Byłam wczoraj wieczorem w Biedronce. Ilekroć tam jestem, to zawsze zaglądam do działu, wróć, stoiska z książkami. Przeglądam co ciekawego oferują i zawsze coś dla siebie znajdę... Czasem nawet więcej niż jedną. Książki w Biedronce mają to do siebie, że bardzo często są w wydaniach kieszonkowych.
I tutaj tkwi sedno sprawy. Ilekroć przeglądam fora miłośników książek czy strony z ofertami wymiany własnych książek na inne, to spotykam zastrzeżenie: żadnych wydań kieszonkowych!
Czy coś z nimi nie tak? Wybrakowane są? Nie sądzę. Mi osobiście nie przeszkadza, że książka jest w wydaniu mniejszym niż normalne. Przede wszystkim cieszę się z tego, że udało mi się zdobyć książkę, którą szukałam, i to za stosunkowo niewielkie pieniądze, a co za tym idzie mogę kupić więcej książek ;) Wczoraj na przykład kupiłam Miasteczko Salem Kinga, powieść, którą chciałam już od dłuższego czasu miałam w planach zdobyć.
Prawda jest taka, że wszystkie książki autorstwa Stephena Kinga, które mam w domu, zostały kupione w Biedronce w formacie kieszonkowym. Mam też stamtąd trylogię Czarnego Maga Trudi Canavan.
Nie żebym promowała tą sieć sklepów tą notką, po prostu nie rozumiem zastrzeżeń ludzi kupujących książki, że nie chcą u siebie widzieć wydań kieszonkowych. Jakby były jakieś gorsze, wybrakowane, po prostu złe... Nigdy chyba nie zrozumiem powodów tej niechęci...
Technicznie: książka w wydaniu pocket, nazywana też kieszonkową, ma z reguły wymiary 11 cm na 17,5 cm (w zależności od wydawnictwa mogą się one różnić o kilka milimetrów w jedną lub drugą stronę). Oprócz niewielkich rozmiarów cechuje je bardzo drobna czcionka. Jest czytelna, lecz osoby o słabym wzroku mogą odczuwać dyskomfort podczas czytania, gdyż dość szybko męczą się przy tym oczy. Treść jest taka sama, nie są to książki o innej treści niż ich pełnowymiarowe odpowiedniki.
Technicznie: książka w wydaniu pocket, nazywana też kieszonkową, ma z reguły wymiary 11 cm na 17,5 cm (w zależności od wydawnictwa mogą się one różnić o kilka milimetrów w jedną lub drugą stronę). Oprócz niewielkich rozmiarów cechuje je bardzo drobna czcionka. Jest czytelna, lecz osoby o słabym wzroku mogą odczuwać dyskomfort podczas czytania, gdyż dość szybko męczą się przy tym oczy. Treść jest taka sama, nie są to książki o innej treści niż ich pełnowymiarowe odpowiedniki.
Ja również nie mam nic przeciwko :) No chyba, że literki są już tak małe, że ciężko mi czytać :)
OdpowiedzUsuńFakt, wtedy może być problem ;)
UsuńNie lubię i nie kupuję wydań kieszonkowych ze względu na swoje bidne oczy. Jestem krótkowidzem, a czcionka w tego typu wydaniach jest mikra i lektura takich książek wykańcza mnie, pieką mnie oczy i głowa boli, dlatego unikam pocketowych wydań.
OdpowiedzUsuńBiedronkowe stoisko z książkowi zawsze odwiedzam, nie zawsze kupuję, ale ofertę sprawdzam non stop :-)
Ja - chwała bogom nowym i starym - problemów ze wzrokiem nie mam, więc małe literki nie stanowią dla mnie problemu. Zresztą te książki, które kupuję, literki mają znośne, da się czytać ;)
UsuńNie cierpie wydań kieszonkowych. Przede wszystkim literki są tak małe, że szkoda gadać. A moje oczka takim małym literkom mówią stanowcze nie! Do tego się przerwacają strasznie (praca na stoisku z książkami) przez co się niszczą i w ogóle. Nie, nie i jeszcze raz nie. Tylko normalny format i mnie wchodzi w grę:)
OdpowiedzUsuńU mnie przewracać się nie będą, bo na półce zawsze znajdzie się pasujące miejsce na nie :)
UsuńAle poważnie zaczynam myśleć, że jestem w mniejszości, która lubi wydania kieszonkowe ;)
Ja najbardziej lubię wydania kieszonkowe, bo książkę kupuję po to, żeby ją czytać, a nie trzymać na półce, a najwygodniej czyta mi się takowe wydania - jeszcze dobrze, jak mają drobny druczek, bo taki preferuję:)
OdpowiedzUsuńMam tak wielką minusową wadę oczu, że wystrzegam się wydań kieszonkowych. W prawdzie soczewki dużo mi ułatwiają, ale chronię swoje oczy. Wolę zwykłe wydania - lepiej w ręku mi leżą i wygodniejsze są dla mnie do czytania ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Mai
Mam wiele książek w tej postaci ponieważ zajmują mało miejsca w torebce oraz na półkach. Oszczędność miejsca a i nożna więcej takich książek zmieścić na półce :)
OdpowiedzUsuńWszak wolę takie wydania, choć jak znajdę jakąś książkę ładnie wydaną w większym formacie to nie odmówię.
Ja natomiast staram się unikać wydań kieszonkowych, choć często są nieporównywalnie tańsze niż ich "normalne" odpowiedniki. Jednak strasznie męczę się czytając tak drobną czcionkę.
OdpowiedzUsuńNie unikam, ba nawet lubię! mniej miejsca w torebce zajmują;)
OdpowiedzUsuńHej! Zawsze też się zastanawiałam nad tym, czy aby w wydaniach kieszonkowych nie brakuje jakiegoś rodzialu i dlatego są unikane. Ale uspokoilas mnie :) . Bardzo lubię wydania kieszonkowe, z tego samego powodu, co Ty. Ale w przeciwieństwie do Ciebie Trylogię Czarnego Maga kupiłam w Netto :D.
OdpowiedzUsuńSuper wpis!