel uciśnionych. Kimś takim ma się okazać sir Roger z Mons, sławny smokobójca, spragniony zarówno hołdów, jak i nagród pieniężnych...
Powiem szczerze, że opis wydawcy, umieszczony na tylnej okładce książki nie zachęca do jej przeczytania. Przynajmniej mnie nie zachęcał. Ot, błędny rycerz i złakniona krwi bestia – każdy wie jaki będzie finał. Ale, dzięki bogom starym i nowym, Pacyński odszedł od oklepanych schematów, postawił na alternatywne wersje znanych opowieści, ale o tym za chwilę.
Smokobójca to zbiór opowiadań, podzielonych na dwie części. Pierwsza z nich, Smokobójca opowiada o przygodach wspomnianego już sir Rogera z Mons. Drugą, Komu wyje pies, stanowią trzy opowiadania o niepowiązanej ze sobą fabule.
Opowiadania w części Smokobójca biorą jako temat główny smoki i ich pogromców. A tych jest bardzo wielu, bo oprócz rycerzy podobnych do sir Rogera, są jeszcze uczniowie szewscy, który w genach mają chyba wpisaną walkę ze smokami, a konkretnie podstęp z użyciem owcy. W tym podzbiorze opowiadań Pacyński skupił się głównie na dobrze znanych nam wszystkich baśniach i podaniach, dotyczących przede wszystkim rycerzy, ich obowiązków i słynnego rycerskiego honoru oraz rasie smoków, którą czytelnicy fantastyki znają głównie jako stworzenia inteligentne, honorowe, szlachetne, o niespotykanej nigdzie wiedzy. Pacyński wszystkie te historie i kanony wrzucił do worka, wymieszał i przedstawił czytelnikowi w wersji mocno odmienionej. W Smokobójcy rycerze są chciwi, podstępni i na pewno nie kierują się swoim honorowym kodeksem. Smoki z kolei to po prostu wyrośnięte jaszczurki, które myślą tylko o tym, gdzie tu owieczkę lub jałóweczkę capnąć i pożreć. O dziewicach mowy nie ma – wszak wszyscy wiedzą, że są łykowate, zasuszone i ciężkostrawne. A jak ktoś chce się dowiedzieć co tak naprawdę stało się ze smokiem wawelskim, to niech koniecznie przeczyta opowiadanie Diabelska alternatywa, zamykające podzbiór Smokobójcy. W tej części, autor postawił na humor, aluzje do polskich podań i legend oraz alternatywną wersję tychże.
Druga część, Komu wyje pies, bardziej wpasowała się w mój gust. Jest mroczna, pełna tajemnic i niedopowiedzeń, momentami krwawa i brutalna. Ale nie tylko, bowiem opowiadania w tej części niosą w sobie również dużą ilość smutku, refleksji oraz samotności. Walki jednostki z przeciwnościami losu, nierzadko z góry skazanej na niepowodzenie. Jako właścicielce dwóch kotów najsilniejsze wrażenie wywarło na mnie opowiadanie o tytule Wspomnienie, nota bene historia opowiadana z punktu widzenia... kota. Szczególnie jedno zdanie wryło mi się w pamięć:
To byłaby najgorsza ze zdrad. Nie można umierać, tego nie robi się kotu. Nie skazuje się go, by wciąż czekał.
Choć pierwsza część opowiadań sugeruje bajkową wręcz fantastykę, to nie jest to książka dla osób oczekujących mdlejących księżniczek, walecznych książąt i turniejów rycerskich, okraszonych tu i ówdzie smokiem. Pacyński stworzył bajki dla dorosłych, obdarte z dziecięcej naiwności. Zabawne, ironiczne i okrutne zarazem. Zmuszające do myślenia w niektórych momentach.
Gdyby nie to, że w niektórych momentach – nielicznych całe szczęście – autor wydłużał fabułę długimi rozmowami bohaterów, czy dygresjami na temat ludzkiej natury i ciążącym nad człowiekiem fatum oraz rubasznym, lecz niestety niskich lotów, humorem – byłaby to książka idealna, z najwyższą oceną. Ale tych kilka mankamentów jest, lecz całe szczęście w małej ilości.

Interesująco się zapowiada :)
OdpowiedzUsuńRecenzja dodana do wyzwania,
pozdrawiam!
Nie znam twórczości tego autora, ale "Smokobójca" bardzo mnie zainteresował, lubię opowiadania i fantasy, poza tym te wyrośnietę jaszczurkowate smoki mnie zachwyciły ;-)
OdpowiedzUsuńPolecam :) Czyta się naprawdę dobrze :)
UsuńSię nam polscy pisarze fantasy wyrobili w modernizmie i przenoszeniu starych podań na nowe, żyzne grunty. Chętnie rzucę okiem przy okazji, chociaż raczej nie jest to pozycja na którą wydałbym pieniądze.
OdpowiedzUsuń